Podsumowanie sezonu: Pomoc

10.06.2014 (20:15) | autor : Adam Osiński | skomentuj (12)

Plac budowy – oto, czym była środkowa linia Śląska w zakończonych rozgrywkach. Jeszcze latem konstrukcja stała i trzymała się solidnie, ale wyjęcie z niej Waldemara Soboty oznaczało poważne wstrząsy. Wszystko runęło, gdy kontuzję odniósł Tomasz Hołota, a obnażony został Sebino Plaku. Tadeusz Pawłowski wznosi budowlę od nowa, ale potrwa to przynajmniej do początku kolejnego sezonu.



 

Waldemar Sobota przez długi czas pozostawał najlepszym asystentem w drużynie, choć od kilku miesięcy już go w niej nie było. Klub w ostatnich dniach okienka transferowego (sierpień 2013) zdecydował się sprzedać swojego skrzydłowego, nie mając w kadrze następcy nie tyle wartościowego, co jakiegokolwiek. Z bocznych pomocników pozostali Sylwester Patejuk i Sebino Plaku, lecz obaj czują się przecież lepiej po drugiej stronie boiska. Stanislav Levy i Tadeusz Pawłowski prawego pomocnika szukali dosłownie przez cały sezon. Rolę tę odgrywali prawi obrońcy (Socha, Dankowski, Zieliński), defensywni pomocnicy (Hołota, Droppa) oraz zawodnicy ofensywni, ale radzący sobie lepiej w środku pola (Machaj, Flavio Paixao i Mila). Te ruchy były krzykiem rozpaczy, choć niektóre z nich na krótką metę przynosiły umiarkowanie dobre efekty – Zieliński z Ruchem asystował, Hołota z Lechem trafił do siatki.


Sebastian Mila to osobna historia. Przestawienie byłego kapitana na prawy bok było na pewno dezorientujące dla rywali, pozwalało mu ścinać z piłką do środka, by uderzyć z dystansu lub posłać w swoim stylu prostopadłą piłkę. Tyle że brak szybkości oraz słaba prawa noga (niech nikogo nie zmylą dwa efektowne gole strzelone tą kończyną w poprzednich latach – z Legią i Polonią) sprawiają, że to wariant zastępczy. Pytanie, na jak długo. Jeśli WKS latem nie sprowadzi na prawą flankę dynamicznego skrzydłowego, rozwiązanie z Milą na tej pozycji może być najlepsze, zwłaszcza że Flavio wyglądał z boku bezbarwnie.

Przy stratach, jakich po zakończeniu sezonu doświadcza Śląsk na skutek wygasających kontraktów, każdy zawodnik o niepoślednich umiejętnościach będzie na wagę złota. Nie może dojść do zaniedbań, w wyniku których gracz pierwszej jedenastki, taki nie do zastąpienia, fizycznie nie jest gotowy do gry. A takich dopuścił się Sebastian Mila. Zdaje się, że piłkarz zrozumiał swój błąd, a duża w tym zasługa Tadeusza Pawłowskiego. Obecny trener pokazał klasę, w twardy sposób stawiając podopiecznego do pionu, a jednocześnie nie popadając z nim w konflikt. A co powiedzieć o trenerze, który dopuścił do takiego rozprężenia, wystawiał Milę do gry, a więc wszystko tolerując? Najlepiej zamilczeć.

Załóżmy, że sezon zaczyna się jutro. Pich – Droppa (Hateley) – Hołota – Flavio – Mila (Machaj) – tak moim zdaniem wygląda na tę chwilę optymalna linia pomocy Śląska. Jeśli kogoś razi obecność w niej jakiegoś nazwiska, to niech zaproponuje inne rozwiązanie (poza tymi w nawiasach), pamiętając, jak wąską kadrą dysponuje klub. Pora na moje uzasadnienie.


Robert Pich zbierał słabe oceny. Z piłkarzy, którzy trafili do Śląska już w trakcie rundy wiosennej, grał najmniej, nie licząc Calahorro, ale problem leżał nie w umiejętnościach Słowaka, ale w braku formy i zrozumienia z partnerami. Po tym, jak biega, prowadzi piłkę, przyjmuje ją, drybluje, widać, że to gracz nietuzinkowy. Skoro statystyki mówią, że w swojej rodzimej lidze strzelał gole i asystował, to znaczy, że potrafi być skuteczny i celnie podawać. Przekonamy się o tym po okresie przygotowawczym.


