Pojedynek: Michał Mak - Dankowski
Trener Tadeusz Pawłowski konsekwentnie dąży do odmłodzenia składu Śląska, ale robi to w sposób wzbudzający niepokój.
Kamil Dankowski nie zagrał w tym sezonie w Ekstraklasie ani minuty, by w Bełchatowie od razu wskoczyć do pierwszego składu. Młody zawodnik trzeci raz znalazł się w podstawowej jedenastce Śląska, ale po raz pierwszy rozegrał pełne 90 minut. Kolejny pierwszy raz to występ na boisku rywala – tej pory Dankowski na wyjeździe nie zagrał ani minuty. Inna ciekawostka – wychowanek Nysy Kłodzko nigdy w Ekstraklasie nie wszedł na murawę z ławki rezerwowych. Te statystyki pokazują, że ruch trenera był naprawdę odważny, ale czy opłacalny?
Przez większą część spotkania Dankowski ustawiony był na prawej stronie pomocy, mając naprzeciwko siebie Michała Maka i Alexisa Norambuenę. Od początku w jego grze były widoczny stres i brak pewności siebie, które nie pozwalały mu na rozwinięcie skrzydeł. Mak nie musiał brać czynnego udziału w grze defensywnej, bo Alexis skutecznie powstrzymywał Dankowskiego. Sposobem miało być łamanie akcji do środka, co raz zakończyło się celnym strzałem, ale za słabym i w sam środek bramki. Na plus młodemu zawodnikowi trzeba zaliczyć celność podań, chociaż jeden przerzut w pierwszej połowie był jakości juniorskiej. Na uwagę zasługuje fakt, że Dankowski poziomem gry wcale nie odbiegał od swoich kolegów, co jest niestety symptomatyczne. Na pewno w gorszej dyspozycji był chociażby Krzysztof Ostrowski – abstrahując od dwóch rzutów karnych, zagrał po prostu fatalnie. Od 53. minuty Dankowski został przesunięty na lewą obronę właśnie w miejsce Ostrego i potrafił szybko zaadaptować się na nowej pozycji.
Michał Mak to zawodnik nietuzinkowy i udowodnił to przeciwko Śląskowi. We znaki dał się w 17. minucie, kiedy próbował wymusić rzut karny. Później długo był niewidoczny, by w końcu zaliczyć asystę po pięknej grze z pierwszej piłki z Norambueną. Mimo wszystko nie samym Makiem Bełchatów żyje, trudno znaleźć jakiegokolwiek zawodnika GKS-u, który spisałby się poniżej oczekiwań. Jak Dankowski wypadł na tle Maka?
