Krzysztof Hołub: Mamy plan na bardziej profesjonalną Akademię
Konferencja na temat Akademii Piłkarskiej Śląska Wrocław.
Krzysztof Hołub: Życzeniem pana prezydenta było, żeby pan Tadeusz Pawłowski szefował Akademii. Trochę czasu zajęło nam załatwienie kwestii formalnych, ale przede wszystkim zastanawialiśmy się, jak tchnąć nowe życie w Akademię. Wreszcie wpadliśmy na pomysł, żeby niektóre aspekty funkcjonowania Akademii oprzeć o współpracę Miejskim Centrum Sportu. Wygląda to tak, że Śląsk będzie miał akademię, ale chcielibyśmy prosić MCS, żeby nam pomogło w organizacji tej Akademii m.in. w kwestii boisk, infrastruktury, być może pomocy dydaktycznej i administracyjnej. Wpadliśmy również na taki pomysł, żeby spróbować na nowo zredefiniować samo usadowienie Akademii we Wrocławiu. Stwierdziliśmy, że pomoc MCS będzie dla nas stanowiła gwarancję, że bez względu na to, co stanie się z klubem – czy zostanie sprzedany czy nie, pozwoli miastu nadal mieć pieczę nad Akademią. Przede wszystkim jestem bardzo zbudowany tym, że Śląsk Wrocław chce i umie współpracować z podmiotami miejskimi, znowu wracamy do dobrej współpracy. Podobnie jest ze Stadionem Wrocław – też rozmawiamy z prezesem, wiceprezesem i działem marketingu Stadionu. Tak, jak zapowiadałem, pierwsze wspólne spotkanie już się odbyło, kolejne będą odbywać się co czwartek. Mam nadzieję, że z MCS-em będzie dokładnie podobnie. Musimy wykorzystać to, co w Śląsku jest mocne, czyli brand, potencjał Śląska i być może lepszą organizację MCS-u, żeby nas wspierać.
- Ile dokładnie Śląsk ma grup dziecięcych i młodzieżowych w Akademii? Ile jest tej młodzieży?
- Jedenaście lub dwanaście, około 450 dzieci.
- Roczny koszt wyszkolenia jednego dzieciaka to jest kwota 5-7 tysięcy, czasem więcej. Jaki jest plan?
- Cała tajemnica dzisiejszego spotkania tkwi w tym, że MCS to jest podmiot profesjonalnie zarządzany, w którym znajdują się zasoby. Zasoby, których Śląsk nie posiada. Nie ukrywam, że są to również zasoby pieniężne. Czyli po prostu pieniądze mogą trafiać do Śląska, a Śląsk będzie płacił za wynajęte boiska. Ale być może jest to droga, która jest niepotrzebna i można ją skrócić, wykorzystując bazę MCS-u. Po stronie Śląska powoduje to zmniejszenie kosztów. Jednak MCS to nie tylko stadiony – to jednostka miejska, która posiada zdolność zarządzania pewnymi procesami. Pan trener mówił o psychologu. MCS obsługuje grupy piłkarskie, być może będziemy korzystać z tego samego psychologa. W ten sposób koszty po stronie Śląska Wrocław będą optymalizowane. Oczywiście, Śląsk również będzie wspierał MCS. Mam nadzieję, że naszymi świadczeniami będziemy w stanie sprostać oczekiwaniom MCS-u. Na pewno będziemy wspierać naszą Akademię trenerem i piłkarzami z pierwszego składu. Ale nie tylko naszą Akademię, a cały MCS – tam są inne dzieci, inne grupy wiekowe. Wszystkie dzieci muszą poczuć, że Śląsk jest wrocławski. Nie, że Śląsk jest śląski, tylko że jest wrocławski. Kluczem jest to, żeby rozszerzyć szkolenie na samym dole – te dzieci, które jeszcze bawią się piłką muszą być przejrzane. Na dole musi być masa i to zwężanie, selekcja, żeby tą jedną, być może rocznie, osobę zaadaptować do gry w ekstraklasie. To będzie wymagało gigantycznej pracy. Jest bardzo wiele zdolnych dziewczyn i chłopców, które nie są objęte żadnym szkoleniem. Chodzi o to, żeby pokazać, że we Wrocławiu tworzy się klimat na piłkę i jest on bardzo szeroki. Chcemy stworzyć Śląsk, który potrafi współpracować z innymi podmiotami i być może okiem trenerów łowi z nich zawodników do siebie. Na razie jest o tyle niefortunnie, że to u nas łowią, a nie my łowimy. Poza tym w samym Śląsku musi powstać jakiś rodzaj konta, w którym będą gromadzone środki na Akademię, bo na razie one w różny sposób fluktuują. I jeszcze jedna sprawa: nie ma co ukrywać, że Akademia jest podmiotem kosztującym Śląsk, bo to jest ponad milion złotych (1,2 - 1,3 mln). Chcemy też pokazać mieszkańcom, że te pieniądze rzeczywiście idą na dzieci. To jest bardzo istotny przekaz dla klubu, żeby pokazać, że nie przejadamy wszystkich pieniędzy na pierwszy zespół. Żeby współpraca była realna, pan Tadeusz będzie też funkcjonował w MCS-ie. Chcemy na tyle blisko się połączyć, żeby współpraca była płynna. Jest to naprawdę pomysł o tyle dla mnie realny, że widzę bardzo istotne wsparcie. Nie wyobrażam sobie, żeby w tym roku Śląsk nie pokazał się w maratonie, który organizuje MCS. Ja mogę wziąć w nim udział, nie wiem czy jeszcze wtedy będę w Śląsku. Pan Tadeusz też mówi, że biega, więc pewnie udźwignie z koszulką Śląska 42 kilometry. Natomiast być może też piłkarze to zaczną wspierać, bo MCS ma imprezy, które warto wspierać.
