Celeban: Bohaterem jest cały zespół
Poniżej prezentujemy pomeczowy wywiad z kapitanem Śląska Wrocław oraz strzelcem dwóch goli w meczu z Lechią Gdańsk Piotrem Celebanem:
Dwie bramki w pierwszym spotkaniu, czyli walka o króla strzelców?
Nie no nie przesadzajmy, proszę Was. Wygraliśmy i to się liczy.
Czujesz się bohaterem dzisiejszego meczu?
Nie. Bohaterem jest cały zespół, ponieważ od początku pierwsza połowa była dla nas bardzo dobra. Stwarzaliśmy sobie sytuacje. W drugiej można powiedzieć, że mieliśmy kryzys przez pierwsze 15 minut. Można powiedzieć, że nie wyszliśmy na drugą połówkę. Strzelili dwie bramki, ale końcówka należała do nas więc jest z czego się cieszyć, ponieważ pierwszy mecz u siebie, bardzo dużo kibiców, super atmosfera więc reklama futbolu idealna.
Co się stało z Wami po przerwie? W pierwszej połowie byliście zdecydowanie lepszą stroną, a nagle w ciągu kwadransa wszystko straciliście.
Nie wiem. Będzie analiza, spokojnie sobie pomyślimy i powiemy sobie co było dobre, a co było złe, bo w każdym meczu tak jest, ale ważne, że wygraliśmy. Można powiedzieć, że zwycięzców się nie osądza. Wiemy, że popełniamy błędy. Musimy więcej pracować i z meczu na mecz, z treningu na trening będzie to wyglądało lepiej, ale tak jak mówię dzisiaj najważniejsze, że przyszło 14 000 osób, jak na początek to jest naprawdę fajnie. Dziękuje kibicom, że tak przyszli licznie, bo wiadomo mecz przyjaźni, ale tak jak mówiłem przed meczem, mecz na trybunach fajny, przyjazny, ale na boisku była walka, bo Lechia też nie przyjechała żeby tylko pograć. Pokazała w drugiej połówce, że mają możliwości, ale dzisiaj byliśmy my górą i trzeba to uszanować.
Tych goli masz już trochę. Chyba 28.
Nie wiem. Nie liczę.
Czy dla Ciebie ma to znaczenie, że śrubujesz ten swój rekord? Jako obrońca Śląska jesteś już absolutnym rekordzistą, ale w ogóle idziesz cały czas do przodu. Dla Ciebie jest to istotne?
Nie. Dla mnie istotne jest to, żebym wyszedł co trzy dni na murawę i grał. Wykonuję wspaniały zawód i mam zdrowie do tego. Trener mi ufa, a na treningu muszę pokazywać swoją wartość i cieszę się z tego, że mam możliwość strzelania bramek. Dzisiaj strzeliliśmy dwie po stałych fragmentach gry, czyli to co ćwiczymy powoli zaczyna wychodzić.
Wracasz do strzelania goli. Prawda? Była ich trochę mniej, a teraz znów zaczynasz strzelasz. Wydawało się, że będzie to pojedynek dwóch królów strzelców, a to z jednej strony rzeczywiście Marco strzelił dwa, a Robak nic. Za to Ty też dwa. Prawda?
No udało się. Dawno akurat nie strzeliłem dwóch bramek. Ostatni raz w Rumunii. Miałem tam serię w trzech spotkaniach po dwie bramki, a tutaj trochę brakowało.
Trochę Kuciak Ci pomógł.
Nie wiem. Dokładnie nie widziałem jeszcze tych bramek. Przy pierwszej super Sito się odwrócił. Można powiedzieć, że to było ćwiczone, ale nie do końca tak miał zagrać. Miał zgrać, a akurat złamał w stronę bramki.
Zawalił.
No zawalił, ale co schodzi to wchodzi. Więc najważniejsze to co mówię. Jest radość, bo wygrany mecz i pokazaliśmy fajny futbol. W tym sezonie chcemy grać o coś więcej. Wiadomo, że zdarzają się takie wpadki jak tydzień temu, gdzie akurat ciężko było spać po takim meczy jak z Zagłębiem.
Była żałoba, a tu wesele. Tak?
Można tak powiedzieć. Przede wszystkim pokora, bo wygraliśmy, ale tak naprawdę za kilka dni mamy kolejny mecz z Piastem Gliwice i musimy tam też się przełamać.
Można powiedzieć, że odzyskaliście pewność siebie po dwóch porażkach, bo dzisiaj zwycięstwo i to w dobrym stylu.
Tak. Już z Zagłębiem graliśmy dobrze. Wiadomo jak się w 90. minucie dostaje bramkę to jest ból, ale patrząc na przestrzeni całego meczu, nawet w pierwszej połówce grając 11 na 11 uważam, że byliśmy lepsi. Mieliśmy kapitalną sytuację Sito, ale takie jest życie. Akurat nie strzelił, a dzisiaj to co mieliśmy to wpadło. W naturze nic nie ginie, a w piłce nożnej wszystko wychodzi na zero.