Lasza Dwali: Gra u boku Celebana to dla mnie zaszczyt
Rozmowa z obrońcą Śląska, Laszą Dwalim.
Grasz w Śląsku od stycznia. Trudno było się zaaklimatyzować w nowym zespole?
Nie, wszyscy dobrze mówią po angielsku, więc nie było żadnego problemu z komunikacją w drużynie. Wszyscy ciężko pracujemy, chłopaki są przyjaźni, więc bardzo się cieszę, że mogę grać dla tego zespołu.
Co sądzisz o samym mieście?
Uważam, że Wrocław jest bardzo fajnym miastem. Byłem już kilka razy w samym centrum, spróbowałem już jedzenia w niektórych restauracjach. Nie jest to mała miejscowość, ale mimo to bardzo mi się tutaj podoba.
Znalazłeś już jakieś ulubione miejsce, gdzie lubisz chodzić w wolnym czasie?
Owszem, byłem kilka razy w restauracji „Przystań”. Jedzenie bardzo mi tam smakuje, jest usytuowane w pięknym miejscu, tuż nad Odrą.
Od kiedy jesteś w Śląsku, drużyna zaczęła tracić mniej bramek. Głównym powodem tego jest twoja świetna współpraca z Piotrem Celebanem. Lubicie ze sobą grać? Czujecie się wzajemnie?
Oczywiście, Piotrek jest bardzo dobrym zawodnikiem, ma duże doświadczenie, jest silny. Jest naszym prawdziwym liderem, kapitanem. Jest to dla mnie zaszczyt grać u jego boku.
Grałeś już w różnych ligach, np. w Turcji. Jaka jest główna różnica między Ekstraklasą, a turecką Super Ligą?
W Turcji jest wyższa kultura gry. Tutaj w Polsce futbol jest bardziej kompaktowy, zdyscyplinowany. Już teraz poziom ligi jest wysoki, ale sądzę, że za kilka lat będzie jeszcze wyższy i coraz bardziej zbliżony do najlepszy europejskich lig.
Co sądzisz o takim sposobie rozgrywania ligi jaki mamy w Polsce. Podoba ci się dzielenie tabeli na grupę mistrzowska i spadkową?
Szczerze mówiąc jest to trochę dziwne, ale taka jest decyzja Polskiego Związku Piłki Nożnej. Chodzą pogłoski, że ma się to niedługo zmienić, ale na razie jeszcze nic nie wiadomo.
Po zwycięstwach z Lechem i Cracovią myślisz, że spadek dla Śląska jest cały czas realny?
Nie wiem, wszystko może się zdarzyć. Ale jedno mogę powiedzieć na pewno. Będziemy walczyć z całych sił do samego końca, aby uniknąć takiej sytuacji.
Rozmawiali Marcin Małyszka i Dominik Kołodziej