Wojciech Gęstwa, Dyrektor MCS: Młodzieżowe Centrum Sportu to jednostka miejska, która realizuje zadania propagowania sportu wśród dzieci i młodzieży. A Akademia, którą cieszymy się, że będziemy mogli ze Śląskiem współtworzyć, to przede wszystkim wyławianie najlepszych wśród dzieci i młodzieży. Aby później w seniorskiej karierze razem, ku chwale miasta i naszego klubu mogli pracować. MCS ma kompetencje i logistyczne warunki, bo jest nowa siedziba, która za moment powstanie na Stadionie Olimpijskim oraz boiska, które się zmieniają. MCS to 21 dyscyplin, które propagujemy w naszym mieście, natomiast nigdy nie ukrywaliśmy, że zarówno bieganie jak i piłka nożna to te najbardziej popularne. Będziemy mogli połączyć nasze doświadczenie już nie po raz pierwszy, ale tym razem systemowy, z marką Śląska Wrocław, z której my wszyscy jako wrocławianie jesteśmy dumni.
Jacek Sutryk, Dyrektor Departamentu Spraw Społecznych: Myślę, że nie mogliśmy zrobić sobie lepszego prezentu na święta niż ten, jakim jest udział trenera Tadeusza Pawłowskiego w tym przedsięwzięciu. Nie tylko dla środowiska piłkarskiego, ale i kibiców, którzy tego powrotu oczekiwali. Dla mnie niezwykle ważne jest to, aby próbować w tym wspólnym działaniu piłkarskim zintegrować całe środowisko. We Wrocławiu poza Śląskiem jest wiele innych utytułowanych klubów piłkarskich, które są bardzo aktywne w przestrzeni miasta, prowadzą szkolenie dla dzieci i młodzieży, które nie mają zamiaru rywalizować czy ścigać się ze Śląskiem. Powiem więcej: jak prowadzę rozmowy z przedstawicielami innych klubów, wszyscy sobie uświadamiają, że Śląsk Wrocław to jest ta najpiękniejsza i najlepsza marka miasta, na którą wszyscy wspólnie powinniśmy grać. Chodzi o to, żeby w tej grze zachować zasady fair play i wprowadzić określone standardy. Bardzo liczę też na to, żeby pan trener Pawłowski był jedną nogą w MCS-ie, które dzisiaj dysponuje boiskami sportowymi, z których korzysta ponad 40 podmiotów piłkarskich. Chcemy, żeby pan trener zbudował platformę porozumienia tych wszystkich środowisk. Wszystko nie może też dziać się bez udziału DZPN-u. Dzisiejsza konferencja to zaproszenie dla tych wszystkich, którzy chcą budować z nami piłkarski Wrocław.
- Czy współpraca z MCS-em to rozwiązanie tymczasowe? Czy planowana jest budowa scentralizowanego ośrodka szkoleniowego nieporozrzucanego po dzielnicach miasta? Również dlatego żeby inne podmioty nie miały pretensji, że Śląsk zabiera im boiska.
- Unia personalna w postaci pana trenera Pawłowskiego ma zbudować porozumienie podmiotów piłkarskich. Oczywiście, Akademia Piłkarska Śląska jest największa, więc analogicznie jest największym „udziałowcem” boisk MCS-u, ale tu chodzi o to, żeby przeciwdziałać pewnym złym praktykom. Wszyscy znamy przypadki podbierania dzieci, namawiania rodziców, żeby dzieci przenosić. My chcemy z tym skończyć, żeby wszyscy w tym szkoleniu dzieci poczuli się pewnie. Chciałbym w porozumieniu z innymi środowiskami piłkarskimi, które wysyłają sygnał „chcemy się porozumieć”, stworzyć relacje partnerskie. Ja mam taką ideę, żeby to właśnie Śląsk był tą „żoną Cezara”, tym klubem i tą akademią , która ma najwyższe standardy działania, od której wszyscy mogą się uczyć. Chcemy, żeby pan trener był tym pasem transmisyjnym pomiędzy Akademią a różnymi podmiotami sportowym. W związku z tym chcielibyśmy wspólnie i w porozumieniu ustalać grafiki dotyczące zajętości boisk, może wspólne akcje, turnieje piłkarskie. Jest jeszcze nieodkryty potencjał w tkance społecznej miasta, który można uruchomić. To nie jest tylko projekt Akademii piłkarskiej, to jest projekt społeczny. Nie chodzi tylko o to, żeby produkować dobrych zawodników, którzy by później zasilali pierwszą drużyną, chociaż na tym nam bardzo zależy, ale również żeby formować tych młodych ludzi. Dlatego proszę nas trzymać za słowo i z tego rozliczać. Nam bardzo zależy na takiej zgodzie środowiskowej. To praca na lata, ale czasami wystarczy połączyć zasoby, nie potrzeba nawet więcej pieniędzy, żeby ten projekt się rozwijał.
- Ale pan Tadeusz Pawłowski będzie mógł liczyć na dostępność boisk w godzinach, kiedy Akademia będzie ich potrzebować?
- My nie chcemy kogoś w szczególny sposób uprzywilejowywać. To jest możliwe, żeby godziny poukładać tak, żeby wszyscy byli zadowoleni. Chcemy to uzgadniać. Mamy tutaj do czynienia z niedoborem infrastruktury. Ja nazywam to klęską urodzaju – jest bardzo dużo środowisk sportowych, które zajmują się szkoleniem dzieci i młodzieży. Ale z całym pewności chcemy uniknąć sytuacji, gdzie byśmy arbitralnie decydowali, że jedni są bardziej, a inni mniej uprzywilejowani.