Tadeusz Pawłowski: W ataku Flavio i...
- Jedynym zawodnikiem, który ma warunki do gry na szpicy, jest Flavio Paixao. Myślimy nad tym, żeby znaleźć piłkarza, który mu pomoże z przodu. Kto to będzie? Nazwiska nie chcę ujawniać - mówił na czwartkowej konferencji prasowej szkoleniowiec WKS-u Tadeusz Pawłowski.
Tadeusz Pawłowski: Przed nami kolejne spotkanie. Ostatnich dni nie spędziliśmy na odpoczynku, ale na fajnej, wytężonej pracy. Myślę, że zrobiliśmy krok do przodu - zarówno jeżeli chodzi o taktykę, jak i motorykę. Zespół jest w coraz lepszej formie. Z entuzjazmem czekamy na niedzielę.
Jak wygląda sytuacja z Wojtkiem Pawłowskim?
Obserwując Wojtka w ostatnim czasie, szczególnie w meczu z Pogonią Szczecin i Borussią Dortmund doszliśmy do wniosku, że on zachowuje się dosyć nerwowo w bramce. Ustaliliśmy ze sztabem szkoleniowym, że najlepszym dla niego rozwiązaniem będzie mecz w rezerwach. Chcieliśmy to zrobić dla jego dobra, a nie żeby go ukarać. Wtedy spokojnie moglibyśmy ocenić, jak mu pomóc. Wojtek może trochę inaczej to zrozumiał, że to forma kary. Nie było tak, że nie przyszedł, tylko poinformował, że inaczej zaplanował sobie niedzielę. Po meczu w Bełchatowie zadecydowaliśmy, żeby w meczu rezerw wystąpił Kuba Wrąbel. Konsekwencją było w poniedziałek przesunięcie Wojtka do rezerw.
Jaka będzie jego przyszłość, skoro jest wypożyczony do końca roku?
Ja przede wszystkim chciałbym z nim porozmawiać, bo może są inne przyczyny jego spadku formy, o których my nie wiemy. Wtedy będziemy starali się rozstrzygnąć co dalej. Teraz przed nami mecz z Cracovia, zajmujemy się tym spotkaniem. Wojtek w tym tygodniu nie brał udziału w naszych treningach. Na pewno cała ta sytuacja jest nie do przyjęcia, bo obowiązkiem piłkarza jest gra i wypełnianie poleceń trenera, czyli moich.
Lubi Pan wystawiać piłkarzy przeciwko swoim byłym klubom, czy jest zatem szansa, że Krzysztof Danielewicz zagra z Cracovią?
Wczoraj się dowiedzieliśmy, że Krzysiek jest potwierdzony do gry. Tak naprawdę dzisiaj spotkaliśmy się pierwszy raz, na pewno siądziemy z moim sztabem i to przeanalizujemy. Mogę powiedzieć, że będzie w kadrze i bez wątpienia pasuje do naszego systemu gry. Cieszę się, że mamy takiego zawodnika do gry już w niedzielę.
Nie rozważa Pan, żeby wystawić do ataku kogoś, kto ma warunki i wagę do gry ciałem? Gra fałszywym napastnikiem ostatnio nie do końca wychodzi.
Jedyny, który ma wagę, to jestem ja (śmiech). Sami państwo wiecie, że nie jest łatwo. Mamy dwóch bardzo młodych na tę pozycję - Angielski i Idzik. Na pewno w przyszłości będą zawodnikami, którzy dadzą jakość, ale nie są oni na dzisiaj wzmocnieniem. Na tę chwilę jedynym zawodnikiem spełniającym warunki, jeśli chodzi o walkę, grę ciałem i przytrzymanie piłki to Flavio. Na pewno wystąpi na szpicy. Staramy się poszukać jednego z zawodników z parametrami, żeby mu pomagał. Na pewno nie będzie to Sebastian Mila, ale nie chcę wymieniać nazwiska.
Skąd ta rozbieżność w grze u siebie i na wyjeździe? Oczywiście różnie się mecze układały, we Wrocławiu Śląsk szybko strzelał gole, a na wyjazdach tracił przed przerwą, ale dla przeciętnego kibica rachunek jest prosty - zwycięstwa u siebie i przegrane na wyjeździe.
W pierwszej kolejności trzeba by ustalić, jak gwizdać karne. Jeśli sędzia gwizdnął dwa dla GKS-u, to nam też powinien być podyktowany przy stanie 0:1. Na wyjeździe jeszcze nic nie ugraliśmy i właśnie brakuje nam tego choćby punktu z wyjazdu do wypełnienia planu. Drużyna potrzebuje czasu. Straciliśmy cały środek - od Kelemena przez Kokoszkę, Stevanovicia, Kaźmierczaka i kontuzjowanego Marco. Nie chcę wspominać o Gavishu i Adamcu. Kadra się zmniejszyła, ale jakość pozostała na dobrym poziomie. Porażki na wyjeździe wynikały z indywidualnych błędów. Pierwszy gol dla rywali w Szczecinie padł wtuż przed przerwą, to się nie może zdarzać. Nasza jakość wzrośnie. Do drużyny przyszedł Piotr Celeban, który miał przerwę w występach, ale postawiliśmy na niego właściwie od pierwszego meczu. Liczyliśmy się z tym, że może popełniać błędy w pierwszych meczach i z premedytacją go wystawialiśmy, żeby nie czekać. Punkty na wyjazdach przyjdą, w tej chwili jesteśmy zespołem rozwijającym się. Oblicze zespołu się zmienia, jest więcej Polaków, więcej młodych zawodników.
Eksperci uważają Śląsk za faworyta do pierwszej trójki. Zgodzi się Pan z tym?
Ja bym to skorygował do pierwszej ósemki. Nakreśliliśmy sobie filozofię pracy, żeby zespół rozwijał się jako zespół, ale też by piłkarze indywidualnie wyglądali coraz lepiej. Z biegiem czasu może uda nam się sprowadzić środkowego napastnika, wróci Marco, więc perspektywa jest optymistyczna. Najważniejszą rzeczą jest pierwsza ósemka i nie wydaje mi się, że mogłoby nam się nie udać. Chcemy naszą pozycję stworzyć na solidnych podwalinach, dlatego ciężko pracujemy na treningach. Nie chcemy schodzić z założeń przedsezonowych i tego się trzymamy. Będziemy mieli radość z gry, ale naturalnie wszystko przyjdzie z czasem, krok po kroku. Dużo osób mówi: wyrzuć ze składu Flavio i weź młodego. Ci zawodnicy muszą być przygotowani, a jeśli nagle do składu weszłoby 3-4 młodych piłkarzy, to spadlibyśmy z ligi. Oni muszą być przygotowani, a my mamy specjalną pieczę nad nimi. Każdy, który zasłuży swoją postawą i grą, a my będziemy przekonani w stu procentach, to na pewno będzie występował w pierwszym składzie.