Piotr Jawny: Nikt nam nie zakazał awansu
- Zawsze powtarzałem, że jeśli ktoś jest w kadrze pierwszej drużyny, to nie oznacza, że od razu musi być zawodnikiem na poziomie ekstraklasy. Dla B. Machaja i Ciolacu jest to na razie szansa. Myślę, że sami dadzą odpowiedź sztabowi szkoleniowemu, czy zasługują na grę w ekstraklasie, czy też nie – mówi po zwycięskim meczu 4:2 (1:0) z Bielawianką Bielawa trener rezerw Śląska Piotr Jawny.
Co prawda wynik trochę temu przeczy, ale ten mecz kosztował Pana chyba sporo nerwów. W pewnym momencie zanosiło się na niespodziankę.
O ile dobrze pamiętam, to mało które spotkanie bywało spokojne. Trzeba wziąć pod uwagę, że dzisiaj grało u nas 7 juniorów. W bramce stał np. 16-latek (przyp. Mateusz Sobczak). Naprzeciwko nich wychodzą, być może słabsi piłkarsko, ale za to mocniejsi fizycznie i bardziej doświadczeni zawodnicy. Sami sobie trochę sprawiliśmy kłopotu, bo mieliśmy dobre sytuacje na 2:0. Straciliśmy bramkę na własne życzenie po niedokładnym rozegraniu od tyłu. Było trochę nerwowo, ale na szczęście dość szybko zdobyliśmy bramki na 2:1 i 3:1.
Tak na gorąco, co według Pana należałoby poprawić?
To jest dość specyficzna sytuacja, bo mogło dzisiaj „spaść” jeszcze więcej zawodników. Ja ich praktycznie na treningach nie prowadzę, dlatego trudno jest mi poprawić coś drużynowo. Staramy się pracować głównie nad utrzymaniem przy piłce. Tak jak widzieliśmy, czasami kosztuje nas to stratę bramki, ale są to jeszcze młodzi chłopcy. W defensywie to przede wszystkim indywidualne nawyki obrony, bo tego brakuje. W młodzieżowych akademiach dużo uczy się atakowania, a mało czasu poświęca się bronieniu. Chciałbym, żeby chłopcy robili postępy właśnie w tych elementach.
Jak Pana zdaniem zaprezentowali się Ciolacu oraz Bartosz Machaj, którzy jednak zostali sprowadzeni z myślą o pierwszym zespole?
Zawsze powtarzałem, że jeśli ktoś jest w kadrze pierwszej drużyny, to nie oznacza, że musi być zawodnikiem na poziomie ekstraklasy. Dla nich jest to na razie szansa. Obaj trenują z pierwszym zespołem i będą starali się ją wykorzystać. Myślę, że sami dadzą odpowiedź sztabowi szkoleniowemu, czy zasługują na grę w ekstraklasie, czy też nie. Andrei wykazał się dziś skutecznością w końcówce spotkania. Na pewno jakieś możliwości w nim drzemią. Ma duże zaległości pod względem motorycznym jeszcze z Rumunii. Bartek jest chłopakiem z regionu. Ma swoje walory, przede wszystko szybkościowe.
Sytuacja jest czasem dość trudna, bo wielu zawodników, którzy przychodzą z pierwszego zespołu, to najczęściej gracze ofensywni. Nie jest łatwo potem znaleźć odpowiedni balans, bo brakuje kogoś do odbioru piłki. Czasami nie każdy może grać na swojej pozycji – dzisiaj Bartek Machaj grał w środku pola, a wiadomo, że najlepiej czuje się na skrzydle. Cóż, mamy cały sezon, będziemy starali się tym wszystkim jakoś rotować.
Czy w przypadku drużyny rezerw można mówić o jakiś konkretnych celach na ten sezon? Po dzisiejszym zwycięstwie Pański zespół awansował na trzecie miejsce w tabeli.
Stawiamy sobie zawsze jak najwyższe cele. Staramy się koncentrować jednak na najbliższym spotkaniu. Wiem, że gdzieś wisi to pytanie: - Czy chcemy awansować? Jeśli o to chodzi, to ze strony klubu nie ma żadnego zakazu. Chcemy wygrywać i zobaczymy, co się okaże na koniec sezonu. Na pewno niczego nie będziemy odpuszczać. Po tej lidze nie ma pucharów, więc liczyć się będzie tylko pierwsze miejsce.