Solidna, ale czasami dziurawa obrona - analiza gry Pogoni Szczecin
ekstraklasa.tv/własne | skomentuj (0)

Przed nami mecz na przełamanie! Tak trzeba go okreslić, albowiem Pogoń jest obecnie w podobnej formie, jak nasz zespół. Śląsk w ostatnich pięciu spotkaniach zdobył zaledwie punkt, natomiast szczecinianie zaledwie o jeden więcej. Miejmy nadzieję, że dziś rozpoczniemy marsz w górę tabeli, lecz żeby to się rozpoczęło, należy rozgryźć naszego rywala.
Atuty Pogoni
Nasi rywale mają na pewno dużo plusów. Są nimi choćby linia obrony i pomocy, które świetnie ze sobą współgrają i tworzą zgrane formacje. W środku pola, Czesław Michniewicz dysponuje dużą siłą powiązaną z doświadczeniem i jednocześnie świeżością. Są tam bowiem Mateusz Matras i Rafał Murawski, którzy razem trafili na zwyżkę formy i to oni dyrygują zarówno grą defensywną, jak i ofensywną. Trzeba również zwrócić uwagę na bardzo solidną obronę, albowiem to Fojut i Czerwiński byli przez 12 kolejek niepokonaną siłą w tej lidze. Oczywiście nie taka obrona straszna jak ją malują.
Stałe fragmenty gry
Wiele drużyn w Ekstraklasie ma problem ze stałymi fragmentami gry. Zarówno w ofensywie, jak i w defensywie. Największym problemem Pogoni jest tzw. krycie strefowe, w którym nie ma indywidualnej odpowiedzialności za poszczególnych zawodników uczestniczących w rajdzie w pole karne. Dobrze widać to na poniższym obrazku.

Obrazek przedstawia czterech zawodników Górnika, którzy przedzierają się przez zasieki szczecinian i doskonale sobie z tym radzą, gdyż...defensorzy Pogoni są zainteresowani tylko i wyłącznie wybiciem piłki, a reszta ich nie interesuje. To duży błąd, ponieważ w tej akcji Adam Danch wygrał pojedynek z Jakubem Czerwińskim i stworzył duże zagrożenie pod bramką Kudły.
Łamanie linii spalonego
To chyba największy mankament zespołu Czesława Michniewicza. "Portowcom" rzadko udaje się złapać swoich rywali na pułapkę ofsajdową, przez co często dochodzi do sytuacji sam na sam napastnika z bramkarzem. W tej sytuacji (obrazek poniżej) całe szczęście dla szczecinian, że Maciej Korzym nie zdołał pokonać Dawida Kudły, ale w meczu z Cracovią do takich sytuacji doszło nie raz, ani nie dwa. W dodatku zawodnicy "Pasów" potrafili to wykorzystać i mecz skończył się pogromem 4:1. Jeśli Cracovia potrafi, to czemu by nie Śląsk?

Brak instynktownej asekuracji
Wiemy, że defensywa Pogoni jest bardzo perspektywiczna i głównie składa się z piłkarzy, którzy albo nie grali często w swoich klubach, albo pochodzą z niższych klas rozgrywkowych. Przykładem jest choćby wcześniej wspomniany Czerwiński, albo np. Mateusz Lewandowski. Defensorom "Portowców" brakuje intuicyjnego zachowania się pod własnym polem karnym. Przyczyną tego jest doświadczenie z niższych lig, w których zawodnicy są gorzej przygotowani fizycznie do sezonu i zazwyczaj mniej biegają w trakcie samego meczu. Skutkiem tego jest duże zostawienie miejsca, ale w przypadku Mistrza Polski takie zachowanie to woda na młyn, dzięki czemu Lech w poprzednim spotkaniu szybko objął prowadzenie i ostatecznie wygrał to spotkanie 2:0.

Na załączonym obrazku widzimy, że Jarosław Fojut jest za daleko od Mateusza Lewandowskiego, natomiast Jakub Czerwiński powinien przesunąć się w stronę Kamińskiego, aby uniemożliwić do niego podanie. Mało tego, brakuje również powrotu defensywnych pomocników, którzy już teraz, w trakcie stopklatki, kryć zawodnika z numerem 19 (Kasper Hamalainen).
Jak widać, Pogoń jest do ogrania, wystarczy skorzystać z tych błędów, które "Portowcy" popełniają, a klucz do zwycięstwa znajdzie się sam. Miejmy nadzieję, że tak będzie w sobotę, gdyż sytuacja zaczyna być powoli bardzo groźna.