Ostatnie walkowery Śląska

Cała piłkarska Polska żyje w ostatnich dniach walkowerem, który kosztował Legię Warszawa awans do kolejnej rundy eliminacji Ligi Mistrzów. W mediach pojawiają się komentarze przeróżnej maści ekspertów dotyczące przyczyny i podstaw prawnych takiej decyzji europejskiej futbolowej centrali. My jednak nie będziemy się skupiali na Legii, a przypomnimy dwie decyzje z ostatnich lat, które miały realny wpływ na realizację stawianych wówczas przed naszym zespołem celów sportowych.
Pierwsza ze wspomnianych sytuacji miała miejsce w sezonie 2005/2006 II ligi. Wówczas to wynik meczu 22 kolejki Zagłębie Sosnowiec - Śląsk Wrocław został zweryfikowany na walkower 3-0 na korzyść gospodarzy. Na boisku wówczas padł remis 0-0.
Szukając genezy całej sytuacji należy przypomnieć, że przed sezonem właścicielem Śląska został Edward Ptak. Jego brat, lepiej znany w piłkarskim świecie Antoni, szefował wtedy Pogoni Szczecin. Właściciel Portowców postanowił zbudować drużynę w oparciu o brazylijski zaciąg (co w dalszej perspektywie zakończyło się upadkiem klubu). W związku z tym w kadrze Pogoni przestali się mieścić rodzimi zawodnicy, których część trafiła do klubu zarządzanego przez brata, czyli Śląska Wrocław. W pierwszej rundzie byli to nieznani szerzej Dawid Kamrowski i Marek Kowal. Wiosną zaś Szczecin na Wrocław zamienili dobrze zapowiadający się obrońca Piotr Celeban oraz doświadczony napastnik Artur Bugaj.
Portowcy występowali wówczas w Ekstraklasie. W rundzie jesiennej Bugaj został napomniany trzema, a Celeban dwiema żółtymi kartkami. Powstało jednak zamieszanie dotyczące naliczania liczby kartoników w różnych klasach rozgrywkowych. Po przyjściu do Śląska Bugaj ujrzał żółty kartonik (w sumie czwarty w sezonie) w rozegranym na Stadionie Olimpijskim meczu 21 kolejki z Widzewem. W wyniku niedopatrzenia kierownictwa klubu napastnik zagrał w kolejnym spotkaniu z Zagłębiem Sosnowiec, chociaż nie był do tego uprawniony. Zanim sprawa została rozpatrzona przez PZPN Bugaj zdążył zagrać jeszcze dwa mecze: z Jagiellonią oraz Lechią. Niektóre media zastanawiały się czy w takim razie za wszystkie spotkania Śląsk nie zostanie ukarany walkowerem. Tak się jednak nie stało i zweryfikowany został wyłącznie wynik pojedynku z Zagłębiem Sosnowiec.
Redakcja ŚLĄSKnetu zwracała uwagę przed meczem na ten fakt kartkowy, a przedstawiciele klubu dowiadywali się o sprawę w Dolnośląskim ZPN, ale podobno otrzymali informację, że Bugaj może zagrać. Funkcję kierownika po Zbigniewie Słobodzianie przejął Waldemar Tęsiorowski, który wcześniej nie pełnił tej roli. Krytyka spadła właśnie na niego. Po zakończeniu sezonu Robertowi Skrzyńskiemu z Radia Wrocław udało się nagrać wypowiedź Edwarda Ptaka, który stwierdził, że właśnie przez kierownika Śląsk nie awansował. A sam Ptak będzie ze Śląskiem na dobre i złe...
Dalekosiężne konsekwencje tego wydarzenia były dla naszego klubu dotkliwe. Właśnie tego jednego punktu, wywalczonego na boisku w Sosnowcu, zabrakło do trzeciego miejsca w tabeli, które premiowało udziałem w barażach. Dodatkowym smaczkiem byłby czekający na drugoligowca przeciwnik - Arka Gdynia, z którą wrocławianie przegrali baraże o wejście do II ligi zaledwie dwa lata wcześniej. Jagiellonia Białystok, która ostatecznie zakończyła sezon na trzecim miejscu, przegrała oba mecze o awans (później sprawą tego spotkania, jak i wielu innych z udziałem zespołu z Trójmiasta, zajęła się prokuratura).
