Tadeusz Pawłowski: Nadchodzi czas Bartkowiaka
- Najważniejsze, żebyśmy znów pokazali, że jesteśmy drużyną. W Bydgoszczy środkowy napastnik kopał Celebana i Pawelca prawie na kontuzję. Natomiast my jesteśmy za grzeczni. Oczywiście jestem zwolennikiem fair play, ale potrzebujemy trochę więcej walki, takiego boiskowego cwaniactwa - mówi trener Pawłowski na konferencji przed meczem z Lechem Poznań.
- Myślę, że gramy z bardzo ciekawym przeciwnikiem. Mistrz Polski, zespół, który jest na fali wznoszącej. Będziemy chcieli zagrać dobre spotkanie i zdobyć punkty. Uważam, że drużyna jest w lepszej dyspozycji, to widać na treningu.
Czy zaobserwował Pan w grze Lecha w Lubinie coś, co mogłoby wam pomóc?
Myślę, że trzeba spojrzeć na Lecha szerzej. Oni grają w każdym meczu prawie inną jedenastką. Tak było we Florencji, w Warszawie czy Lubnie. Trochę więcej uwagi przykładają do gry defensywnej. Można dostrzec zmianę stylu.
Śląsk ma problemy ze dobywaniem bramek. Czy rozważa Pan powrót do ustawienia z dwoma napastnikami?
Jutro będziemy wyglądać bardziej ofensywnie. Prawdopodobnie zagra dwóch zawodników, którzy dadzą nam więcej jakości z przodu.
Na ile możliwe jest, że Bartkowiak znów zagra od pierwszej minuty?
Michał przede wszystkim dobrze wygląda pod względem psychicznym i fizycznym. Koncentruje się na piłce i jest w dobrej formie. Tak, prawdopodobne ponownie wybiegnie w pierwszej jedenastce. Robi postępy, ale musimy wprowadzać go bardzo rozważnie. Jednak jego czas nadchodzi. Obraliśmy dobrą drogę.
Flavio w zeszłym sezonie był najbardziej eksploatowanym piłkarzem. Do tej pory także rozegrał już mnóstwo minut. Czy nie przyszedł czas, żeby trochę odpoczął?
Chcieliśmy mu dać trochę luzu, jakieś rowerki, ale on chyba myśli, że jak mu odpuśćmy trening, to przestanie grać (śmiech). Wczoraj stanowczo zaprotestował, powiedział, że chce trenować. Zobaczymy jutro, ale również to dostrzegamy.
Najważniejsze, żebyśmy znów pokazali, że jesteśmy drużyną. W Bydgoszczy środkowy napastnik kopał Celebana i Pawelca prawie na kontuzję. Natomiast my jesteśmy za grzeczni. Oczywiście jestem zwolennikiem fair play, ale potrzebujemy trochę więcej walki, takiego boiskowego cwaniactwa.
Czy myśli Pan o zmianie sposobu gry?
Pracujemy nad tym by poprawić grę w defensywie. Cały czas szliśmy w kierunku dominacji nad przeciwnikiem. Staraliśmy się grać do przodu. Widzimy jednak, że wszystkie zespoły, które grały w pucharach połamały sobie ząbki. Lech już się trochę zmienił, my także idziemy w tę stronę. W lidze wiele drużyny wygrywa mecze defensywą. To nie jest rozwiązanie na dłuższą metę, ale teraz jest taki czas, że trzeba zawrócić na to uwagę.
Niedługo przerwa reprezentacyjna. Czy ma Pan już pomysł, jak przepracować ten okres?
Chcemy poprawić, o ile to możliwe, motorykę, zwłaszcza szybkość, reakcję. Musimy razem brać za wszystko odpowiedzialność. Mamy zawodników, choćby Tomka Hołotę, którzy gdy w zespole byli Kaźmierczak czy Mila, to stali w drugim szeregu. Teraz oni muszą wziąć to w swoje ręce i pokazać osobowość.