A. Aleksander: Kiedyś na trening Śląska jechaliśmy własnymi autami
Grałeś w Śląsku Wrocław i w Sandecji Nowy Sącz. Jakieś wspomnienia, sentyment?
Arkadiusz Aleksander: Na pewno grę w Śląsku wspominam bardzo dobrze. Chodziłem do SMS-u Wrocław, a potem grałem w WKS-ie przez kilka lat. Na pewno to miasto jest takim moim drugim domem.
Po zakończeniu kariery piłkarskiej odnalazłeś się w nowej roli.
Cieszę się bardzo. Prezydent Nowego Sącza zaproponował mi funkcję swojego doradcy. Nie mogłem nic innego zrobić jak z tego skorzystać. Prezes klubu powierzył mi też funkcję pełnomocnika zarządu do spraw sportowych. Jakoś to życie po piłce mi się fajnie ułożyło.
Ale ciągle zdarza się spotkać starych znajomych. Widziałem serdecznie przywitanie z Jarosławem Szandrocho.
Ludzie z szatni piłkarskiej się znają. Spędziliśmy ze sobą kilka lat. Mamy do siebie szacunek. Jak się spotyka taką osobę po kilku lat, to przyjemniej się robi na sercu.
Sporo się zmieniło od Pana odejścia ze Śląska. Spodziewał się Pan, że przyjdą czasy, że klub będzie walczył o mistrzostwo Polski i będzie miał nowy, piękny stadion?
Za moich czasów nie spodziewałem się przede wszystkim takiego stadionu. To Oporowska zawsze była uznawana za jedyny i prawdziwy stadion Śląska.
To może Pan zdradzić jakąś ciekawostkę z szatni po latach?
Pamiętam, że kiedyś na trening na Skarbowców jechaliśmy własnymi samochodami bo zepsuł się autobus. Pamiętam, że wjechałem wtedy właśnie w auto Jarka Szandrocho (śmiech).
Mecz Śląska z Sandecją mógł się skończyć różnie.
Śląsk wygrał zasłużenie. Ale też nie mamy się czego wstydzić. Postawiliśmy poprzeczkę na przyzwoitym poziomie. Nie było łatwo Śląskowi przejść do kolejnej rundy. Jest to dla nas jakaś satysfakcja, bo graliśmy z zespołem z ekstraklasy, który kilka lat temu, rok po roku, zdobywał medale.
Sandecja sprawa wrażenie poukładanego klubu. Można chyba po cichu myśleć o wyższej lidze.
Chcemy być w tym sezonie w górnej połówce tabeli. Stąpamy twardo po ziemi. Mamy kilku zawodników z fajną przeszłością ekstraklasową czy reprezentacyjną. Tak budujemy ten zespół. Mam nadzieję, że w ciągu 2-3 lat powalczymy o coś więcej.