Co słychać u zgód: Kolejka z tylko jednym pozytywnym wynikiem
Lechia Gdańsk przegrała, a Sebastian Mila nie wykorzystał rzutu karnego przy stanie. W jeszcze bardziej niecodziennych okolicznościach punkty straciła Wisła Kraków, której gola w doliczonym czasie gry strzelił... bramkarz. Najwięcej uwagi przykuła jednak konferencja prasowa po meczu Miedzi Legnica z udziałem Ryszarda Tarasiewicza. Sprawą zajmie się Komisja Dyscyplinarna PZPN>
Wisła Kraków
W meczu kończącym 33. kolejkę Ekstraklasy Wisła Kraków zremisowała u siebie 2:2 z Termalicą Bruk-Bet Nieciecza. Gola na wagę remisu w doliczonym czasie gry strzelił bramkarz drużyny gości Sebastian Nowak. Dla Białej Gwiazdy strzelali Denis Popović i Wilde-Donald Guerrier.
- Nigdy nie zdarzyło mi się w karierze - zarówno trenerskiej, jak i piłkarskiej - żeby bramkarz strzelił gola. Trzeba mieć dużo szczęścia bądź pecha, żeby coś takiego się stało. Smutne jest to, że straciliśmy punkty, ale coś takiego zdarza sie naprawdę raz na wiele spotkań - powiedział trener Dariusz Wdowczyk, z którym Biała Gwiazda jeszcze nie przegrała.
Oprócz ekscytującej końcówki z niesamowitym golem bramkarza, całe spotkanie nie należało do najpiękniejszych. To też nie umknęło uwadze trenera gospodarzy - Myślę, że końcówka dostarczyła wielu emocji wszystkim, którzy to spotkanie oglądali. Bardzo żałuję, że nie udało nam się go zakończyć z trzema punktami, ale muszę przyznać, że to nie był nasz mecz. Od początku graliśmy wolno, brakowało trochę pomysłu. Decyzje, które podejmowaliśmy, nie były właściwe - przyznał po ostatnim gwizdku szkoleniowiec, dodając - Wydaje mi się, że jest to zasłużony remis Termaliki w tym słabym spotkaniu, choć bardzo niewiele brakowało, żeby zgarnąć pełną pulę.
Na cztery kolejki przed końcem Wisła ma przewagę ośmiu punktów nad ekipami ze strefy spadkowej i już w kolejnym meczu może zapewnić sobie utrzymanie. W składzie Białej Gwiazdy nie zagrają wtedy Denis Popović i Patryk Małecki, którzy za nadmiar żółtych kartek muszą pauzować.
Następny mecz: Korona Kielce - Wisła Kraków, 30 kwietnia godz. 20:30 (Ekstraklasa, kolejka 33)
***
Lechia Gdańsk
Piłkarze Lechii Gdańsk ponieśli pierwszą porażkę w grupie mistrzowskiej w tym sezonie. Pogromcami Biało-Zielonych został Piast Gliwice ogrywając przeciwników 3:0.
W kluczowym momencie spotkania, gdy Piast prowadził 1:0, kapitan Lechii Sebastian Mila nie strzelił rzutu karnego, który został podyktowany po faulu Tomasza Mokowy na Jakubie Wawrzyniaku. Przeciwnicy nie popełnili tego samego błędu i już kilka minut później cieszyli się z celnej jedenastki, by w doliczonym czasie gry powiększyć tryumf trafieniem na 3:0.
- Biorę na siebie odpowiedzialność za tę porażkę, drużyna na nią nie zasłużyła, a ja się do niej przyczyniłem. Szkoda mi kolegów z zespołu - mówił po meczu Sebastian Mila.
Zawodnicy nie zrzucają jednak winy na swojego kapitana - Wynik meczu w Gliwicach nie odzwierciedla naszej gry. W drugiej połowie zagraliśmy naprawdę ofensywnie i byliśmy bliscy strzelenia bramki. Przydarzył nam się niestrzelony rzut karny, ale nie tacy piłkarze nie wykorzystują „jedenastek”. Nie mamy żadnych pretensji do Sebastiana Mili. Walczymy dalej - zaznaczył Sławomir Peszko.
W podobnych słowach wtórował pomocnikowi Lechii kolega z drużyny Michał Chrapek, by dodać - Stało się i tyle. Ten mecz jest już za nami, nie cofniemy czasu. Teraz mamy trzy dni na jak najlepsze przygotowanie się do spotkania z Lechem i zapewniam, że do Poznania jedziemy po zwycięstwo.
