Ojrzyński: Jak się nie potrafi wygrać, to trzeba umieć zremisować

Leszek Ojrzyński: Jest takie powiedzenie i dzisiaj można je zacytować: „Jak się nie potrafi wygrać, to trzeba umieć zremisować”. Całe szczęście, że mamy punkt. Mieliśmy swoje sytuacje, gospodarze mieli dużo strzałów, a w ostatniej akcji Patejuk mógł się spytać bramkarza, w który róg uderzyć piłkę. Na szczęście trafił w niego. Taka porażka by nas mocno bolała. Dopiero co nie otrząsnęliśmy się po Koronie, gdzie dostaliśmy bramkę na koniec meczu. Tutaj pewnie byśmy nawet nie wznowili gry. Dopisujemy sobie 1 punkt, zobaczymy jak inne mecze, bo to jest taki moment, że patrzy się też na innych. Przed nami jeszcze trzy arcyważne spotkania.
O Marco Paixao: Czy w szatni przed meczem dużo rozmawialiście o nim?
Przejechał się, to jest jego problem, to nie jest miłe, ja takich ludzi nie szanuję, trzeba mieć trochę pokory i trzymać język za zębami. Trzeba stąpać twardo po ziemi i szanować ludzi. Nie poszanował naszego zespołu. Śląsk nie wygrał ostatnich dwóch spotkań z Podbeskidziem. Marco ubliża Podbeskidziu, a nie strzelił mu ostatnio bramki. Chłopcy zaglądali na pewno do Internetu i o tym wywiadzie wiedzieli. Każdy może mówić, co uważa. Mamy grupę ambitnych zawodników i to było widać, że ambitnie podchodzimy do tego meczu.
Rola Dariusz Łatka: Jest on bardziej środkowym czy ofensywnym pomocnikiem?
To jest jeden z najbardziej doświadczonych zawodników. Można mu powierzyć różne role. Zobaczymy, co nam przyniosą te trzy mecze. To jest zawodnik, który może też zagrać w obronie, na lewej i na prawej. Jest agresywny, szybko doskakuje. Zagrał w Kielcach ofensywnego pomocnika, bo mieliśmy trochę inny sposób na grę. Później było bardzo źle, ale Łatki już nie było na boisku. Nie wzięliśmy dzisiaj Antona Swobody, ponieważ mamy tylu zawodników że w razie kontuzji czy kartek jest na kogo postawić.
Ile Podbeskidzie powinno zdobyć punktów w ostatnich meczach, żeby dało to względny spokój?
Ja się w to nie bawię, najbliższy mecz gramy z Widzewem i tam chcemy wygrać. Nie mamy na ten moment matematycznego utrzymania. Najważniejsze jest, że wyszliśmy ze strefy spadkowej i mamy taką sytuację, w której musimy grać swoje. Wcześniej byliśmy uzależnienie od innych. Musimy szukać kompletu punktów. Dzisiaj się to nie udało, było ciężko, ale Śląsk to klasowy zespół. Oni z takim zawodnikiem jak Marco powinni grać w pucharach. Zresztą wcześniej grali.
Jeśli chodzi o Pana własną sytuację, to czeka Pan na pewność utrzymania, jak się to uda, to przedłuży pan kontrakt czy jak?
Daj Boże, żebyśmy utrzymali Podbeskidzie w Ekstraklasie. Wtedy będę rozmawiał z właścicielami klubu o przedłużeniu umowy. Innych propozycji obecnie nie mam. Cel przede mną postawiony był taki, żeby się utrzymać na razie nie zrealizowałem go jeszcze. Zobaczymy, kiedy nam się to uda. O przyszłości będę rozmawiał, jak się skończy liga chyba, że wcześniej uda się zrealizować ten cel to wtedy od razu. Nie można żyć w niepewności w nieskończoność.
Patrząc na tych chłopaków, na ich styl grania, to może być druga Korona?
Ciężko, tam są inne osobowości, inne charaktery. Trzeba by kilku wzmocnień, a nie wiem, czy będzie taka możliwość. Korona to jest przeszłość. Teraz jestem w Podbeskidziu. Ciężko zastąpić np. Korzyma. Na pewno też Ci zawodnicy się cenią. Całe szczęście, że u nas wszystko jest wypłacalne, trzeba podziękować za to włodarzom miasta, bo gdyby były zaległości to na pewno gorzej by się z tym wszystkim grało.