Lukas Droppa czekał na swoją szansę dłużej niż reszta zawodników zakontraktowanych w lutym, bo fizycznie wyglądał najgorzej z nich. Ale kiedy już zagrał, pokazał, na czym polega dobry odbiór, twarda gra blisko rywala i ruchliwość, której w środkowej strefie Śląskowi od dawna brakowało. Sytuacja jak u Picha – po przepracowanym lecie może to być gracz do pierwszej jedenastki.

Wypaść z niej może Tom Hateley. Anglik pracował z drużyną podczas obozów i wiosną grał w podstawowym składzie regularnie. Mimo to nie zachwycił. Ot, solidny przecinak, nie popełnia większych błędów, lecz bywa spóźniony, bo brak mu dynamiki, nie jest w stanie niczego dać od siebie w rozegraniu. Ma dobrze ułożoną prawą nogę, ale w zespole jest kilku innych specjalistów od stałych fragmentów gry.


Na kolejny sezon do pełni formy powinien wrócić Tomasz Hołota. Ze względu na sporą konkurencję w środku pola (Kaźmierczak sprzed kontuzji) oraz braki na innych pozycjach jesienią bywał zapchajdziurą, ale i tak zdążył udowodnić swoją przydatność do drużyny. W parze z Droppą nie mieli jeszcze okazji zagrać, a taka para pomocników może stanowić zaporę nie do sforsowania. Do tego Hołota nie jest bierny w ataku, potrafi soczyście uderzyć czy zauważyć partnera wychodzącego na czystą pozycję (vide kapitalna asysta przy golu M. Paixao w Zabrzu).


O ile Pich był wrzucony na głęboką wodę zaraz po przyjeździe do Wrocławia, o tyle Flavio Paixao cały czas trenował z zespołem, czekając na certyfikat umożliwiający grę w lidze. Mimo to pierwsze występy brata Marco, delikatnie mówiąc, nie zachwycały. Czas pokazał, że problem z Portugalczykiem wynikał z pozycji, na której był ustawiany. Jeśli skrzydłowym jest gracz o charakterystyce Waldka Soboty, to Paixao skrzydłowym nie jest. To piłkarz, z którym można rozegrać klepkę pod bramką przeciwnika, a nie ktoś, kto minie na skrzydle rywala. Zrozumiał to trener Pawłowski, a że nie miał prawego pomocnika, to zamienił go z Milą, który swoje atuty wykorzystuje na skrzydle w inny sposób.


Pożegnanie Stanislava Levego zbiegło się w czasie z zatwierdzeniem nowych zawodników. A że pierwszą decyzją Pawłowskiego było czasowe odsunięcie od gry Mili, to swoją szansę błyskawicznie otrzymał jego naturalny zmiennik, Mateusz Machaj. Były piłkarz Lechii wykorzystał ją połowicznie. Nie grał na tyle dobrze, by wywalczyć sobie miejsce w składzie na dłużej, ale też nie dał podstaw do krytyki. W przyszłym sezonie może być alternatywą dla podstawowych graczy środka pola, na pewno lepszą od Mateusza Cetnarskiego, który w przerwie zimowej został oddany do Widzewa. Machaj jest od niego bardziej ruchliwy, ma młotek w nogach, z czego chętnie korzysta, potrafi wrzucić piłkę ze stałego fragmentu gry (dwie asysty w Lubinie), nie sprawia mu większej różnicy, czy zagrywa lewą nogą, czy prawą. Cetnarski przez 2,5 roku nikogo do swojej gry nie przekonał – kilka skutecznie egzekwowanych rzutów karnych i kilka asyst po rzutach rożnych (np. jesienią w Gdańsku) to za mało, biorąc pod uwagę nadzieje, jakie niósł ze sobą jego transfer z Bełchatowa.


