Mila: Trenerowi Pawłowskiemu będę wdzięczny do końca życia
- Reprezentacja to zupełnie coś innego. Zagranie tam jednej minuty, to tak jakby grało się przez pełne 90 minut. Bycie w tym gronie jest już nagrodą. - powiedział bohater ostatnich dni Sebastian Mila, który wziął udział w konferencji prasowej.
Jakie uczucia towarzyszyły ci po strzelonej bramce z Niemcami?
Od tego meczu towarzyszy mi moja prywatna euforia i ciężko trochę się w niej odnaleźć. To dla mnie fantastyczny moment. Odważna decyzja trenera Nawałki, który wysłał mi powołanie. Bramka z Niemcami na Stadionie Narodowym i do tego pokonanie Neuera. To wszystko zapięło się niewiarygodną klamrą. Trenerowi Pawłowskiemu będę wdzięczny do końca życia. Mam dla niego ogromny szacunek za to, jak potrafił do mnie dotrzeć. Chłopaki z drużyny Śląska, którzy trzymają za mnie kciuki, pani dietetyczka – to dla mnie bohaterowie. Dzięki nim przeżywam wspaniały czas.
Zapewne masz ochotę na kolejne występy w koszulce z orzełkiem na piersi?
To fantastyczne uczucie być w gronie 25 najlepszych graczy w kraju. Skandowanie twojego nazwiska, niesamowite zainteresowanie… cała ta pozytywna otoczka wokół reprezentacji również spowodowała, że chyba każdy chciałby w niej teraz grać. Jest ogromna rywalizacja i to w sumie normalne. Mam nadzieję, że będę się pilnował i nie stracę formy.
Zastanawiałeś się, czemu trener nie wystawił cię w meczu ze Szkocją w pierwszym składzie?
Reprezentacja to zupełnie coś innego. Zagranie tam jednej minuty, to jakby się grało przez pełne 90 minut. Bycie w tym gronie jest już nagrodą. Rozumiem swoją rolę w reprezentacji jak i w klubie. Chcę, żeby trenerzy Pawłowski oraz Nawałka wiedzieli, że mogą na mnie najzwyczajniej liczyć w każdym momencie. Może to trwać pięć, dziesięć czy 90 minut – będę się starał wykorzystać to do maksimum. Sukces drużyny jest dla mnie priorytetem. Jeśli trener mi ufa i wpuszcza mnie na boisko, to znaczy, że jestem częścią tej grupy. Nie widzę więc w tym nic złego, że wchodzę z ławki.
Czy w pierwszej chwili w meczu ze Szkocją było jakieś zdenerwowanie na Kamila lub na siebie samego, że nie udało się zakończyć tej akcji bramką?
Myślę, że miałem nawet łatwiejszą sytuację niż Kamil. Źle obliczyłem prędkość piłki, która leciała do mnie. Jestem z tego powodu oczywiście rozczarowany, bo wiele mi nie zostało. Wierzę, że dzięki trenerowi będę mógł grać jeszcze parę lat na takim poziomie, ale to i tak krótki czas. Wiedziałem, że Kamil zrozumie myśl mojego podania. Szkoda, że nie padła bramka, przy jego strzale zabrakło centymetrów.
Czy czułeś się kiedyś tak mocny psychicznie, kiedy wchodziłeś na boisko w spotkaniu reprezentacji?
Myślę, że nie. Czuję się najmocniej pod względem fizycznym jak i psychicznym. Parę lat wcześniej nie byłoby to chyba możliwe. Myślę, że przychodzi to dopiero z pewnym doświadczeniem. Zyskałem dużo pewności. Bardzo chciałem wejść ze Szkocją, dostać jak najwięcej piłek i stworzyć jak najwięcej sytuacji chłopakom. To mój najlepszy okres.
Ten dzisiejszy Mila jest lepszy od tego z meczu z Manchesterem City?
Mam wrażenie, że tak. Teraz gram lepiej. Przede wszystkim mądrzej się poruszam. Pracowaliśmy z trenerem właśnie nad grą bez piłki. Poprawiam detale, ale mogę powiedzieć, że w tym wieku uczę się najwięcej. Fakty są takie, że przede mną dużo pracy i mogę trenować jeszcze więcej. Wiem, że jeśli chcę rywalizować z takim graczami jak Kroos czy Goetze, to muszę być w jeszcze lepszej formie.
Eksperci mówią, że tworzy się drużyna. Jak widzisz to od środka?
Widać, że drużyna łapie „chemię”. Trener Nawałka pracuje nad detalami i chce scementować ten zespół na dobre. Efekty są widoczne w postaci ogromnego zaangażowania. Były to heroiczne boje. Reprezentacja Polski była niesiona przez kibiców - nie chcę, żeby było to jednak odebrane jako chęć przypodobania się. Chodzi mi o to, że kibice są w stanie wykrzesać z zawodników dodatkową energię. Ta reprezentacja idzie w tym kierunku, że jeden za drugiego skoczy w ogień.
Widzieliśmy na jednym z portali społecznościowych, że dobrze żyjesz z sąsiadami.
Na moim miejscu parkingowym była flaga, na której widniał napis: „Dziękujemy – sąsiedzi”. Oprócz tego były biało-czerwone balony. Naprawdę się napracowali i teraz jestem w trakcie dochodzenia, którzy sąsiedzi to przygotowali, bo było mi niezmiernie miło i chciałbym się im zrewanżować. Mogę się tylko cieszyć, że jestem Polakiem. Mamy w sobie takie zasoby, że naprawdę możemy osiągać duże rzeczy.
Czy może Pan podać jakieś generalne założenia sztabu kadry?
To trudne pytanie. Trener dba o detale. Po meczu ze Szkotami trener powiedział, że obowiązkowo każdy ma iść na odnowę. Każdy ma wrócić do klubu w optymalnej formie. W sumie mogłoby to już go nie interesować. Myślę, że dzięki temu piłkarze mu ufają. Poziom automatycznie idzie do góry.
Skupiasz się już na najbliższych meczach, czy może jeszcze nie ochłonąłeś po tym dwumeczu?
Czas najwyższy już skupić się na najbliższych przeciwnikach. Jutro będę koncentrował się absolutnie tylko na wypoczynku i moim cyklu przygotowawczym do meczu. Chcę pomóc drużynie i cieszę się, że znów jestem w klubie.
Koledzy ze Śląska pewnie ci gratulowali.
Dostałem bardzo dużo smsów. Przysłali mi też zdjęcie jak wracali z grzybów. Mam w drużynie naprawdę super chłopaków. Pomagali mi, a teraz cieszą się razem ze mną. Dlatego do klubu przyjeżdżam z przyjemnością. To mój dom.