Co słychać u rywala: Żółtodziób na stoperze
W Białymstoku po rozpoczęciu rundy finałowej jest wyjątkowo spokojnie. „Rozmowa” kibiców z trenerem Michałem Probierzem po meczu z Podbeskidziem poszła chwilowo w zapomnienie i Jaga koncentruje się teraz na walce w grupie spadkowej. W pierwszym z siedmiu kończących sezon spotkań białostoczanie pokonali u siebie Górnik Łęczna 2:0.
Równie ważny jak sam wynik i trzy punkty był fakt, że po raz pierwszy od połowy marca i potyczki z tym samym rywalem (!) udało im się zachować czyste konto.
- Zagraliśmy bardzo dobrą pierwszą połowę. Stworzyliśmy sobie kilka dogodnych okazji, płynnie przechodziliśmy do ataku, zdobyliśmy dwie bramki – ocenił Probierz.
Potem do akcji weszła pogoda. Nad stadionem przy Słonecznej przeszła ulewa, która zamieniła się w gradobicie i sędzia Krzysztof Jakubik zmuszony został do przerwania spotkania na kilka minut.

Odpowiedzią na niedawne problemy białostoczan w defensywie okazał się Dawid Szymonowicz. Sprowadzony w styczniu ze Stomilu Olsztyn 20-latek w swoim debiucie w wyjściowej jedenastce zagrał niemal po profesorsku, dobrze kierował blokiem obronnym, za co został nawet wybrany do jedenastki 31. kolejki Ekstraklasy.
- Ważne, że Dawid wytrzymał presję. Przygotowywaliśmy go do tego cały tydzień. To bardzo perspektywiczny chłopak i jeśli nadal będzie tak pracował, to będzie z niego duży pożytek - komplementował po meczu swego podopiecznego trener Jagiellonii i zapowiedział, że we Wrocławiu również postawi na młodego stopera (który, co ciekawe, nominalnie jest defensywnym pomocnikiem).
Łatanie dziur w obronie nie było jednak łatwym zadaniem. Kiedy pod koniec ubiegłego miesiąca z kadry pierwszego zespołu wypadł Sebastian Madera (nie wykluczyła go kontuzja ani szczególnie słaby występ, a… stosowanie diety bezglutenowej, która nie spodobała się sztabowi szkoleniowemu), Jaga przegrała dwa spotkania ze wstydliwym bilansem 0:5 i tym samym zamknęła sobie drzwi do grupy mistrzowskiej.
Na środku defensywy szczególnie zawodził Igors Tarasovs, który - ku radości znacznej części kibiców - w końcu stracił miejsce w pierwszym składzie. Z kolei Madera po przygodzie w drugoligowych rezerwach przed tygodniem wrócił do treningów z pierwszą drużyną, ale raczej mało prawdopodobne, że w środę wskoczy na miejsce kogoś z pary stoperów Szymonowicz-Guti.
Jutro nie zagra na pewno Karol Mackiewicz, który pauzuje za czwartą w sezonie żółtą kartkę. Do dyspozycji trenera Probierza będzie za to Jacek Góralski, który w ostatnim spotkaniu pauzował.
Żółto-czerwoni odskoczyli od strefy spadkowej już na pięć punktów, a to sporo, bo przecież do rozegrania zostało jeszcze tylko sześć kolejek. Misja jednak nie jest jeszcze zakończona i białostocki obóz zdaje sobie z tego sprawę.
- Czasu nie ma wiele i już zaczynamy przygotowania do środowego meczu ze Śląskiem - podsumowuje Probierz.
Jeśli ze stolicy Dolnego Śląska uda się Jagiellonii wywieźć korzystny wynik, utrzymanie będzie na wyciągnięcie ręki.
Przypuszczalny skład
Drągowski - Burliga, Szymonowicz, Guti, Tomasik, Romanczuk, Grzyb, Frankowski, Vassiljev, Cernych, Grzelczak