Paweł Sasin: Wrocław i Śląsk mają szczególne miejsce w moim sercu
własne | skomentuj (0)
Były zawodnik Śląska Wrocław wypowiedział się na temat zbliżającego się spotkania WKS-u z jego obecnym klubem - Górnikiem Łęczna. Obrońca przyznał, że wiele zawdzięcza naszemu klubowi i zawsze będzie miło wspominał Wrocław. Zapraszamy do lektury!
Poprzednie spotkanie pewnie wygraliście 5:1. Czujecie się rozpędzeni przed meczem ze Śląskiem?
- Może „rozpędzeni” to źle użyte słowo, ale na pewno czujemy się pewni siebie. Od czterech meczów jesteśmy niepokonani i to znacznie podbudowało nasze morale. Udowodniliśmy sobie, że możemy i potrafimy notować regularnie dobre wyniki. W dodatku mobilizuje nas ciężar gatunkowy najbliższego starcia, walczymy o zwycięstwo i naszym celem jest utrzymanie w Ekstraklasie.
No właśnie, utrzymanie jest na wyciągnięcie ręki i zależy wyłącznie od Was. Nie myślicie, że strach przed porażką sparaliżuje?
- Nie myślimy o tym, bo jesteśmy w trudnej sytuacji już od kilku kolejek, a mimo to, czy to z Górnikiem Zabrze, czy Podbeskidziem, jesteśmy w stanie zanotować dobry wynik. W meczach o być albo nie być wychodzimy obronną ręką dzięki wynikom i to utrzymanie jest jak najbardziej osiągalne. Ostatnio pokazaliśmy, że jesteśmy silną drużyną i mam nadzieję, że w sobotę potwierdzimy naszą dobrą dyspozycję, oraz to, że zasługujemy na grę w najwyższej klasie rozgrywkowej. To ostatni krok na drodze do spokojnej przyszłości i czas go wykonać.
Styl gry drużyny z Łęcznej to szybkie kontry. Są one dobre w starciach z drużynami, które lubią grać atakiem pozycyjnym. Czy według Pana taka gra przyniesie Wam zwycięstwo?
- My jako zawodnicy nie jesteśmy od ustalania taktyki, tylko trener. To on doskonale wie, jak nas ustawić. Wiadomo, że Śląsk to dobra drużyna, już dawno zapewnili sobie utrzymanie i grają u siebie, ale nasz szkoleniowiec pokaże nam lepsze i słabsze strony tego zespołu, a naszym zadaniem jest to wykorzystać. Spodziewamy się ciężkiego spotkania, ale wciąż patrzymy na siebie i wszystko leży w naszych nogach oraz głowach.
Śląsk zapewnił sobie utrzymanie w Ekstraklasie, czy myślicie, że zagra na pół gwizdka
- Na pewno nie! Nawet nie dopuszczamy takiej opcji do naszych myśli, ponieważ każdy w tej lidze walczy o swoje. Śląsk nie jest zadowolony z gry w dolnej połowie tabeli i ich celem jest zajęcie najwyższego miejsca. Walczą o to jeszcze z innymi, więc w żadnym wypadku nie zadowoli ich bycie niżej od swoich rywali. We Wrocławiu nie oczekujemy żadnej taryfy ulgowej i bierzemy sobie do serca powiedzenie „Jeśli umiesz liczyć, licz na siebie”.
Będziecie na bieżąco śledzić wynik z meczu Górnika Zabrze?
- Myślę, że nie, ponieważ to my musimy zrealizować cel, a oglądanie się za siebie i naszych przeciwników może nam tylko zaszkodzić. Właśnie trener nas na to bardzo uczulał, więc koncentrujemy się wyłącznie na meczu w stolicy Dolnego Śląska. Wiadomo, że gdzieś z tyłu głowy może się pojawić taka myśl, ale kiedy wykonamy swoją robotę, to nikt inny nie będzie nas już obchodził.
Górnik Łęczna nie wygrał we Wrocławiu od 2003 roku. To zły prognostyk dla Was.
- To fakt, ale pamiętam, że również przez długi czas nie mogliśmy wygrać z Podbeskidziem, aż w końcu zagraliśmy wręcz wymarzone spotkanie i to w najważniejszym momencie sezonu. Nie mamy już żadnego wpływu na minione spotkania, więc taka statystyka może tylko figurować jako ciekawostka. Mamy tu i teraz, na tym się właśnie skupiamy, a jutro mamy okazję napisać nową historię i wyzerować ten licznik.
Wierzy Pan w przesądy?
- Nie bardzo, a dlaczego?
Bo Pana statystyka przeciwko Śląskowi również wygląda nieciekawie – 5 meczów, 1 remis i 4 porażki.
- Ha! Nawet nie wiedziałem, że mam taki bilans przeciwko Śląskowi! Nie wygląda on dobrze, natomiast nie jestem przesądny i wierzę, że jutro w tej rubryce pojawi się to pierwsze zwycięstwo. Bardzo fajnie, że znowu tu przyjeżdżam. Śląsk jest klubem, który dał mi szansę, by zaistnieć w polskiej piłce. Można powiedzieć, że tutaj się wychowałem, tu stawiałem pierwsze kroki w drużynie seniorów, a klub ma szczególne miejsce w moim sercu. Zawsze dobrze się tutaj wraca, ale tym razem nie mogę pozwolić na rozluźnienie, gdyż przyjechałem z Górnikiem po trzy punkty.
W Śląsku spędził Pan dobre kilka lat. Czy mimo regularnego zjazdu drużyny, dobrze Pan wspomina swój pobyt we Wrocławiu?
- Ależ oczywiście! Zaczynałem od juniorów z trenerem Masztalerzem, potem wszedłem do pierwszego zespołu. We Wrocławiu zaistniałem w piłce i Śląskowi zawdzięczam swoją przygodę z futbolem. Jestem za to wdzięczny i do dzisiaj mam w stolicy Dolnego Śląska wielu znajomych - także wśród kibiców. Część zawodników oczywiście już nie z wiadomych względów, ale to miasto i ten klub ma szczególne miejsce w moim sercu i zawsze będę bardzo miło wspominał tamte lata.
Ma Pan ważny kontrakt do czerwca tego roku. Czy czeka Pan ostatecznie do końca sezonu i podejmie decyzje, czy nawet mimo spadku z Górnikiem, postanowi Pan pozostać w tej drużynie?
- Jest zbyt wczesna pora, by o tym mówić. Ja skupiam się tylko na najbliższym spotkaniu – wierzę, że wygramy i zadeklarujemy się w Ekstraklasie w przyszłym sezonie. Chciałbym jeszcze zostać w Górniku oraz w najwyższej klasie rozgrywkowej. Mamy tu świetną atmosferę, jestem tu już niemal trzy lata, zżyłem się z tym środowiskiem i każdy z nas zrobi wszystko, by Łęczna została.