Sędzia Piłkarski PL: Gol dla Podbeskidzia nie powinien być uznany
Zapraszamy do fachowej analizy pracy sędziego Jarosława Przybyła z meczu Śląska w Bielsku-Białej. Autorami analizy są eksperci portalu Sędzia Piłkarski PL. Przypominamy, że arbitrzy w Ekstraklasie nie będą interpretować zagrań według oceny Sławomira Stempniewskiego (eksperta NC+), tylko według wymagań Zbigniewa Przesmyckiego (Przewodniczącego Kolegium Sędziów PZPN). Na ich podstawie tworzona jest poniższa analiza, której celem jest przybliżenie naszym czytelnikom przepisów gry w piłkę nożną.
ŚLĄSKnet: Pierwsza kontrowersja z tego spotkania i od razu duży kaliber – czy w 39. minucie Robert Pich był faulowany i nalezał się rzut karny? Obrońca powinien wylecieć z boiska?
Obrońca Podbeskidzia wykonuje wślizg, w wyniku którego powoduje upadek Picha. Zdarzenie z całą pewnością ma miejsce przed linią pola karnego, w związku z czym prawidłową decyzją jest rzut wolny bezpośredni, natomiast kwestią dyskusyjną pozostaje podjęcie decyzji, czy adekwatna powinna być żółta czy czerwona kartka. W naszej ocenie powinna być to żółta kartka ze względu na bliskość drugiego obrońcy Podbeskidzia, który mógł skutecznie interweniować.
W 50. minucie Śląsk wyszedł na prowadzenie, ale przy podaniu Flavio chyba był na minimalnym spalonym. Promujemy ofensywę?
Dla asystenta była to trudna sytuacja do oceny. W momencie podania Flavio znajduje się na minimalnym spalonym i wyprowadza wrocławską drużynę na prowadzenie. Kwestią dyskusyjną pozostaje, gdzie kończy się „promowanie ofensywnego stylu gry”, a gdzie zaczyna się błąd w ocenie spalonego. Niewłaściwe ustawienie asystenta, który jest nieco spóźniony w tej sytuacji, zmusza nas do zakwalifikowania tej decyzji jako pomyłki.
W polu karnym Podbeskidzia piłka trafiła w rękę Macieja Iwańskiego, ale chyba nie było to celowe zagranie.
Sędzia Przybył miał twardy orzech do zgryzienia, jednak tym razem ocenił słusznie to zdarzenie. Iwański składał się do wybicia piłki, podczas którego miał szeroko rozłożone ręce, aby utrzymać równowagę. W tym momencie doszło do nieoczekiwanej zmiany toru lotu piłki. Zawodnik z Bielska będąc przysłowiowy „metr” od zdarzenia nie jest w stanie zatrzymać ruchu swojej ręki, która „idzie” za jego ciałem, wręcz próbuje ją zbliżyć do własnego ciała, aby uniknąć kontaktu. Pamiętajmy – nie karzemy zagrań ręką wykonanych nierozmyślnie.
Chwilę później sędziowie nie uznali bramki dla Podbeskidzia.
I była to bardzo dobra decyzja. O ile w pierwszej fazie (dośrodkowanie z rzutu wolnego), żaden z zawodników w białych koszulkach nie znajdował się na pozycji spalonej, o tyle już po „przedłużeniu” piłki głową, strzelec wyraźnie wyprzedzał linię spalonego.
Bardzo ważna sytuacja miała miejsce w 71. minucie, kiedy padła bramka wyrównująca. Wszyscy mówili o błędzie Pawełka, ale czy nie było tam faulu?
Była to kolejna kluczowa sytuacja dla losów spotkania. Niestety sędziowie nie byli w stanie ocenić tego zdarzenia prawidłowo z zajmowanych pozycji. Idealny widok do oceny tego zdarzenia miałby sędzia bramkowy. Na pewno nie możemy mówić o rozmyślnym zagraniu piłki ręką przez Celebana, bo miało ono charakter przypadkowy. Natomiast atak wykonany przez zawodnika Podbeskidzia z numerem 18 (notabene z 18 sekundy filmiku) z pewnością możemy zakwalifikować jako grę niebezpieczną. Powtórka nie rozstrzyga jednoznacznie, czy doszło do kontaktu między nim a głową Pawełka, ale bez względu na to, w tym przypadku sędzia powinien zdecydowanie grę przerwać. Czy wznowiłby grę rzutem bezpośrednim czy pośrednim to już drugorzędna kwestia.
W doliczonym czasie gry piłka wylądowała w siatce Podbeskidzia, ale sędzia odgwizdał spalonego – słusznie?
Ponownie mamy zdarzenie z pogranicza spalonego, jednak brak rozstrzygającej nasze wątpliwości powtórki powoduje, że tradycyjnie przyznajemy rację sędziemu.