Romuald Szukiełowicz: W Gliwicach będzie łatwiej
Romuald Szukiełowicz: To był mecz walki. Górnik przebił nas siłą fizyczną. Grali to co zakładaliśmy – podawali długie piłki do Kante. Potrafili się utrzymać przy piłkę. Mimo wszystko jakoś sobie radziliśmy.
Poza dziwnym strzałem do przerwy, którą doskonale wybronił Mariusz, nie stworzyli groźnych sytuacji. Mieliśmy fantastyczne sytuacje do zdobycia bramki. Na przykład Ryota miał pustą bramkę cztery metry przed sobą. Drugą doskonałą sytuację, pod koniec meczu, miał Robert Pich, ale uderzył nad bramką. Obie drużyny potrzebowały punktów. Tak to się przeważnie kończy.
Dlaczego po przerwie zmienił Pan Krzysztofa Ostrowskiego?
Z tej strony do przerwy było jakieś większe zagrożenie. Oceniłem, że Ostry miał problem z bezpiecznym wyprowadzeniem piłki. Uważałem, że trzeba lepiej zabezpieczyć tę stronę.
Czy Morioka jakoś tłumaczył się ze swojego zagrania?
On założył, zresztą słusznie, że piłka była bardzo mocno uderzona. Chciał uderzyć lekką głową, źle trafił. Nie musiał tego robić, piłka mogła odbuć się od ciała i by wpadła. Miejmy nadzieję, że w następnych meczach jeśli będzie miał takie sytuacje to je wykorzysta.
Czy miał trener okazję lepiej przyjrzeć się testowanemu Węgrowi?
Był wczoraj na badaniach. Ne można go ocenić ani pozytywnie ani negatywnie. On przedwczoraj przyjechał. Wczoraj był lekkim zabawowym na treningu. Zobaczymy jak będzie wyglądał jutro. Na pewno jest to duży talent jeśli chodzi o przyszłość. On w piłce seniorskiej praktycznie jeszcze nie zaistniał. To wszystko trzeba brać pod uwagę. Obojętnie jak będziemy oceniać, do tej pory młodzieżowego króla strzelców mistrzostw świata dotąd nie mieliśmy. Ostatnio był na konsultacjach na Węgrzech z pierwszą reprezentacją.
W jakiej roli Pan go widzi? Jest miejsce dla niego i Bilińskiego na boisku?
Trudno mi powiedzieć. Biliński dziś nie strzelił ale można sprawdzić jaką pracę wykonał. Ile przebiegł, jak się nawalczył, ile raz był faulowany i ile miał strat. Uważam, że jest to w tym momencie jedyna dla nas alternatywa.
Kolejny mecz to znowu problem kadrowy. Nie zagra Celeban i Gecov.
Tak, na pewno. Za Celebana prawdopodobnie wejdzie Kokoszka, a za Gecova – Hołota. Wraca jeszcze Mariusz Pawelec. Notabene Gecov dzisiaj zagrał bardzo pozytywnie.
Zastanawiał się trener nad wariantem co jeśli trzeba będzie zagrać bez Bilińskiego? Ma już na swoim koncie trzy żółte kartki.
Mamy jeszcze dwóch nominalnych napastników: Idzika i Kaczmarka. Obojętnie co byśmy o nich mówili też czekają na swoją szansę. Idzik ma wszelkie predyspozycje, żeby zaistnieć w dorosłej piłce. To jest reprezentant drużyn młodzieżowych o sporych umiejętnościach.
Posypały nam się dwie sprawy. Kiełb był przeziębiony, z wysoką gorączką. Nie było też z tego samego powodu Idzika. Można było wząć osiemnastego zawodnika. Tylko po prostu ustalająć kadrę na mecz analizujemy wszystkie za i przeciw co może się wydarzyć. Na wszystkie newralgiczne punkty mieliśmy zawodników na ławce.
Jakiego spotkania spodziewa się Pan w Gliwicach?
Oczkeuję, że będzie łatwiej. Nie będzie aż takiego pressingu i takiej determinacji ze strony Piasta. Tym bardziej, że to inna drużyna. Również grają piłką. Nie są nastawieni na bezpośreni kontakt z przeciwnikiem. Mamy zawodników bardzo dobrze grających piłką, dobrze wyszkolonych technicznie. To będzie inny mecz.