Przemysław Kaźmierczak reprezentował barwy Śląska przez cztery lata i był jednym z architektów jego największych sukcesów. W ostatnim sezonie nie pomógł jednak klubowi. Latem prezentował jeszcze wysoką formę, notował asysty w Lidze Europy, strzelił efektowną bramkę Pogoni na wyjeździe (trafił też z Portowcami u siebie z rzutu wolnego). Potem spuścił z tonu, podobnie jak cały zespół. Przed wznowieniem ligi odczuwał ból w kolanie i na boisko wrócił pod koniec rozgrywek, ale zaliczył tylko epizody. Klub nie zdecydował się przedłużać kontraktu z 32-letnim pomocnikiem i wydaje się, że to dobra decyzja. Nastał czas Hołoty, Droppy i Hateleya.

A czy skończył się czas Dalibora Stevanovicia, okaże się już niedługo. Słoweńcowi też kończy się w czerwcu kontrakt. Niby obie strony chcą dalej ze sobą współpracować, ale rozbieżności w kwestii wysokości zarobków są spore – Dado chce ponoć 90 000 złotych na miesiąc, WKS ma zamiar ciąć koszty. I słusznie. Stevanović nie jest wart aż takich pieniędzy, mimo że w sezonie 2013/2014 był najlepszym, a na pewno najrówniej prezentującym się pomocnikiem wrocławian. Zaczął grać agresywniej w odbiorze, nie tracił głupio piłek (poza meczem w Szczecinie, gdzie oddał piłkę rywalowi w identyczny sposób, jak niedawno Dani Quintana na jego korzyść), gra w sposób wyważony, przełamał też niemoc strzelecką i nie obija już poprzeczek. W układance środka pola nie jest to jednak piłkarz niezbędny i tę wyrwę można załatać. Kto wie, może nawet wycofując Sebastiana Milę, skoro na jego pozycji mogą grać Flavio i Machaj. W końcu trener Pawłowski mówił wiosną, że widzi Milę w roli, jaką w Liverpoolu odgrywa Steven Gerrard – gracza rozpoczynającego akcję od tyłu.


WKS grał bez typowego prawoskrzydłowego, za to na lewej stronie biegali piłkarze ukierunkowani na tę pozycję, czyli Sylwester Patejuk i Sebino Plaku. Problem w tym, że żaden z nich nie jest specjalistą najwyższej próby. Spore nadzieje wiązano z Albańczykiem, które miał nawet niezłe wejście i zostanie zapamiętany za efektowną podcinkę z Brugią. Zanosi się na to, że będzie to piłkarz tej jednej akcji. Do dzisiaj Plaku nie znalazł porozumienia (piłkarskiego) z drużyną, przez co zagrywa do nikogo, gubi się (strata w Zabrzu!), a jego dryblingi nie przynoszą efektów. Czasami wystarcza jedna ręka, by policzyć jego celne podania do przodu.


Wobec formy Albańczyka szybko do łask wrócił Sylwester Patejuk. Polak całkiem dobrze radził sobie jesienią, był motorem napędowym wielu akcji, a w przeciągu jednego miesiąca nawet trzy razy wpisał się na listę strzelców. Jego minusem była gra chaotyczna, często opierająca się na jednym zwodzie, na który rywale nie zawsze się nabierali. Wiosną grał rzadziej, nie miał poparcia trenera Pawłowskiego, który skrytykował go za niewykorzystaną setkę w ostatniej akcji spotkania z Podbeskidziem. Mimo to spodziewano się, że Patejuk we Wrocławiu zostanie, przynajmniej jako dosyć wartościowy, a tani rezerwowy (przypadek Ostrowskiego). A jednak nie – Patejuk po dwóch latach wrócił do Podbeskidzia, a w klubie liczą na dobrą formę Picha. A Plaku? Ma kontrakt do 2016 roku.



