Tadeusz Pawłowski: Wygraliśmy zasłużenie
własne | skomentuj (7)
- Ruch to dobra drużyna, wie o co chodzi w piłce - mówił na pomeczowej konferencji po wygranym starciu z Ruchem Chorzów szkoleniowiec WKS-u Tadeusz Pawłowski.
Tadeusz Pawłowski: Jestem szczęśliwy, bo zawsze inauguracja to wiele znaków zapytania. Oczekiwaliśmy ciężkiego meczu, nie tylko ze względu na pogodę, ale po prostu Ruch to moim zdaniem dobra drużyna. Solidny, polski zespół, który wie o co chodzi w piłce i to pokazał na boisku. Cieszę się, że wygraliśmy 2:0, że nie straciliśmy gola i wytrzymaliśmy trudy meczu. Myślę, że wygraliśmy zasłużenie.
Czy w pierwszej minucie zadrżało serce? Były dwie groźne sytuacje.
Nie chciałbym teraz oceniać tej sytuacji ze wślizgiem, bo miałem zły punkt do zobaczenia tego. W przerwie zwróciłem uwagę, powiedziałem podniesionym głosem, że tak nie powinno być i żeby wyszli bardziej skoncentrowani. Takie zachowania mogą rozstrzygać o losach meczu, albo trzeba potem gonić wynik.
Piotr Celeban wszedł dopiero po godzinie, żeby zacząć obroną z poprzedniego sezonu?
Cały okres przygotowawczy pracowaliśmy bez Piotrka. Byłoby nie fair z mojej strony, gdybym kogoś odsunął. Nie polega to na tym, by kogoś krzywdzić. Piotrek to bardzo dobry zawodnik i dużo nam pomoże. Utrzymał wynik, miał sytuacje do zdobycia gola. Zamknęliśmy prawą stronę, zareagowaliśmy na to, co zrobił trener Kocian, wpuszczając świeżego zawodnika na tę stronę. Potem ani razu już nie zagrozili nam tym skrzydłem.
Lukas Droppa zagrał słabo w pierwszej połowie, miał cztery straty, po których Ruch groźnie atakował.
Ja bym grę Lukasa podzielił na dwie części - w defensywie i po odbiorze piłki. W defensywie bardzo dobrze, ale podstawowe błędy przy przyjęciu piłki. Pierwszy kontakt powinien być pod kontrolą, na ziemi, a on przyjmował zewnętrzną częścią stopy. W przerwie zwróciliśmy na to uwagę.
Robert Pich był najlepszy w drugiej połowie. Jest Pan zadowolony z jego gry?
Stać go na jeszcze lepszą grę. Oczekujemy od Roberta bramek, bo po to go ściągnęliśmy. Dzisiaj to tylko namiastka tego, co potrafi, bo musi nabrać jeszcze pewności siebie, musi automatyzować pewne zachowania, jak schodzenie do środka, po którym strzelił bramkę. To musi występować częściej. Strzelał w sparingach, a także w wewnętrznej osiemnastominutowej gierce zdobył trzy gole. Oby tak dalej.
Nie mógł Pan obejrzeć meczu Ruchu z wysokości trybun. Jakie nowinki o grze Ruchu przekazał Panu pański wychowanek Manuel Sutter?
On jest za młody, nie słucham takich zawodników (śmiech). Mieliśmy bardzo dobry obraz z Internetu, mieliśmy półgodzinną odprawę, na której charakteryzowaliśmy grę naszych rywali i to siępotwierdziło. Swoje taktyczne założenie opieram na przemyśleniach własnych i mojego sztabu. A z Sutterem rozmawiałem tylko kurtuazyjnie.
Jak oceni Pan grę Flavio Paixao?
W ogóle to była ciężka potyczka dla Flavio i Sebastiana Mili. Po ogłoszeniu składów dziennikarze pytali, jak my gramy, jak ustawiliśmy zespół. W dumie było tak, że przy naszej piłce na szpicy był Flavio, a Sebastian grał bardziej z tyłu, a po stracie piłki, Flavio miał zatykać środek, a Sebastian zostawać, bo taka jego natura. Nie było to łatwe, ale to zharmonizowali. Mila dobrze się ustawiał, strzelił gola, a Flavio niewiele zabrakło. Jestem zadowolony, bo nie błyszczał, ale to pracowity facet.
Czy grę Śląska można już porównać do reprezentacji Niemiec? Wydaje się, że korzysta Pan z tego samego stylisty co Joachim Loew.
(śmiech) Tam grają wirtuozi. Nie chciałbym naszych zawodników porównywać do środka pola Niemiec. Nie jest łatwo, ale staramy się, jeśli chodzi o ustawienie i koncepcję gry. Cieszę się, że ci, co grali po bokach, strzelili bramki. Mówiłem, że powinni schodzić do środka i Sebastian znalazł się świetnie, a Robert robił to co Niemcy. Jednak wolałbym grać jak Śląsk (śmiech). Wypracować nasz styl. Brakuje nam trochę, jeszcze jednego zawodnika w środku pola. Tom Hateley i Lukas Droppa robią dobrą robotę, harują na treningach, ale nie ma wirtuoza, który po odbiorze piłki dużo by widział. Tego nam brakuje i na pewno takiego środkowego napastnika - killera. Ruch Chorzów ma Kuświka, to dobry chłopak.
Wygraliśmy i możemy dalej pracować. Nie będzie głupich pytań, będziemy mieli pracowity tydzień. Normalne treningi pomeczowe, regeneracja i od środy dwa treningi, koncentrując się na Pogoni. Mamy czas na spokojną pracę.