Andrzej Rybarski: Nie wytrzymaliśmy motorycznie
Wypowiedź Andrzeja Rybarskiego - trenera Górnika Łęczna - po spotkaniu ze Śląskiem,
Nie lubię podsumowywać meczów, jeżeli chodzi o obraz gry, bo to każdy widzi. Na początku dziękuję zawodnikom za walkę, za wiarę, za to, że nawet w dzisiejszym meczu przy stanie 3:1 wierzyli, że można ten mecz zremisować, co dawało nam utrzymanie nie licząc na Termalicę. Dziękuję wszystkim ludziom ze sztabu szkoleniowego za to, ze w ostatnich tygodniach pracowali na 120 %, dziękuję ludziom z klubu, którzy nie są w sztabie, a bardzo ciężko pracowali również na to, żeby dbać o takie drobne sprawy, o niuanse w zespole, o dobrą atmosferę. Dziękuję wszystkim za pomoc, za to, że brali czynny udział w tym, że Górnik Łęczna w przyszłym roku będzie miał ekstraklasę.
- Co się stało w szatni Górnika Łęczna, który po słabym początku pierwszej połowy, zaczął momentami grać lepiej niż Śląsk, ale w drugiej połowie to był cień tego zespołu i dopiero w końcówce zaczęliście zagrażać bramce Śląska?
- Po przerwie byłem zadowolony z gry Łęcznej. Natomiast w pewnym momencie, kiedy padła druga i trzecia bramka, było to zastanawiające, widać było po chłopakach zwyczajnie, że nie wytrzymaliśmy tego motorycznie. Mecze rozgrywane były dość często, nieduża rotacja w składzie i po prostu nie wytrzymaliśmy tego spotkania fizycznie. Zmiany plus inne cechy spowodowały, że walczyliśmy o ten remis, tak bym to określił.
- Ilu ludzi na ławce na bieżąco monitorowało, co się dzieje w Niecieczy?
- Nie wiem. Ja miałem tylko informację bodajże w 93. minucie, ktoś z ławki krzyknął, że mamy utrzymanie.
- W przerwie też pan nie wiedział?
- Nie. Nie prosiłem o to. Zwyczajnie chyba uznali, że lepiej, żebym nie wiedział. Ja również sam nie chciałbym znać takiej informacji.