Zapowiedź meczu: Atak na pozycję lidera
Przed 34. kolejką Śląsk ma już tylko dwa punkty straty do Jagielloni – lidera grupy spadkowej. Wygrana w jutrzejszym meczu, przy równoczesnej utracie kompletu punktów przez Zagłębie, oznaczać będzie pewne pozostanie w Ekstraklasie.
Trener Tadeusz Pawłowski, jeszcze przed startem rundy finałowej zapowiadał, że chce szybko zapewnić sobie utrzymanie, a w następnych spotkaniach ogrywać wrocławską młodzież. „Zgubione” punkty w Gliwicach nieco odłożyły w czasie ten plan. Pierwszą okazją do realizacji będzie najbliższe spotkanie z Podbeskidziem Bielsko-Biała.
Śląsk to najlepszy zespół grupy B po podziale. Siedem punktów w trzech meczach zdecydowanie podniosło morale zespołu. Wrocławianie do sobotniej rywalizacji przystąpią po serii pięciu meczów z rzędu bez porażki. Pod wodzą trenera Pawłowskiego zdecydowanie poprawiła się gra w obronie. Marian Kelemen nie puścił gola w czterech ostatnich spotkaniach, zwyżkę formy zanotowali środkowi obrońcy. Niestety z jutrzejszej rywalizacji wypadają za kartki Rafał Grodzicki oraz Adam Kokoszka. Zastąpić ich mają wracający po kontuzji Mariusz Pawelec, a także Juan Calahorro.
Podbeskidzie to rewelacja rundy wiosennej. Z 12 rozegranych spotkań przegrali tylko dwa razy. W Bielsku-Białej wiedzą jak walczyć o utrzymanie w Ekstraklasie. Rundę finałową rozpoczęli od dwóch zwycięstw, a mecz w Kielcach w ostatniej kolejce przegrali na własne życzenie. Górale zajmują 12. pozycję w tabeli, tracąc dwa punkty do wrocławian. Sześć punktów przewagi nad strefą spadkową wydaje się być bezpiecznym dystansem, jednak podopieczni Leszka Ojrzyńskiego wciąż muszą oglądać się za siebie. Szkoleniowiec bielszczan do Wrocławia nie mógł zabrać pauzującego za kartki Bartłomieja Koniecznego. Pod znakiem zapytania stoi występ Marka Sokołowskiego, Jana Blazka i Antona Slobody.
Jesienna potyczka obu zespołów na stadionie miejskim we Wrocławiu zakończyła się pewnym zwycięstwem gospodarzy 4:0. Prawdziwym katem zespołu Podbeskidzia okazał się strzelec dwóch bramek – Sylwester Patejuk. Skrzydłowy nie okazywał jednak radości, gdyż przez kilka lat był zawodnikiem zespołu z Bielska. Wiosenne starcie przy ul. Rychlińskiego obfitowało w wiele zwrotów akcji. Ostatecznie zakończyło się remisem 3:3 i podziałem punktów. Hat tricka ustrzelił wtedy Dalibor Stevanovic.
Historia rywalizacji przemawia zdecydowania na korzyść zielono-biało-czerwonych. Wrocławianie wygrali siedem z 15 rozegranych spotkań. Dla Górali Wrocław pozostaje twierdzą nie do zdobycia. Nie udało im się jeszcze wywieźć stąd kompletu punktów. WKS wygrał sześć razy, jeden mecz zakończył się remisem.