Analiza rywala: „Ofiara” Lechii Gdańsk
Górale byli już w grupie mistrzowskiej. Decyzja Lechii – przy pomocy PZPN-u – sprawiła, że Podbeskidzie zamiast walczyć o puchary musi bić się o utrzymanie. Dwie rozegrane już kolejki zakończyły się ich porażkami. Czy podopieczni Roberta Podolińskiego potrafią zapomnieć o pozasportowych wydarzeniach?
Podbeskidzie to trzecia najgorsza defensywa ligi. Bramkarze piłkę z siatki wyciągali dotąd 48 razy. Sześciokrotnie tracili co najmniej trzy bramki. Legia i Lechia potrafiły wbić Góralom pięć goli, Wisła aż 6.
Pierwszy bramkarzem jest Emilijus Zubas. Litwin, już przed kilkoma laty, w barwach GKS-u Bełchatów, dał się poznać jako znakomity fachowiec. Nie zdarzają mu się proste błędy, nie zalicza spektakularnych kiksów w stylu Zajaca. Nie jest to jednak bramkarz, który swoimi interwencjami wygrywa mecze.

Parę stoperów od kilku tygodni tworzy duet Piacek – Baranowski. Słowak zdążył już wpisać się na listę strzelców. Sześciokrotnie tej sztuki dokonał Adam Mójta. Niezwykle ofensywnie usposobiony lewy obrońca to najczęściej dośrodkowujący zawodnik zespołu i najlepszy asystent. Prawa strona boiska bezspornie należy do Marka Sokołowskiego. 38-letni kapitan ustawiany jest również jako skrzydłowy. Pomimo dość zaawansowanego wieku zaskakuje wytrzymałością fizyczną.
Drużyna Podolińskiego zazwyczaj występuje w ustawieniu z trzema środkowymi pomocnikami. Górale zagęszczają środek pola, a po odbiorze szybko przenoszą piłkę na jedno ze skrzydeł. Jeśli w ataku występuje Robert Demjan, wówczas piłka centrowana jest górą.
Innym typem napastnika jest Mateusz Szczepaniak. Wychowanek Zagłębia Lubin jest niezwykle ruchliwy. Wykorzystuje również swoją siłę fizyczną w walce z obrońcami. Z dziewięcioma trafieniami na koncie jest najlepszym strzelcem zespołu.
Sposób na Podbeskidzie? Zmusić do biegania i nie pozwolić na proste rozegranie piłki. W tym zespół z Bielska jest najgroźniejszy. Górale nie lubią prowadzić gry, nie robią tego nawet grając na własnym terenie.