Piotr Celeban: Nie pamiętam takiego meczu
własne | skomentuj (4)
Czego dzisiaj zabrakło poza skutecznością?
Szczęścia. Steinbors miał dzisiaj dzień konia i można mu pogratulować, bo wybronił im mecz. Miałem dwie główki – w innym meczu ta pierwsza wpada między oczy, a druga przelatuje obok bramkarza. Widać, że on jest w kapitalnej formie. I tyle można powiedzieć, bo dzisiaj było wszystko: walka, strzały, byliśmy lepsi, jeśli chodzi o posiadanie piłki. Zabrakło bramek.
W pierwszej połowie mieliście przewagę. Gol do szatni podciął wam skrzydła? Rozmawialiście o tym?
Co się dzieje w szatni, to się dzieje w szatni. Rozmawialiśmy o tym. Dostaliśmy gola w 45 minucie. To właściwie pierwsza sytuacja Arki – no może poza okazją Szwocha. Do przerwy trzeba było coś strzelić, mieliśmy multum sytuacji. Nie pamiętam meczu, żebyśmy do przerwy byli tak zdecydowanie lepszym zespołem i mieli tyle strzałów na bramkę. Nic nie chciało wpaść i to boli.
Czterech graczy będzie pauzować za kartki z Zagłębiem.
Każdego szkoda. Sukces rodzi się w bólach – tak do tego podchodzę. Kontuzje i kartki są szansą dla innych zawodników, którzy dostaną swoje minuty. Wychodzi na to, że zagra Konrad Poprawa, trzeba mu pomagać w tygodniu. Jestem pewny, że sobie poradzimy.
Z czego się bierze to, że Śląsk traci tyle goli ze stałych fragmentów gry?
Ciężko mi powiedzieć. Nie ma co komentować – wszystko powiemy sobie w szatni. Jesteśmy drużyną, która trzyma się razem – obojętnie, kto strzela, kto popełnia błąd. Dalej walczymy jeden za drugiego. Musimy sobie coś powiedzieć w szatni, ale to zostanie tam.