Następny mecz: Lech Poznań - Lechia Gdańsk, czwartek 28 kwietnia godz. 18:00 (Ekstraklasa, kolejka 33)
***
Miedź Legnica
W meczu 27. kolejki rozgrywek I ligi Miedź zremisowała na wyjeździe 0:0 z Pogonią Siedlce. Jest to trzeci z rzędu bezbramkowy wynik drużyny z Legnicy. Największe emocje budzi jednak skandaliczne zachowanie trenera Pogoni Marcina Sasala podczas pomeczowej konferencji prasowej.
- Kolejny raz przez cały mecz mamy dobrze zorganizowaną grę, tworzymy sytuację, ale nie umiemy ich zamienić na bramkę. Szkoda, że duża liczba sytuacji nie przełożyła się na choćby jedną bramkę - tak rozpoczął swoją wypowiedź trener Ryszard Tarasiewicz.
- Nie zgodzę się z trenerem Tarasiewiczem. Moim zdaniem to Pogoń była lepsza w sobotnim meczu. Mieliśmy groźniejsze sytuacje od rywali. Ja tych akcji Miedzi w ogóle nie widziałem - sprzeczał się trener ekipy z Siedlec, by następnie zasugerować nieuczciwy przebieg spotkania, nawiązując do czerwonej kartki Adama Dudy - Jeśli chodzi o sprawy pozasportowe to uważam, że był telefon z góry, że Miedź Legnica musi się utrzymać w lidze. Dlatego sędziowanie było jakie było. Jest to fatalne, jesteśmy zdruzgotani tym, co się działo na boisku.
Trenerzy jeszcze chwilę się posprzeczali, ale w końcu Tarasiewicz nie wytrzymał i opuścił salę konferencyjną ze słowami - Pan wszystko wie lepiej, trenerze zachowuje się pan nie w porządku. Trzeba nauczyć się trochę pokory i szacunku dla przeciwnika.
- Nie będziemy słuchali pana monologów - dorzucił Sasal.
Zarząd Miedzi w poniedziałek skierował sprawę do Komisji Dyscyplinarnej Polskiego Związku Piłki Nożnej.
Następny mecz: Wigry Suwałki - Miedź Legnica, 29 kwietnia godz. 19:00 (I liga, kolejka 28)
***
Motor Lublin
26. kolejkę III ligi Motor Lublin może zaliczyć do udanych. Pokonali Wólczankę Wólka Pełkińska 4:0 i utrzymują pozycję lidera w tabeli. Do wyjątkowo udanych może to spotkanie zaliczyć Filip Drozd. Zawodnik ten w 10 minut ustrzelił klasycznego hat tricka, a do tego dołożył asystę przy trafieniu Rafała Króla.
- Te gole były mi bardzo potrzebne. Dostałem dwa świetne podania, a przy trzecim miałem trochę szczęścia. Mam nadzieję, że dalej będę pomagał drużynie w zdobyciu trzech punktów w każdym meczu. Początek wcale łatwy nie był. Wólczanka szybko wracała na swoją połowę. Mieliśmy wcześniej swoje okazje, ale zabrakło precyzji. Najważniejsze, że w końcu wpadło, cisnęliśmy i się udało. Ważne też, że z tyłu było na zero, że mogliśmy grać na naszych warunkach - mówił po meczu Drozd.
Zawodnicy Motoru dodatkowo sprawili prezent prezesowi klubu Waldemarowi Leszczowi, który w dzień meczu obchodził urodziny.
Następny mecz: Lublinianka - Motor Lublin, 30 kwietnia godz. 19:00 (III liga, kolejka 27)
***
Slezsky Opawa
Po sześciu remisach z rzędu Slezsky Opawa uległ liderowi 2 ligi czeskiej, drużynie FC Hradec Kralove 0:1. Strzelcem jedynego gola w tym meczu został Adam Vlkanova, który w 5 minucie pokonał bramkarza przyjezdnych strzałem z ostrego kąta. Drużyna z Opawy kończyła spotkanie w dziesiątkę, gdy w doliczonym czasie gry Petr Vasek ujrzał czerwoną kartkę. Tym samym Opawa po 24 kolejkach z 22 punktami na koncie zajmuje 10 miejsce.
Następny mecz: Slezsky Opawa - FK Usti Nad Labem, 30 kwietnia godz. 18:00 (2. liga czeska, kolejka 25)