Zapowiedź 5. kolejki Lotto Ekstraklasy
Piąty przedłużony poniedziałkiem weekend z rozgrywkami Lotto Ekstraklasy będzie dla większości zespołów zwieńczeniem pracowitego tygodnia, w którym odbywały się mecze 1/16 finału Pucharu Polski. Wygrani będą chcieli podtrzymać zwycięską passę, a przegrani powalczą o poprawienie humorów swoich i kibiców.
Kolejkę zainaugurują Lechia Gdańsk i Korona Kielce. Trener gdańszczan Piotr Nowak uważa, że jego podopiecznych czeka trudne spotkanie ze względu na postawę kielczan w wygranym 4:1 meczu z Lechem, chociaż Koronę po potyczce z Kolejorzem spotkał zimny prysznic w Niepołomicach – Przegrana z Puszczą po serii jedenastek. Scyzoryki będą chciały wykorzystać chwile słabości biało-zielonych w trakcie gry i wtedy zadać decydujące ciosy – przynajmniej tak zapowiada trener Korony Tomasz Wilman.
Z Gdańska piątkowe granie przeniesie się do Poznania, gdzie przy Bułgarskiej Lech zmierzy się z Cracovią. Będzie to mecz ostatniej szansy dla szkoleniowca gospodarzy Jana Urbana, a inny wynik niż wygrana Lecha oznaczać będzie zakończenie współpracy z Urbanem. Poznaniacy dodatkowo przystąpią do gry z Pasami osłabieni brakiem swojego podstawowego środkowego pomocnika – Aziza Tetteha. Cracovia po triumfie nad Wisłą w derbach Krakowa w kuriozalny sposób poniosła klęskę z Jagiellonią. Wściekły po tym spotkaniu Jacek Zieliński na pewno będzie chciał, by jego zawodnicy zdobyciem trzech punktów, pierwszych od 10 lat, na poznańskim stadionie wymazali z pamięci porażkę przez getry Karaczanakowa.
W pierwszym sobotnim meczu Arka podejmie u siebie Śląsk Wrocław. Tym spotkaniem obie ekipy będą chciały ostatecznie wyrównać rachunki za ostanie pojedynki między sobą – Arkowcy za porażkę 0:5 z 2011 roku przy Oporowskiej, która pozbawiła na 5 lat ekstraklasę w Gdyni, a Trójkolorowi przegrany dwumecz o półfinał Pucharu Polski w mistrzowskim sezonie 2011/12. WKS z niepokonanym w lidze Mariuszem Pawełkiem spróbuje znowu zagrać na „zero z tyłu”, ale złamane żebro Augusto eliminuje jeden z ważnych elementów najlepszej defensywy obecnych rozgrywek. Liczymy również na trzecie ligowe trafienie, które może na dobre rozwiązać worek z bramkami dla naszych piłkarzy.
Następne starcie to mecz w Lublinie Górnika Łęczna z Legią Warszawa. Stołeczna drużyna po wypuszczeniu z rąk wygranej w Zabrzu nie zdobędzie trzeci raz z rzędu krajowego Pucharu. Mistrzowie Polski z przedostatnimi Górnikami muszą udowodnić, że porażka przy Roosevelta była wypadkiem przy pracy przed najważniejszymi meczami klubowej piłki w Polsce ostatnich 20 lat z FC Dundalk o awans do fazy grupowej Champions League.
Sobotę zamknie mecz Pogoni Szczecin z Bruk-Bet Termalicą. Po trzech miesiącach na Stadion im. Floriana Krygiera wraca Czesław Michniewicz – szkoleniowiec Słoni pożegnał się z zespołem Dumy Pomorza, bo zarzucano „polskiemu Mourinho” brak stylu, mimo 6. pozycji na koniec poprzedniego sezonu. Teraz prowadzeni przez Michniewicza niecieczanie są trzeci w tabeli, tracąc do prowadzącej Jagielloni Białystok jeden punkt. Portowcy dyrygowani przez Kazimierza Moskala w lidze pozostają bez zwycięstwa, a od 15. i 16. miejsca dzieli ich jedno oczko. Około godziny 23 trener Michniewicz będzie mógł zaśmiać się jako ostatni po ewentualnym odegraniu się Pogoni.
Pierwsze niedzielne spotkanie może uchodzić za mecz kolejki, bo zagrają w nim srebrni i brązowi medaliści sezonu 2015/16 – Piast Gliwice oraz Zagłębie Lubin. Wicelider z Lubina może skupić się już tylko na ekstraklasie, bo najkrótszą drogę do Europy zamknęła im pierwszoligowa Bytovia Bytów. Dodatkowym zmartwieniem jest załatanie dziury po liderze obrony Macieju Dąbrowskim, który odszedł do Legii. Zespół Piotra Stokowca musi uważać na gliwickich wicemistrzów Polski, gdyż z meczu na mecz Piast się rozkręca i bolesne porażki z Goeteborgiem i Cracovią to przeszłość.
Siódmy przystanek na drodze 5. serii gier to stadion przy Reymonta i potyczka Wisły z Ruchem Chorzów. Zmęczone 120-minutowymi starciami w Pucharze zespoły mogą popełnić poważne błędy w obronie i w Krakowie możemy być świadkami festiwalu goli. Sugerując się statystykami tak może się stać, bo kiedy spotyka się Wisła oraz Ruch muszą paść co najmniej dwie bramki. Na dodatek po wznowieniu rozgrywek przez miesiąc (doliczając pucharowe dogrywki) w meczach z udziałem tych ekip padło 36 goli.
Kolejka zakończy się w poniedziałek w Płocku. Wisła – beniaminek ekstraklasy – zmierzy się z białostockim liderem - Jagiellonią. Michał Probierz w kwietniu o mały włos nie pobił się z fanatykami po porażce z Podbeskidziem, a cztery miesiące później jest wynoszony na białostockie ołtarze dzięki zrobieniu z żółto-czerwonych rewelacji początku nowego sezonu. Przeżywający drugą młodość Konstantin Vassiljev i Marian Kelemen ze spółką, póki co, pewnie kroczą od wygranej do wygranej i Nafciarzy czeka nie lada wyzwanie. Jaga daje sygnał ligowym potentatom, że jest groźna i zawalczy o przepustkę do Europy.
Piątek, 12 sierpnia
18.00 Lechia Gdańsk – Korona Kielce
20.30 Lech Poznań – Cracovia Kraków
Sobota, 13 sierpnia
15.30 ARKA GDYNIA – ŚLĄSK WROCŁAW
18.00 Górnik Łęczna – Legia Warszawa (w Lublinie)
20.30 Pogoń Szczecin – Bruk-Bet Termalica Nieciecza
Niedziela, 14 sierpnia
15.30 Piast Gliwice – Zagłębie Lubin
18.00 Wisła Kraków – Ruch Chorzów
Poniedziałek, 15 sierpnia
18.00 Wisła Płock – Jagiellonia Białystok