Zapowiedź meczu. Postawić kropkę nad "i"
Rekord siedmiu meczów bez straty gola z 1982 roku został wyrównany. Marian Kelemen nie wyjmował piłki z siatki od 657 minut. Jutrzejszy pojedynek z Koroną jest okazją do ustanowienia nowego rekordu spotkań na zero z tyłu.
Wrocławianie w rundzie finałowej pozostają niepokonani. 14 punktów zdobytych w sześciu kolejkach to wynik imponujący. Wszak zielono-biało-czerwoni do ostatnich serii sezonu zasadniczego nie byli pewni utrzymania. Drużyna gra dobrze, formacje współpracują bez zarzutów, Kelemen „nudzi” się już kilka godzin. Atmosfera w zespole jest bardzo dobra. Tadeusz Pawłowski ma ten komfort, że podstawową jedenastkę wybiera wśród prawie wszystkich zawodników będących w kadrze pierwszej drużyny. W spotkaniu z Cracovią swoją szansę otrzymał Kamil Dankowski. Szkoleniowiec również w jutrzejszym meczu powinien postawić na młodego skrzydłowego. Pewni występu w Kielcach mogą być Wojciech Pawłowski oraz Przemysław Kaźmierczak. Wolne dostali natomiast Kelemen i Dado.
Korona do rywalizacji przystąpi po szalonym widowisku jakie kilka dni temu, wspólnie z Jagiellonią, zgotowali kibicom w Białymstoku. Punkt wywalczony w niemal „przegranym” już meczu pokazał, że złocisto-krwiści zawsze walczą do końca. To właśnie z walki od pierwszej do ostatniej minuty słynie drużyna Korony. Tak grała za czasów trenera Ojrzyńskiego i tak gra, gdy szkoleniowcem jest José Rojo Martín. W drużynie z Kielc zabraknie kontuzjowanych Zbigniewa Małkowskiego i Wojciecha Małeckiego. Z Powodu nadmiaru żółtych kartek pauzować musi Maciej Korzym.
Oba spotkania w rundzie zasadniczej zakończyły się podziałem punktów. W meczu otwierającym sezon Ekstraklasy na stadionie w stolicy województwa świętokrzyskiego padł bezbramkowy remis. Rewanż rozegrany we Wrocławiu zakończył się wynikiem 1:1. Śląsk prowadził po bramce Marco Paixao. Korona wyrównała jednak w 90. minucie po golu Kamila Sylwestrzaka.
Do tej pory rozegrano 13 spotkań. Cztery wygrali kielczanie, trzy wrocławianie a sześć zakończyło się remisem. Kolporter Arena nie jest szczęśliwym stadionem dla zielono-biało-czerwonych. WKS wygrał tu tylko raz, w rozgrywkach o Puchar Polski w sezonie 1985/1986.