EkstraFanka - jak doprowadzić do białej gorączki blondynkę z młyna
W ubiegłym tygodniu Ekstraklasa S.A. ogłosiła konkurs na „Ekstrafankę” Ekstraklasy. Celem przedsięwzięcia jest wyłonienie najpiękniejszej kobiety, zasiadającej na stadionach najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Co to znaczy? Aby zostać „Ekstrafanką” należy być „piękną” oraz zebrać, jak największą liczbę „lajków” pod zdjęciem.
Od kiedy to wygląd i jakieś polubienia w mediach społecznościowych determinują fanatyzm, bo o nim mowa? Wyobraźcie sobie, jak wyglądałby konkurs na „EkstraFANA” polskiej ligi. Szanse miałby elegancki mężczyzna w garniturze z wymodelowaną na żel fryzurą, czy może umięśniony chłopak w kominiarce, trzymający odpaloną racę? Czy zatem wygląd odgrywa w aspekcie kibicowania jakąś istotną rolę? Już wyobrażam sobie szesnastu chłopa przechadzających się z gracją po stadionie, przyodzianych w swoje klubowe barwy. Komiczne.
„Ekstrafanką” nie zostaje się więc za kilkaset tysięcy minut spędzonych na meczach, ani za zdarty kobiecy głos po intensywnym dopingu. Ekstrafanka to nie osoba śledząca ekstraklasowe newsy, poinformowana o aktualnych transferach, czy jeżdżąca za ukochanym klubem. To nie kobieta posiadająca ogromną wiedzę o ligowej piłce, zakochana w tej dyscyplinie i swojej drużynie do szaleństwa. Dlaczego, zatem nie zorganizować quizu wiedzy o Ekstraklasie dla pań? Kobiety zasiadające na polskich stadionach mogą pochwalić się czymś znacznie więcej niż jedynie wyglądem zewnętrznym i liczbą lajków zdobytych na facebooku. Panie kibicujące klubom z Ekstraklasy wyróżniają się znajomością polskiego futbolu, zaangażowaniem i charakterem. A konkurs piękności nie ma tu nic do rzeczy.