Z dzisiejszego punktu widzenia być może dobrze się stało, że Śląsk nie awansował, gdyż nie był raczej gotowy organizacyjnie na najwyższą klasę rozgrywkową. Klub nie mógł liczyć wówczas na wsparcie ze strony miasta, a prywatny inwestor nie posiadał środków na skonstruowanie kadry, która mogłaby się liczyć w Ekstraklasie. Z drugiej strony jednak awans mógł być impulsem dla miasta i sponsorów. Co zrozumiałe zawód i rozczarowanie po tym bardzo udanym sezonie były we Wrocławiu znaczne. Dobre czwarte miejsce rozbudziło apetyty na szybki awans w kolejnym sezonie, jednak na Ekstraklasę przy Oporowskiej przyszło jeszcze poczekać.
Druga sytuacja miała miejsce w sezonie 2008/2009 w Pucharze Ekstraklasy. Były to rozgrywki traktowane przez wiele zespołów stricte szkoleniowo bądź po prostu po macoszemu. Trenerzy dawali w dużej mierze szansę gry juniorom i zmiennikom.
Śląsk Wrocław zajął w swojej grupie drugie miejsce i awansował do fazy pucharowej, gdzie za przeciwnika miał Ruch Chorzów. Pierwsze spotkanie 1/4 finału zakończyło się na Oporowskiej wynikiem 1-2, jednak był on bardzo szybko zweryfikowany został na 3-0 dla wrocławian. Przyczyną była nieznajomość przepisów dotyczących zmian przez chorzowian. Otóż ze względu na szkoleniowy charakter tych rozgrywek trenerzy mieli prawo do sześciu zmian, jednak maksymalnie trzy z nich mogły mieć miejsce w innym momencie niż przerwa między połowami. Szkoleniowiec Bogusław Pietrzak dokonał w tym spotkaniu czterech roszad w składzie w trakcie gry. Wpuszczając w 90 minucie Dawida Szczypiora za Artura Sobiecha praktycznie zamknął drogę Ruchu do półfinału rozgrywek. Rewanż rozgrywany na Stadionie Śląskim piłkarze WKS-u wygrali 1-0 po bramce Sebastiana Dudka (dodatkowo Krzysztof Ulatowski nie wykorzystał rzutu karnego).
Ostatecznie całe rozgrywki Pucharu Ekstraklasy Śląsk wygrał (na razie jako ostatni klub) zdobywając swoje pierwsze trofeum po powrocie na polskie piłkarskie salony.
8 IV 2006, II liga 2005/2006
Zagłębie Sosnowiec - Śląsk Wrocław 3:0 (walkower, na boisku 0:0)
Skład Śląska: Janukiewicz - Celeban, Sztylka, Ignasiak, Naskręt, Budka, Szewczyk (Dudek 57'), Ulatowski, Ostrowski, Bugaj (Rosiński 77'), Kowal (Egharevba 65').
1/4 Pucharu Ekstraklasy
Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów 3:0 (walkower, na boisku 1:2 (0:2))
Bramki: Biliński 86' - Zając 10', 25'
Żółte kartki: Mila - Jakubowski, Sobiech, Balaz
Śląsk: W. Kaczmarek - Celeban, Fojut, Pawelec, Cap (46' Wołczek) - M. Gancarczyk, Ulatowski, Mila, Klofik (46' J. Gancarczyk) - Sobociński (69' Biliński), Sotirović (46' Dudek)
Ruch: Perdijić - Jakubowski, Grodzicki, Kieruzel, Nykiel - Zając, Baran, Nowacki (87' Mizgajski), Balaz (89' Janoszka) - Fabusz, Jezierski (35' Sobiech, 90' Szczypior)