Bartłomiej Babiarz: Karny był ewidentny
- Dwa proste błędy spowodowały utratę dwóch goli - mówił po meczu ze Śląskiem zawodnik chorzowskiego Ruchu Bartłomiej Babiarz.
Bartłomiej Babiarz: Można powiedzieć, że Śląsk grał naszą piłkę. Przeważnie staraliśmy się grać z kontry, dzisiaj wydaje mi się, że to my prowadziliśmy grę. Dwa proste błędy, dwie bramki, przegraliśmy 0:2. Wydaje mi się, że zasłużenie. Ta moja sytuacja z pierwszej minuty mogła otworzyć wynik meczu, ale tego nie zrobiła. Zobaczymy na powtórkach czy był rzut karny, bo z perspektywy boiska był ewidentny. Kamery pokażą, eksperci stwierdzą czy był czy nie. Teraz możemy tylko gdybać. Musimy wyciągnąć wnioski z tego meczu i przygotować się do kolejnego, czwartkowego w Lidze Europy. Czy zmiany było podyktowane oszczędzaniem się przed czwartkiem? Nie wiem, to pytanie do trenera. Ale wątpię, bo przyjechaliśmy do Wrocławia po punkty.
To początek, nie możemy mówić po dwóch spotkaniach, że jesteśmy zmęczeni. Można tam mówić pod koniec sezonu, ale na pewno nie teraz. Jedziemy do Vaduz po zwycięstwo, chociaż spodziewamy się tam ciężkiej gry. Pokazali już, że są dobrym zespołem. Niektórzy myślą, że to zespół z Liechtensteinu i nie doceniają go, a wystarczy przejrzeć kadrę, by przekonać się, że to nie jest słaba drużyna. Jedziemy zagrać swoją piłkę i wygrać ten mecz.