Co słychać u zgód: Wygrane Motoru i Slezskiego
Lechia Gdańsk bezbramkowo zremisowała oddaliła się od pucharów, Motor wygrał mecz derbowy, a Wisła Kraków poniosła pierwszą porażkę za kadencji Dariusza Wdowczyka.
Lechia Gdańsk
W pierwszym meczu 34. kolejki Lechiści gościli u mistrza Polski, Lecha Poznań. Zawodnicy Piotra Nowaka doskonale spisują się na własnym stadionie, jednak na wyjeździe radzą sobie już trochę gorzej. Przed tą kolejką mieli szansę na awans na podium, pod warunkiem zwycięstwa i korzystnych wyników w innych meczach.
Gdańszczanom nie udało się pokonać pogłębionych w kryzysie rywali. Spotkanie zakończyło się wynikiem bezbramkowym. - Z przebiegu gry uważam, że remis jest wynikiem sprawiedliwym. Mieliśmy trochę szczęścia w pierwszej połowie, bo uratowała nas poprzeczka. Później oba zespoły próbowały coś osiągnąć w ofensywie, ale nie wyglądało to idealnie - zwłaszcza w wykonaniu moich podopiecznych - powiedział opiekun Lechii.
W następnej kolejce Lechiści podejmą u siebie zespół, który nie walczy już o nic, czyli Ruch Chorzów. Jeśli gdańszczanie marzą jeszcze o medalu, muszą ten mecz koniecznie wygrać, gdyż na 3 spotkania przed końcem rozgrywek tracą 4 punkty do trzeciej Cracovii.
Wisła Kraków
Po raz pierwszy za kadencji Dariusza Wdowczyka krakowianie schodzili z boiska jako przegrani. Tym razem nie dali rady świetnie dysponowanej Koronie Kielce, która pokonała Wiślaków 3:2. Dla krakowian obie bramki zdobył Paweł Brożek. Sam trener przyznał, że kluczem do zwycięstwa gospodarzy były błędy popełnione przy stałych fragmentach gry. - Daliśmy się zaskoczyć z dwóch stałych fragmentów. Wiedzieliśmy, że właśnie w ten sposób gospodarze mogą nam najbardziej zagrozić. Niestety zbyt łatwo tracimy gole ze stałych fragmentów.
Piłkarze z Reymonta mimo porażki cały czas są w dobrej sytuacji w tabeli mając pięć „oczek” przewagi nad strefą spadkową. W tej chwili plasują się na drugiej pozycji w grupie B z 25 punktami na koncie, tyle samo mają Korona i Jagiellonia.
Miedź Legnica
Już po raz 4 z rzędu bezbramkowy remis zaliczyli podopieczni Ryszarda Tarasiewicza, tym razem dzieląc się punktami z Wigrami Suwałki. Piłkarze mogą być rozczarowani, gdyż jedni i drudzy mieli dużo dobrych szans na strzelenie gola. Mimo wszystko to legniczanie powinni być bardziej zadowoleni z takiego wyniku, ponieważ zachowali „oczko” przewagi nad zespołem z Suwałk.
- Budujące jest to, że dzięki dobrej organizacji gry nie tracimy bramek. A co do ofensywy, to w każdym kolejnym meczu próbujemy, tworzymy okazje, a że piłka nie wpada do siatki - cóż, musimy dalej pracować i być jeszcze bardziej pazerni w tych sytuacjach. Mam nadzieję, że w następnym meczu zdobędziemy bramkę - przyznał trener Miedzi.
Legniczanie nie mogą być jeszcze pewni utrzymania. Nad strefą spadkową mają 3 punty przewagi, a do końca rozgrywek zostało jeszcze 6 spotkań. W przyszłym tygodniu grają bardzo ważny mecz na wyjeździe z PGE GKS Bełchatów, którzy tracą punkt do legniczan.
Motor Lublin
Mimo, że w tabeli prowadzą i mają sporo przewagi nad resztą drużyn, to sobotnie starcie na Arenie Lublin było bardzo ważne dla Motoru. Spotkanie derbowe zawsze zaliczane jest do tych najważniejszych w całym sezonie i od zawodników oczekuje się sporo walki oraz przede wszystkim zwycięstwa. Żółto-biało-niebiescy nie zawiedli i pewnie pokonali Lubliniankę 3:0. Bramki zdobyli Artur Gieraka (2 gole) i Damian Falisiewicz.
Piłkarze Tomasza Złomańczuka pewnie zmierzają do II ligi krocząc od zwycięstwa do zwycięstwa. Nad drugą Stalą Rzeszów mają 7 punktów przewagi i już tylko jakiś kataklizm mógłby im odebrać awans.
Slezsky Opawa
Po 7 meczach bez zwycięstwa zawodnicy Slezskiego w końcu odnieśli zwycięstwo, pokonując piąte w tabeli Usti nad Labem 2:1. Bramki dla opawian strzelił z rzutu karnego Jurečka w 43 minucie, a tuż po przerwie podwyższył Kuzmanović. Goście próbowali jeszcze walczyć strzelając gola kontaktowego, ale na nic więcej nie było ich stać i zwycięstwa gospodarzy stało się faktem. Zespół z Opawy zajmuje w tabeli ósme miejsce z dorobkiem 27 punktów.