>> NOWSZY
<< STARSZY
KOMENTARZE
~anderson (2014-06-11 19:08:09)
Stevanovic - szybkość \\\\\\\"zajebista\\\\\\\" , gra głową i z głową również dawała wiele do życzenia.
Wiele razy przechodził obok meczu, hamulcowy , bez dryblingu(dajcie wideo gdzie wygrywa pojedynek jeden na jeden), w jego grze ofensywnej nie było odrobiny zaskoczenia, zagrań niekonwencjonalnych. Poprawil się nieco na wiosnę, ale jest to za mało, by wiązać z nim jakiekolwiek nadzieje.
Pozytyw to Hołota, Droppa i jednak Flavio.
Nadzieja to Pich i Machaj.
O pozostałych zawodnikach srodka pola lepiej zamilczeć.
~Tęcza Warszawa (2014-06-11 17:06:07)
to i ja coś dodam,
moim zdaniem potrzeba nam bramkarza, który byłby nasz, a nie wypożyczony. przez te pół roku rywalizowałby z Pawłowskim o miejsce w bramce, a to pomogłoby i drużynie i bramkarzom.
po drugie, trzeba nam środkowego obrońcy, bo pora Grodzicki - Pawelec nie utrzyma całej rundy (kartki, kontuzje). pytanie co trener da radę wyciągnąć od Calahorro, boczni obrońcy, Paraiba i Zieliński zapewniają nam jako taki komfort, więc tu można odpuścić poszukiwania w tym okienku.
dalej, na defensywnym pomocniku mamy aż za wielu piłkarzy. skłaniałbym się tutaj do przystosowywania ich poza grą na pomocy, także do gry na bocznym obrońcy. dobrze, że Kaz odszedł, chociaż kiedy był w formie był nieoceniony, ale od dłuższego czasu przestał się starać. podobnie powinniśmy podziękować Stevanovićowi. ta pozycja jest najbardziej obsadzona ze wszystkich. mamy Hołotę, który powinien grać teraz w podstawowym składzie, jest też Hateley i Droppa. grając na 2 napastników, zapewne zagramy tylko 1 defensywnym pomocnikiem.
na skrzydłach mamy Picha, który po okresie przygotowawczym powinien spełnić nasze oczekiwania. wydaje mi się, że u niego brakowało pewności i wiary we własne umiejętności. musi być tak nieobliczalny i przebojowy jak Sobota. Waldkowi na początku też nie szło, ale próbował na tyle często, że rajdy z piłką między obrońcami stały się dla niego wyzwaniem i frajdą. tego właśnie oczekuję po Pichu. jest też Plaku. tu ciężko powiedzieć, bo sprawa wygląda identycznie jak z Calahorro, o ile trener 'usprawni' tego zawodnika, to będzie on przydatny dla drużyny. wg mnie problem Plaku polega na tym, że po strzelonej bramce podcinką w meczu z CB w pucharach, zapomniał, że można też strzelać w inny sposób i od tego momentu starał się za wszelką cenę strzelać podcinką, ale to już nie przechodziło, więc się zaciął i przestał w siebie wierzyć. z tym chłopakiem, podobnie trochę jak z Pichem, problem leży w psychice. mam nadzieję, że to wszystko zostanie wyprostowane podczas tego okresu przygotowawczego.
kolej na środkowych pomocników, tu mamy oczywiście Milę, który wg mnie dalej nie prezentuje się tak jak powinien, chociaż widać poprawę. jak dla mnie to odchudzanie byłego kapitana, poszło o jakieś 3kg za daleko. pytanie, jak on sam się czuje z taką wagą, kiedyś mógł się zastawić z piłką, teraz pada na boisko przy pierwszym kontakcie z przeciwnikiem. najzwyczajniej może brakować mu siły i/lub kilogramów, żeby się utrzymać. co prawda mamy dzięki temu więcej rzutów wolnych, ale czasem potrzeba też ugrać coś z akcji. kolejny środkowy to Machaj, mam nadzieję, że ten chłopak zostanie u nas i