Tadeusz Pawłowski: Będę chciał grać jeszcze ofensywniej
- Nie chcę poświęcać mojego czasu tutaj, aby grać piłkę z pominięciem pomocy. Chodzi nam o zaangażowanie wszystkich zawodników zarówno z przodu, jak i z tyłu, aby osiągnąć jeszcze większą efektywność. Nie ukrywam, że chciałbym pokazać to naszym kibicom jeszcze w tym roku - powiedział Tadeusz Pawłowski na konferencji prasowej poświęconej spotkaniu z Koroną Kielce.
Chciałbym wrócić do małego maratonu, jaki mieliśmy w ostatnim czasie. Zagraliśmy trzy bardzo trudne mecze z mistrzem Polski, który ma pięć razy większy budżet niż my. Kosztowały nas one dużo energii. Mimo wszystko zobaczyliśmy jednak, że jesteśmy tylko kroczek za Legią.
Bardzo chciałbym podziękować naszym kibicom. Największą frajdę sprawiło mi to, że po ostatnim spotkaniu kibice docenili nasz wkład, zespół otrzymał aplauz, a moje nazwisko było skandowane. Bardzo cieszę się, że mamy wyrobioną naprawdę fajną wrocławską publiczność, która potrafi podziękować drużynie, bo widzi, że zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy. To jest nasz wielki sukces, że jesteśmy tak blisko Legii.
Jesteśmy troszeczkę poobijani. Niemniej jednak to jest liga i w dalszym ciągu będziemy starali się przekroczyć tę upragnioną liczbę 40 punktów, żeby potem spokojnie myśleć, co dalej.
Kiedy Dudu będzie gotowy do gry?
Wczoraj mieliśmy najcięższy trening w tygodniu. Dudu trenował. Potem zrobiliśmy przyjemność Tomowi i graliśmy w rugby. Wprowadziliśmy trochę urozmaicenia do naszych treningów. Wszyscy byli zadowoleni. Myślę, że jest gotowy, a czy go wystawimy? W tej chwili mamy Dudu, Pawelca, Celebana, Zielińskiego, Hołotę – wybierzemy najlepszy wariant. Ale bardzo się cieszę, że Dudu wrócił. Jest w 100 procentach zdrowy. Flavio miał problemy z przywodzicielem, ale to nie powinno go to wykluczyć z gry.
Jak się czuje Pawelec?
To była typowo bokserska kontuzja. Mariuszowi żuchwa wyskoczyła z zawiasów, ale lekarz od razu wstawił mu ją na miejsce. W tej chwili nie ma dla niego żadnych przeciwwskazań. Na pewno nam pomoże.
Czy w meczu z Koroną, grając taką piłkę, do jakiej Śląsk przyzwyczaił, istnieje ryzyko narażenia się na dużą liczbę fauli ze strony rywali?
Wiadomo, że piłka nożna jest grą męską i ostra gra jest normalna. Problem jest wtedy, gdy ktoś bez piłki stara się zrobić krzywdę naszemu zawodnikowi. Według mnie najsilniejszą drużyną w Polsce, jeśli chodzi o pojedynki jeden na jeden, jest jednak Legia. Nie mówię tu już o bramkach, które straciliśmy, ale właśnie w tym elemencie z nimi przegrywaliśmy. Musimy nadrabiać ustawieniem, bo nie mamy kilku zawodników pod 190 cm.
Czy po ostatnich meczach Tom będzie wykonywał stałe fragmenty gry? Zwłaszcza rzuty rożne.
To będzie zależało od sektora boiska. Mamy również Machaja czy Dudu. Sądzę, że Tom wszedł o jeden szczebel wyżej. Umie bardzo dobrze rozpocząć akcję, jest też dla wszystkich przykładem, jeśli chodzi o zaangażowanie w trakcie meczu. Bardzo mnie cieszy, że nasi chłopcy się rozwijają.
Czy drużyna po tych ostatnich spotkaniach czuje jakieś obciążenia psychiczne?
Na pewno ich to boli. Chłopcy postawili sobie wysoko poprzeczkę i to jest fajne, bo świadczy o tym, że są ambitni. To kosztuje, ale oni bardzo chcą być jak najwyżej. Gdy szybko zdobędziemy 40 punktów, to trochę spadnie z nich ten ciężar. Jeśli chodzi o moją filozofię, to będę chciał grać jeszcze ofensywniej.
Na czym miałoby polegać jeszcze bardziej ofensywne granie?
Chcielibyśmy pójść w tym kierunku, żeby umieć zamknąć przeciwnika na 30 metrach i nie wypuszczać go z tego pierścienia. Wykorzystamy jeszcze większe zaangażowanie bocznych obrońców. Na najwyższym poziomie czasami stoper wchodzi w linię ataku, a „szóstka” go asekuruje. Wprowadzamy to powoli u siebie, aby była jeszcze większa wymienność funkcji. Chcemy grać nowocześniej, ale potrzebny jest nam do tego spokój.
Nie chcę poświęcać mojego czasu tutaj, aby grać piłkę z pominięciem pomocy. Chodzi nam o zaangażowanie wszystkich zawodników zarówno z przodu, jak i z tyłu, aby osiągnąć jeszcze większą efektywność. Nie ukrywam, że chciałbym pokazać to naszym kibicom jeszcze w tym roku. Do tego z czasem wpuszczać Pałaszewskiego czy Bartkowiaka.
Taktykę dostosowuje się do możliwości. Dlatego nie mógłbym wymagać czegoś, czego piłkarze nie potrafiliby zrealizować.
Jak wygląda obecnie sytuacja Ciolacu i Bartosza Machaja? Możemy się spodziewać, że któryś z nich pojawi się wkrótce w meczowej 18-stce?
Myślę, że to w dużej mierze zależy od nich samych. Monitorujemy każdy trening. Andrei jest typowym środkowym napastnikiem. Jeśli tym pierwszym jest Marco i na ławce rezerwowych mam Milosa, to nie chcę brać na mecz kogoś, kogo i tak nie wpuszczę. Bartek musi jeszcze trochę poprawić grę w defensywie. To piłkarz, który jest bardzo szybki, ma też dobre dośrodkowanie. Być może w przyszłości nam wskoczy do składu, ale w tej chwili po prostu mamy lepszych.