Warzycha: Nie chciałbym nikogo obwiniać
Krzysztof Warzycha: Na pewno nie spodziewałem się, że mecz zakończy się takim wynikiem, tym bardziej, że w poprzednim spotkaniu drużyna pokazała dobrą piłkę. Dzisiaj zabrakło stwarzania sytuacji i tej dobrej gry. Na pewno ten wynik wysoki, ale powiedziałem w szatni chłopakom, że mamy jeszcze 4 mecze, wszystko może się zdarzyć. Tego meczu już nie odwrócimy, trzeba patrzeć do przodu. Sytuacja jest trudna, ale nie beznadziejna. Dzisiaj Śląsk wygrał zasłużenie.
Co się stało od ostatniego meczu, że Ruch zagrał dziś tak słabo?
Trudno mi powiedzieć, bo wszystko było na dobrej drodze, ale założenia weryfikuje bosko. Trudno mi powiedzieć, jak te bramki padały, ale trzeba poprawić grę defensywną całego zespołu. Sześć bramek straconych na poziomie ekstraklasy to za dużo. Chyba ta druga bramka nas podłamała, zespół nie mógł się podnieść, jeśli w takich momentach nie ma kogoś, kto by uspokoił, to tak się kończy. Trzeba było uspokoić po tej drugiej bramce i wtedy spróbować kontaktową bramkę zdobyć. Niestety, dostaliśmy szybko trzecią i było po meczu. Nie chciałbym obwiniać nikogo, razem wygrywamy i razem przegrywamy. Przeanalizujemy to szybko, bo we wtorek gramy dalej.
Jak pan zamierza dotrzeć do piłkarzy?
Trzeba mentalnie ich nastawić. Mamy mecz z Piastem, innego wyniku niż zwycięstwo nie można sobie wyobrazić. Najlepszym lekarstwem na taki mecz jest zwycięstwo w nastepnym meczu. Dobrze, że gramy już we wtorek. Musimy zrobić wszystko żeby obraz był lepszy.
Potrafi pan racjonalnie wytłumaczyć postawę Hrdlicki?
Nie chcę mówić, że mecz zawalił jeden czy drugi zawodnik, zawalił cały zespół.
Czy bardzo pana bolał brak Patryka Lipskiego?
Po ostatnim meczu z Zagłębiem nikt nie mówił, że brakuje Lipskiego. Teraz przegraliśmy i wraca temat. Nie wracajmy do Lipskiego. Nawet gdyby był z nami, to by nie wyszedł na murawę, bo Bartek Nowak się lepiej prezentował.