pokaże na co go naprawdę stać. kiedy gra na swojej pozycji, atakuje agresywniej niż Mila, a do tego mógłby grać dla nas jeszcze długo po zakończeniu kariery Milowego. szkoda mi Patejuka, chociaż wydaje mi się że on sam cieszy się z powrotu do PB, bo tak dobrze jak grał tam, u nas się nie zdarzało. chociaż on jako jeden z nielicznych starał się wchodzić jak Sobota w pole karne przeciwnika, czym psuł wiele krwi w obozie wroga. kończąc opisywać zawodników pomocy, nie zapominajmy o F.Paixao, który wg mnie powinien grać z bratem M.Paixao w parze w ataku. Flavio potrzebuje jednak treningu strzeleckiego i zmiany mentalności, z podającego na wykańczającego akcje. doskonale widać to u Marco, który będąc w pobliżu bramki cały czas stara się strzelać na bramkę, przez co musi być pilnowany przez 2/3 przeciwników. gdyby mieć takich dwóch, żadna ekipa w tej lidze nie byłaby w stanie upilnować naszej ofensywy. dokładając do tego szybkich, zwrotnych skrzydłowych, dokładne podania środkowych pomocników, strzały z daleka pomocników defensywnych, mamy drożynę, która może walczyć o puchary.
~sepo (2014-06-11 12:54:50)
Najbardziej palący jest to obsada pozycji skrzydłowego. Wierzę , że R.Pich zatrybi. Może, chociaż tu mój optymizm jest zdecydowanie mniejszy, praca z trenerem Pałowskim "wskrzesi" w lecie Plaku. Rozwiązaniem jest jednak zatrudnienie za niewielkie pieniądze młodego dibrze rokującego piłkarza (21-23 lata) z 1,2, 3 ligi ... dla którego gra w Śląsku bedzie nobilitacją i szansą na pokazanie się szerszej publiczniści ! Pamietamy drogę Waldka Soboty.
Pytanie co robił od marca Becella, znalazł kogoś ?
~AdamO (2014-06-11 10:13:17)
Ale ja wcale nie chcę bronić Stevanovicia, napisałem przecież, że spokojnie można go zastąpić. Chodziło raczej o podkreślenie, że to był jego najlepszy sezon w Śląsku na tle beznadziejnych pozostałych (i tu się chyba zgodzimy). A że każdy inny pomocnik WKS-u miewał wiele słabych spotkań, było też wiele kontuzji, więc wyróżniłem Dalibora. Co wcale nie znaczy, że po pół roku mam odwrotne zdanie i uważam go teraz za dobrego piłkarza. Powiedzmy, że ze słabego stał się w moich oczach przeciętnym.
Ps. Pisząc tekst, czułem, że z tym Daliborem to będzie śliska sprawa ;-)
~fan (2014-06-11 09:26:38)
AdamO vpo 17 kolejce pisałeś w felietonie: "Dlaczego Stevanović się nie nadaje? Nawet nie dlatego, że jest słaby, on po prostu w niczym nie jest dobry" albo "Zawsze jest to ten, który naszą drużynę notorycznie osłabia." albo "ktoś we Wrocławiu dał się nabrać na jego CV". Dziękuję i do widzenia.
~fan (2014-06-11 09:06:55)
Ale Dalibor nie gał najrówniej, tylko grał często i tu się tobie pomyliło. Pamiętam że zimą w głosowaniu gazety wrocłąwskiej na najlepszego piłkarza był ostatni. To o czymś świadczy, bo jak pisze @statystyk 0 odbiorów to jest dół formy, często spotykany. A W Kielcach widzieliśmy jak wyglądała gra bez niego, jendak lepiej
~AdamO (2014-06-11 08:37:45)
Do mordax: Wiem, jak gra Mila. Jeśli miałby być cofnięty, duża odpowiedzialność spadłaby na jedynego defensywnego pomocnika, który musiałby czyścić pole. Poza tym to nie mój pomysł, Pawłowski ponoć o tym mówił. A zresztą jeśli Mila miałby zastąpić Stevanovicia i miałoby to funkcjonować, to po co utrzymywać ich obu?

