Mariusz Rumak: Będą zmiany, nie powiem ile
Czy mecz z Pogonią traktujecie jako szansę na odzyskanie twarzy? Mecz z Legią był raczej taką klęską wizerunkową.
Mariusz Rumak: Ja bym tego nie odbierał za klęskę. W tym sezonie nawet w ekstraklasie widziałem wyższe wyniki. Po 11 minutach było 0:3. Chcieliśmy wrócić do walki, ale swoich sytuacji nie wykorzystaliśmy. To nie jest tak, że będziemy walczyć o odzyskanie twarzy. Ja słyszałem super optymizm po tym jak Legia straciła 8 bramek.
Czy da się jakoś wyjaśnić tę nieprzewidywalność w grze Pogoni Szczecin gdzie wygrywają z Legią albo przegrywają w Kielcach, a jednocześnie mają siedem meczów bez porażki.
Te siedem meczów bez porażki wskazuje właśnie to, że to nie jest taki nieprzewidywalny zespół. Tak to jest w sporcie, wygrywa się i przegrywa. Nie ma nikt patentu na wygrywanie. Z porażkami trzeba żyć. Musimy wyciągać wnioski na kolejne spotkania. Potrafią wygrać z bardzo dobrą drużyną, przegrać z zespołem, który jest niżej w tabeli. Myślę, że każde spotkanie ma swój przebieg. Tylko od nas będzie zależało jak ten mecz się potoczy.
Dokładnie tę samą jedenastkę, co w lidze, trener Moskal wystawił na Puchar Polski, grali z II-ligowcem. Nie zdziwił się Pan, że nie było więcej zmian?
Często się na tym dobrze nie wychodzi. Jeśli ktoś stawia sobie cele jak najdłuższego grania w Pucharze Polski to nie byłem zdziwiony, że Pogoń zrobiłem wszystko, aby grać dalej.
Dla upewnienia - czy wszyscy są zdrowi?
Tak.
Dla kogo będzie większy problem - kontuzja Deleva dla Pogoni czy brak Goncalvesa i brak alternatyw w Śląsku?
Ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie pod względem Pogoni. Nie wiem na ile trener Pogoni odbiera to jako problem. U nas brak jakiekolwiek zawodnika sprawa, że nie możemy dobrać optymalnego składu. Nie jest to na pewno komfortowa sytuacja.
Czy liczy się pan z tym, że w Gdańsku może oprócz Goncalvesa może zabraknąć Kokoszki?
Ja się w swojej pracy koncentruję na kolejnym spotkaniu. Po meczu z Pogonią zaczniemy myśleć o Lechii Gdańsk. Teraz najważniejsze są trzy punkty z Pogonią.
Czy duży kredyt zaufania ma jeszcze Bence Mervo? Jego statystyki w tym sezonie są straszne. On na 500 minut oddał jeden celny strzał.
On ma taki kredyt zaufania jak wszyscy inni. Jeśli tak pan zauważył, no to tak jest. Trudno z tym polemizować.
W czym on jest na dzisiaj lepszy od Kamila Bilińskiego? Grali podobną liczbę minut, a Bila ma 3 bramki i kilka asyst.
Kamil ma jednak zdecydowanie więcej minut rozegranych. Nie chodzi o to, żeby porównywać tych piłkarzy, tylko o to, żeby coś z nimi wygrać. Jeden zagrał z Lechem - przegraliśmy 0:3, drugi z Legią, przegraliśmy 0:4.
Czy ma trener swoje wytłumaczenia skąd ten zjazd w tym sezonie u Mervo?
Zespół Śląska jest dziś zupełnie innym zespołem niż ten na wiosnę. O zupełnie innych predyspozycjach, z innymi zawodnikami. Zmienili się skrzydłowi, nie ma dwójki środkowych pomocników. Nie ma tego, co było podstawą dobrej gry Morioki i Mervo w poprzednim sezonie. Zmieniła się liczba odbiorów piłki w środkowej strefie, sposoby odbierania piłki, wielu różnych aspektów. Inna jest teraz gra i Morioki i Mervo.
Ale to by sugerowało, że następcy Hołoty, Hateleya, są słabsi?
Nie chodzi o porównywanie czy słabsi czy lepsi. Są inni. Ci piłkarze znaleźli sobie niezłe kluby, w 2. Bundeslidze czy w Szkocji. Ja słyszałem ostatnio od jednego z trenerów ekstraklasy, że naszym obowiązkiem jest czwarte miejsce w lidze. Powiedział, że każde inne miejsce będzie porażką Śląska. To jest bzdura, jeśli chodzi o potencjał zespołu i mówię to głośno i wyraźnie. Trzeba twardo stąpać po ziemi. Nas stać na pierwszą ósemkę. I to jest fajny fundament, żeby się rozwinąć i zrobić coś więcej. Ale na pewno nie jest to zespół na puchary. Graliśmy z Lechem, z Legią, gdzie ten drugi zespół ma budżet 100 milionów, a my 20. Naprawdę te mecze zweryfikowały Śląsk. Nie te sprzed przerwy na reprezentacje - tamte były trudne, wygrywane jedną bramką.
Żeby zdobyć punkty z Legią trzeba zagrać perfekcyjnie. Nas stać o równą walkę z Pogonią, Arką i dobrze zaprezentować się z Lechią.
Ile Pan przewiduje mniej więcej zmian na najbliższy mecz?
Do każdego meczu podchodzimy indywidualnie. Myślę, że będą piłkarze, którzy zagrali w poprzednim spotkaniu, bo nie da się wymienić całej jedenastki. Będą też zmiany. Nie powiem czy jedna, czy pięć czy więcej, ale mogą mieć one miejsce.
Czy do pierwszego składu puka Mario Engels? Pytam bo ostatnio na otwartym treningu świetnie się prezentował.
Mario w ostatnim okresie wywalczył sobie miejsce w osiemnastce. Mam nadzieję, że jego tendencja zostanie utrzymana, to będzie znaczyć, że zbliża się do wyjściowego składu.