Celeban: Nie zawsze świeci słońce
Piotr Celeban: Jesteśmy tak naprawdę nowym zespołem, w ofensywie oprócz Morioki i Mervo wszyscy są nowi i potrzeba czasu, zanim to zacznie działać. Na treningu to jeszcze w miarę wygląda, teraz trzeba to przełożyć na mecz – poprzez ciężki trening.
Dawno nie strzeliłeś gola, powoli zaczyna nam tego brakować.
Ja też jestem trochę tym wkurzony, ale jest mało dobrych dośrodkowań, nie stwarzamy zagrożenia ze stałych fragmentów, tylko w Szczecinie nam się udało. Lasza Dwali miał dzisiaj sytuację, ale bramkarz dobrze zasłonił bramkę, to był ostry kąt. Może gdyby strzelił pod poprzeczkę… Ale to takie gdybanie. Oprócz tej sytuacji, nie stworzyliśmy z SFG nic więcej, a nie jestem tylko ja, jest też Adam Kokoszka czy właśnie Dwali. Potrzebujemy ciężkiego treningu i czasu – tworzymy nowy zespół. W obronie jeszcze to jako tako wygląda, bo gramy ze sobą rok i więcej, dlatego są już automatyzmy. Teraz jest to potrzebne w ataku, ale będzie dobrze, idziemy do przodu. Nie ma co się załamywać, bo wyniki przyjdą, jestem o tym przekonany. Pokazaliśmy, że nawet z lepszymi zespołami potrafimy grać dobrze. W drugiej połowie wyglądało to lepiej, musimy poprawić pierwsze połówki, bo są jakieś takie niemrawe. Dopiero na drugą połówkę wychodzimy i pokazujemy prawdziwe oblicze Śląska. Brakuje skuteczności, ale przyjdzie to wszystko.
Martwi cię słabsza forma Morioki i Mervo? Jak oceniasz przód Śląska?
Cały zespół odpowiada za przód, boczni obrońcy mają grać ofensywnie. Trzeba złapać automatyzm, to nie o to chodzi, żeby Royota wziął piłkę, trzech okiwał i strzelił. Zdarzało się to w tamtej rundzie, ale nie zawsze świeci słońce. Tym bardziej, że drużyna przeciwna nastawia się na odcinanie go od gry. Musimy szukać alternatyw, dlatego Grajciar schodził do środka i stwarzał zagrożenie. Ja jestem pozytywnie nastawiony, bo wierzę, że wreszcie odpalimy i będziemy strzelać bramki, dalej ich nie tracąc. Fajnie to wygląda z tyłu, teraz więcej pracy z tyłu i będzie dobrze.
Jaki wpływ twoim zdaniem na waszą formę ma fakt, że Śląsk ma wąską kadrę, przez co brakuje rywalizacji?
My nie rozmawiamy o tym, to jest sprawa sztabu szkoleniowego i prezesów. My mamy wyjść na boisko i za przeproszeniem zapier…ć. Nie patrzymy na to, co się dzieje w gabinecie czy w prasie co się ukazuje, że Śląsk nie ma ławki. Mamy ławkę, są zawodnicy, którzy mogą wejść i zmienić oblicze spotkania. Zawodnik ma się skupić na treningu i na ciężkiej pracy i wykonywać polecenia, a nie dyskutować, czy mają być jakieś wzmocnienia. My jesteśmy pracownikami klubu i mamy na boisku robić swoje, a reszta to zajęcie prezesów.