Jakub Kosecki: Z Pogonią po trzy punkty
własne | skomentuj (8)
Pomeczowa wypowiedź skrzydłowego Śląska, Jakuba Koseckiego.
Jak się gra w meczu, kiedy w 12. minucie sypie się cały plan taktyczny i wszelkie marzenie o dobrym rezultacie?
Powiem tak, nie raz na treningu gramy 8 na 6 czy 6 na 4. Jest wtedy piekielnie ciężko stworzyć sobie sytuację czy strzelić bramkę, bo jak jesteś w 100 procentach zaangażowany i pomagasz jeden drugiemu, to można fajnie bronić i skontrować. My zamiast to robić nadziewaliśmy się na kontry. Tak naprawdę, co z tego, że wywalczyłem rzut karny, strzeliłem bramkę? Wydaje mi się, że bramka na 3-0, którą sprokurowałem ja, po mojej stracie zabiła ten mecz.
Szkoda. Trzeba ciężko pracować. W meczu z Pogonią trzeba wywalczyć trzy punkty, bo nie możemy sobie pozwolić mając taki zespół, przegrywać dwa mecze z rzędu w taki sposób.
Czy ta seria meczów bez porażki wpływała na was pozytywnie, na waszą grę? Czy te dwie porażki jakoś was dobiją?
Nie no na pewno nas nie dobiją. Jesteśmy zbyt doświadczonym zespołem, aby tak było. Zespoły grające przeciwko nam wiedzą, że chcemy prowadzić grę. Łatwo w takiej sytuacji jest nadziać się na kontrę. Wiedzą, że jesteśmy silni i podchodzą do nas w 100 procentach skoncentrowani i dają z siebie wszystko. Dzisiaj Wisła strzeliła nam cztery bramki, ale od 12. minuty grała z przewagą jednego zawodnika. Ciężko nam było, ale nie możemy się w taki sposób usprawiedliwiać. Na treningach nie raz się trenuje grę przeciwko dwóm, trzem zawodnikom więcej, więc jest na pewno sposób, żeby się obronić i skontrować.
Szkoda. Mieliśmy tego karnego i może to by się inaczej potoczyło. Taki jest futbol. Trzeba przyjąć porażkę na klatę i ciężej pracować, żeby było lepiej. Nie możemy się załamywać. Nie możemy spuszczać głów. To musi być pozytywny impuls w szatni - jestem przekonany, że tak będzie i w meczu z Pogonią trzeba będzie sięgnąć po trzy punkty.