Urban: Pojawiła się większa wiara we własne siły
Jan Urban: Widząc zmiany jakie Arka zrobiła na to spotkanie, wiedzieliśmy, że podwyższyli wzrost drużyny, mając na uwadze, że nie dysponujemy wysokimi zawodnikami. Dla nas to było jasne, że będą szukać okazji po stałych fragmentach gry.
Pierwsza bramka to taki zimny prysznic dla nas – w tak ważnym meczu strata gola… Fajnie, że w tak krótkim czasie odpowiedzieliśmy dwoma bramki i pojawiła się większa wiara we własne siły. Do przerwy prowadziliśmy 3:1 i wydawało się, że kontrolowaliśmy to spotkanie, ale na początku drugiej połowy Arka miała dwie okazje. Później przy 4:1 już wszystko było pod kontrolą.
Widać było dzisiaj szczególnie, jak pan reagował pan bramki dla Śląska. Spadł panu kamień z serca?
To było bardzo ważny mecz, tak jak spotkanie z Ruchem, może nie mecz ostatniej szansy, ale niesamowicie ważny z punktu widzenia sportowego i mentalnego. Wiedzieliśmy, że musimy zrobić wszystko, żeby się zregenerować po spotkaniu derbowym. Cieszę się, że „odkrzyliśmy” Engelsa, bo w naszej sytuacji kadrowej każdy jest nam bardzo potrzebny. Praktycznie w ogóle nie grają Zieliński czy Grajciar, ale wiem, że w każdej chwili mogę na nich liczyć.
Nie kusiło pana, żeby przy tym pewnym wyniku dać szansę pokazania się Łyszczarzowi?
Kusiło, ale zdecydowałem się na zawodników bardziej doświadczonych.
Pierwsza bramka chyba obciąża konto Pawełka?
Umówmy się, że nie słyszałem tego pytania.
Czy znalazł pan optymalny skład pod kątem Cracovii?
Nie możemy zagrać spokojnie, bo sytuacja w tabeli nam na to nie pozwala. Tylko zwycięstwo gwarantuje nam pewne utrzymanie lub taki sam wynik jak Arka osiągnie. Obracamy się kręgu iluś piłkarzy i nic wielkiego nie będziemy mogli zmienić.
Jaką sytuację musimy mieć Zwoliński, żeby ją wykorzystać?
Chodzi o decyzję, moim zdaniem nie powinien przyjmować tej piłki, tylko oddalić się, żeby przygotować się do strzału.