Do fan: A gdzie ja napisałem, że był równy? Napisałem „najrówniejszy”. Widzisz różnicę? Chyba że masz inny typ do miana najrówniej grającego pomocnika. Stevanović grał od początku do końca sezonu bez kontuzji i wyraźnych dołów formy. Drugiego takiego brak.

Do gruby: Racja, źle napisałem, choć nie zmienia to całego sensu, bo nie chodziło tu o krytykę klubu, tylko analizowanie sportowych konsekwencji odejścia Soboty, a one pozostają takie same.
Pozdrawiam
Adam
~fan (2014-06-10 23:38:24)
Kto? Stevanovic równy? Bez żartów? Haha.. Na innym stadionie byliście? To już ten Flejterski co tu kiedyś był, a teraz jest w Ślęzie (ma już swoje lata), mimo że do orłów nie należał to nie grałby gorzej...
~statystyk (2014-06-10 23:28:16)
Wiążę pewne nadzieje z Tomaszem Hołotą, który w Warszawie miał statystyki nie do końca przekonujące, ale zrobił postęp, i na razie z dwójki on i Piątek co trafił do Lubina chyba lepsze wrażenie, mimo że ten drugi miał trafić do nas.
Droppa, czasem warto docenić czarną robotę, ale przydałoby się jeszcze rozwinąć u nas.
Licząc te statystki to Dalibor Stevanovic wypada blado, że przypomnę występy kiedy w jednej połowce nie miał ani jednego przechwytu a przecież to defensywny pomocnik. Nawet ostatnio z Podbeskidziem u siebie, w 45 minutach ani jednego przechwytu, potem ze dwa do końca meczu. Trochę nadrobił w Białymstoku ,ale to już był mecz bez stawki., wcześniej słabo i nie podobała mi się jego blada gra.
Na pewno szkoda utraty szybkich skrzydłowych.
mordrax (2014-06-10 23:02:43)
"W układance środka pola nie jest to jednak piłkarz niezbędny i tę wyrwę można załatać. Kto wie, może nawet wycofując Sebastiana Milę"
ja pierdole, kto to pisał. czy ty w ogóle wiesz jak gra Mila? Przed chwilą jeszcze pisałeś o agresywnym odbiorze i nietraceniu piłek
~zgo (2014-06-10 21:22:48)
Podsumowanie bardzo dobre. Dzięki. Ja bardzo liczę na Picha, wydaje mi się bardzo podobny do Soboty, który w pierwszym sezonie też nie błyszczał tak jak go zapamiętamy z dwóch późniejszych sezonów. Na pewno też będę tęsknił za Stevanovicem, cenię go bardzo i mam nadzieję że jednak dogada się z klubem, że obniży swoje oczekiwania finansowe. Droppa, Hołota i Flavio w środku (i jeszcze ewentulanie Stevanovic) Pich i Mila po bokach - wydaje się że pomoc może być mocna. Dobrze by było jednak mieć jeszcze kogoś dodatkowego na prawy bok.
gruby (2014-06-10 21:07:52)
"Klub w ostatnich dniach okienka transferowego (sierpień 2013) zdecydował się sprzedać swojego skrzydłowego, nie mając w kadrze następcy nie tyle wartościowego, co jakiegokolwiek."

Oczywiście Klub zdecydował, w kontrakcie nie było żadnej klauzuli...
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców ¦ląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane




I liga

Nazwa Mecze Punkty Bramki
1. Wisła Kraków 20 46 51-16
2. Polonia Bytom 19 34 33-21
3. Pogoń Grodzisk Mazowiecki 19 33 37-27
4. Chrobry Głogów 19 31 26-18
5. Śląsk Wrocław 20 31 36-33
6. Ruch Chorzów 20 31 31-28
7. Stal Rzeszów 19 31 30-28
8. Wieczysta Kraków 19 30 40-29
9. Polonia Warszawa 19 30 28-27
10. Miedź Legnica 19 30 35-36
11. ŁKS Łódź 19 26 28-29
12. Odra Opole 20 25 20-23
13. Pogoń Siedlce 20 22 21-22
14. Puszcza Niepołomice 19 19 20-24
15. Znicz Pruszków 19 17 21-41
16. Stal Mielec 19 13 21-40
17. GKS Tychy 20 13 26-46
18. Górnik Łęczna 19 11 22-38

II liga

Nazwa Mecze Punkty Bramki
1. Unia Skierniewice 19 41 38-20
2. Warta Poznań 19 38 32-21
3. Podhale Nowy Targ 19 35 24-15
4. Olimpia Grudziądz 19 34 37-26
5. Świt Szczecin 19 32 37-32
6. Śląsk II Wrocław 20 27 37-30
7. Sandecja Nowy Sącz 19 27 26-28
8. Stal Stalowa Wola 19 26 38-31
9. Resovia 19 25 25-24
10. Podbeskidzie Bielsko-Biała 19 25 28-31
11. Sokół Kleczew 19 24 35-32
12. Chojniczanka Chojnice 19 24 30-29
13. Zagłębie Sosnowiec 20 23 23-33
14. Hutnik Kraków 19 21 27-30
15. Rekord Bielsko-Biała 19 21 27-35
16. KKS 1925 Kalisz 19 19 21-27
17. ŁKS II Łódź 19 13 19-35
18. GKS Jastrzębie 19 7 16-41