Przegląd prasy: Język futbolu wysokiej próby
Morioka ze Śląska to nie tylko dobry piłkarz, ale również ciekawy człowiek - taki wniosek możemy możemy wyciągnąć z tego, co piszą media o Japończyku. Do tego przyszedł czas na pierwsze transferowe przymiarki wokół naszej drużyny.
Największy polski dziennik sportowy poświęcił wiele miejsca Japończykowi ze Śląska - Ryocie Morioce. Tym razem gazeta słusznie zauważyła, że piłkarz pod względem zdobytych bramek dogonił już filary wrocławian z sezonów, kiedy zdobywali mistrzostwo oraz wicemistrzostwo, czyli Sebastiana Mili oraz Przemysława Kaźmierczaka. Jesienią 2014 były zawodnik Austrii Wiedeń zdobył 5 bramek, podobnie jak Morioka w tym sezonie. Popularny “Kaz” zaliczył również pięć trafień, ale jesienią 2011. Japończyk ma szansę przegonić byłych piłkarzy Śląska, bo do końca sezonu został jeszcze jeden mecz.
- Porozumiewanie się z nim poza boiskiem nie jest łatwe, ale kiedy wchodzimy na murawę, on przemawia do nas językiem futbolu i to bardzo wysokiej próby - komplementuje kolegę z drużyny w rozmowie z Przeglądem angielski pomocnik trójkolorowych, Tom Hateley.
Jeśli wierzyć doniesieniom gazety, to problemy z porozumiewaniem się z Japończykiem mają nawet Polacy znający język z kraju kwitnącej wiśni. Wszystko przez to, że Morioka mówi dialektem Kobe, który nie jest standardem w całej Japonii. Specjalnie dlatego wrocławski klub zatrudnił rodaka Morioki pochodzącego z regionu, z którego wywodzi się piłkarz. W ostatnim czasie przy współpracy tej dwójki ruszył blog zawodnika.
Przegląd Sportowy: Turcy i Niemcy chcą Dwalego
W Przeglądzie Sportowym możemy też przeczytać o innym graczu Śląska. Według informacji gazety obrońca Lasza Dwali znalazł się w kręgu zainteresowań europejskich klubów. Podczas ligowego spotkania z Niecieczą na trybunach siedział skaut Arminii Bielefeld, a zaraz po nim pojawił się drugi trener zespołu tureckiej Super Lig - Kasimpasy. Gruzin w perspektywie całej rundy jest najbardziej udanym transferem Śląska.
Wokół Śląska: Niechęć Pawełka do Szukiełowicza
Gazeta przeznaczona dla sympatyków wrocławskiego klubu opisuje między innymi nienajlepsze relacje bramkarza Mariusza Pawełka z byłym trenerem Śląska, Romualdem Szukiełowiczem. Pawełek nie kryje urazy do poprzedniego opiekuna WKS-u. - Trener Szukiełowicz mówił różne rzeczy za moimi plecami, lecz nigdy prosto w twarz. Może narzekać, że zawaliłem mu mecz z Jagiellonią czy z Zagłębiem. Mam świadomość, że nie spisałem się najlepiej. Dziś jednak ta drużyna zupełnie inaczej zareagowałaby po stracie bramki w derbach. Nikt by nie zwiesił głowy – przekonuje były zawodnik krakowskiej Wisły, który ze Śląskiem nadal ma poważne plany. – Mamy dobrą ekipę, widzę wiele zmian na lepsze. Chcę sięgnąć po mistrzostwo ze Śląskiem. Trzy razy przeżyłem to z Wisłą i pamiętam, co wtedy działo się na stadionie czy na Rynku. Chciałbym zobaczyć to we Wrocławiu - zaznacza.
Wokół Śląska: Danielewicz ma coś do udowodnienia
Przy okazji ostatniej ligowej kolejki na Pilczyce przyjedzie Krzysztof Danielewicz. Piłkarz pochodzący z Wrocławia jest wypożyczony do Górnika Łęczna, dla którego spotkanie ze Śląskiem jest decydujące w sprawie pozostania w ekstraklasie. Wychowanek Parasola nie ukrywa, że Lubelszczyzna jest tylko przystankiem w jego karierze. W nowym klubie występuje w miarę regularnie, a w meczu z Wisłą Kraków wpisał się po raz pierwszy na listę strzelców w tym sezonie. – Ostatnio trochę mniej grałem, ale to konsekwencja mojej choroby i kontuzji mięśnia. Z tego powodu też wypadłem ze składu – tłumaczy. - Jaka będzie moja przyszłość? Nie wiem. Oczywiście nie ukrywam, że chcę wrócić do Wrocławia. Mam tu coś do udowodnienia, ale zobaczymy, jak się potoczą moje losy - zastanawia się Danielewicz, który już w sobotę będzie mieć okazję, żeby przypomnieć o sobie włodarzom i kibicom ze stolicy Dolnego Śląska.