Tadeusz Pawłowski: W klubie będzie pracował psycholog
- Na początku chciałbym powiedzieć, że Marco wraca jako kapitan drużyny. Nie szukamy w tej kwestii zmian jak w reprezentacji. Myślę, że jutro czeka nas bardzo ważny mecz, bo święta po zwycięstwie będą lepiej smakowały. Naturalnie mamy respekt przed przeciwnikiem, bo przegraliśmy z nimi 0:2 i chcielibyśmy się zrewanżować. Gramy tak jak zwykle - ofensywnie, o trzy punkty. Chcemy wygrać i zostać na podium przez piękny okres świąt - powiedział trener Tadeusz Pawłowski na ostatniej w tym roku przedmeczowej konferencji prasowej.
Czy ma pan pomysł jak zastąpić wykartkowanych zawodników?
Nie podjęliśmy jeszcze decyzji, bo ciągle analizujemy mecze Bełchatowa i zastanawiamy się, czy zagrać jedną szóstką czy dwoma. Jutro zdecydujemy.
Czy Dudu i Hołota znajdą się w meczowej osiemnastce?
Tomek tak, ale Dudu nie.
Nie boi się pan kolejnego polowania na nogi?
Nie. Na pewno będą faule, bo Bełchatów ma ostro grających pomocników. Ja się nie boję tego - to jest męska gra. Musimy być na to przygotowani. W pierwszej połowie Zawisza potrafił nas powstrzymywać faulami, ale w drugiej już zdeklasowaliśmy go motorycznie. Kwestią czasu było, kiedy zdobędziemy bramkę.
Jaka jest hierarchia w zespole, jeśli chodzi o wykonywanie jedenastek, biorąc pod uwagę jak dobrze Marco zna się z bramkarzem rywali?
W każdej chwili może strzelać Sebastian, Marco czy Flavio. Ja nawet w to nie ingeruję, oni to sami załatwiają na boisku. Jestem tylko pewny, że piłka znajdzie się w siatce.
Wielokrotnie mówił pan, że Marco w tym roku nie zagra, ale w Bydgoszczy wybiegł na boisko w pierwszej jedenastce. To była taka typowa zagrywka taktyczna? Czy może zaskoczył pana szybkim powrotem do zdrowia?
Celem na pewno było przestraszenie Zawiszy i to przyniosło efekt. Pierwsze przemyślenia miałem po poniedziałkowym treningu. Marco mówił, że bardzo dobrze się czuje. W czwartek uczestniczył w grze taktycznej w składzie wyjściowym. Natomiast w Bydgoszczy po obiedzie powiedziałem, że na pewno wyjdzie od początku.
Bardziej skłania się pan do wystawienia Hołoty w obronie czy w pomocy?
Powiem szczerze, że myślałem nad tym dzisiaj w nocy. Jeszcze nie wiem. W środku pola skłaniałbym się do bardziej kreatywnych zawodników. Tomek jest raczej piłkarzem do walki niż do kreowania gry. Z drugiej strony Bełchatów gra przede wszystkim z kontry, skrzydłami. Trzeba się zastanowić, co chcemy osiągnąć. Zależy nam na równowadze między atakiem a obroną.
Czy mógłby pan zdradzić, gdzie zabierze zespół na obóz przygotowawczy?
W sumie wszystko jest już ustalone. Zostały nam jedynie formalności. Paweł Barylski wrócił przedwczoraj z Turcji. Jedziemy do Antalyi na przełomie stycznia i lutego na dziesięć dni. Chcemy jak najlepiej przygotować się do meczu z Legią, dlatego ten obóz będzie nam bardzo potrzebny. Chcielibyśmy też zwiększyć obciążenia treningowe, pójść krok dalej niż na ostatnim obozie. Uważam, że aby mieć jeszcze lepsze wyniki, trzeba ciężko pracować.
Nie obawia się pan przy obecnej kadrze gry na dwóch fontach?
Myślę, że gra jest warta świeczki. Priorytetem na dzień dzisiejszy jest pierwsza ósemka. Bardzo ważna jest oczywiście liga. Zobaczymy, może się trochę wzmocnimy? Wrócił Marco. Bardzo mnie cieszy, że na nasze mecze zaczynają przyjeżdżać skauci. To znaczy, że w Europie doceniają naszą pracę. Robimy postępy. Danielewicz może być jeszcze lepszy, Paweł Zieliński zbiera pochlebne recenzje. Liczę, że Dankowski poprawi się w obronie, on sam to wie, bo do przodu jego gra wygląda bardzo dobrze. Myślę, że jest sporo do zrobienia, ale miło mi, kiedy słyszę opinie różnych trenerów czy ekspertów, że gramy interesujący futbol.
Mam nadzieję, że od okresu przygotowawczego w klubie będzie pracował psycholog. To ważne szczególnie dla młodszych zawodników, a w perspektywie czasu także dla naszej akademii. Chciałbym, żeby wspierał tych chłopaków, którzy np. mogliby mieć jakieś rodzinne problemy. Moim zdaniem najważniejszy jest rozwój osobowości, charakteru. Nie powinno być tak, że musimy mówić Machajowi: „Mateusz, uwierz w siebie!”. On wychodząc na boisko musi wiedzieć: „Klata do przodu, głowa do góry i wiem, że dobrze zagram, bo to zależy ode mnie.” Trener to również wychowawca i chciałbym, żeby w tej roli pomagał właśnie psycholog.
Lechia odzywała się jeszcze w sprawie Mili?
Nie, kompletna cisza.