Przegląd prasy: Finansowy Śląsk na 9. miejscu
Dzisiejsze media zajmują się wrocławską drużyną w kontekście raportu dotyczącego finansowej kondycji klubów ekstraklasy, gdzie klub ze stolicy Dolnego Śląska zajął dziewiątą lokatę. Poświęcono także uwagę tercetowi napastników zielono-biało-czerwonych, którzy będą walczyć o miano podstawowej "9" w zespole Mariusza Rumaka.
O 9. pozycji w rankingu wynikającego z raportu firmy doradczej EY za finansowy rok 2015 przeczytamy m.in. w "Przeglądzie Sportowym". Dla wrocławskiego klubu to awans o dwa oczka względem klasyfikacji odnoszącej się do 2014 roku. Spółka po raz drugi z rzędu znalazła się "nad kreską". Zysk wyniósł 3,2 mln złotych netto, a 2,3 mln to pieniądze za sprzedaż Sebastiana Mili i Roberta Picha. Również całkowity przychód klubu uległ zwiększeniu – 22,3 mln złotych, a w 2014 była to suma 19,5 mln. Oprócz transferów gotówkowych z klubu na wzrost złożyły się m.in. większe zyski z dnia meczowego, obniżenie kosztów funkcjonowania spółki oraz gra w kwalifikacjach do Ligi Europy (2 000 000 złotych). W "PS" przeczytamy, że w Śląsku bardzo kiepsko idzie szukanie sponsorów. Biorąc pod uwagę wielkość miasta, infrastrukturę klubu oraz potencjał marketingowy, brak sponsora strategicznego jest sytuacją wyjątkową na tle porównywalnych klubów ekstraklasy. Na skorzystanie z usług marketingowych klubu nie zdecydowali się nawet jego współwłaściciele - udziałowcy Wrocławskiego Konsorcjum Sportowego. Do klubowej kasy od reklamodawców wpłynął 1 700 000 złotych – najmniejsza kwota w całej ekstraklasie. Warto wspomnieć o szóstej lokacie w lidze, którą wrocławianie zajęli wraz z Ruchem Chorzów jeśli chodzi o średnią liczbę 110 tys. widzów oglądających mecze Śląska w kalendarzowym 2015 roku przed telewizorami. To całkiem dobry wynik jak na 10. drużynę rocznej tabeli ekstraklasy (1.01 – 31.12.2015) nie prezentującej zbyt atrakcyjnego futbolu.
Sportowefakty.wp.pl odnosi się do sytuacji trzech napastników wrocławskiego Śląska – Mariusza Idzika, Kamila Bilińskiego i starego-nowego Bence Mervo. W sobotę z Legią w wyjściowym składzie znalazł się najmłodszy z tej trójki Idzik, którego w przerwie zmienił Biliński. Do stolicy nie pojechał Węgier. Na ten temat wypowiedzieli się pierwszy i drugi szkoleniowiec wojskowych – Mariusz Rumak oraz Dariusz Dudek. Trener wrocławian podkreśla, że zawsze będzie grał ten, który przyczyni się do tego, aby Śląsk wygrywał. Bence Mervo nie znalazł się w meczowej osiemnastce, bo nie trenował z drużyną oraz Rumak musiałby wtedy wykreślić kogoś z ciężko pracujących na treningach pozostałych zawodników. Podobne zdanie miał drugi trener Śląska, który widzi w przyjściu węgierskiego napastnika zalety dla podniesienia jakości treningów i samej gry. Jest rywalizacja i o to nam chodzi. Grać będzie ten, który będzie w najlepszej dyspozycji – powiedział Dudek. Ponadto chwalił za grę przy Łazienkowskiej pozostałych snajperów. Mariusz Idzik to młody i przede wszystkim zdolny zawodnik. Pracujemy, żeby stał się rasowym napastnikiem, a występ przeciwko Legii było dla niego wielkim przeżyciem. Zagrał od początku i pokazał nam, że jest zawodnikiem, w którego trzeba inwestować i na którego trzeba stawiać. W drugiej połowie spotkania wszedł Kamil Biliński, z którego również jesteśmy zadowoleni. Była walka, była chęć gry i tu dla niego wielki plus – komplementował.
Sportowy portal "GW" pisze o "dobrym losowaniu" dla WKS-u w 1/16 finału Pucharu Polski, w którym zielono-biało-czerwoni zmierzą się na wyjeździe z Sandecją Nowy Sącz. Jeśli Śląsk wygra swój mecz, to w następnej fazie rozgrywek zagra ze zwycięzca pary Bytovia Bytów – Zagłębie Lubin i możemy być świadkami derbów Dolnego Śląska. Na łamach sport.pl dowiemy o porażce rezerw Śląska w sparingu z MKS-em Kluczborg 1:2. Wystąpili w nim zawodnicy 1. zespołu, którzy nie zagrali lub krótko wystąpili przeciwko Legii Warszawa.