13.03.2013 (20:32) |
Zespoły ekstraklasy rozegrały po trzy ligowe spotkania, co daje już prawo do wystawiania całkiem miarodajnych ocen. W trakcie zimy pozmieniały się role, bo solidne wrażenie sprawiają niemal pewni spadkowicze. Brawa należą się zwłaszcza Bełchatowowi, który po wietrzeniu składu zadziwia konsekwencją – komplet bezbramkowych remisów może nie brzmi dla kibica zachęcająco, ale wielu trenerów by przyklasnęło. Na przykład Ryszard Tarasiewicz wolał dwa razy zremisować, niż wygrać i przegrać. Punktów mniej, a mimo to chyba rozumiem, co były szkoleniowiec Śląska miał na myśli – kluczowe jest wypracowanie schematów, formy, a nie poddanie się chaosowi, który przypadkiem zadecyduje o rozstrzygnięciu. Wyniki mają przyjść później, choć w przypadku GKS-u tak być nie musi. Drużyna Kamila Kieresia gra dobrze jak na swój potencjał, tyle że ten nie pozwala na zdobywanie goli. W przypadku drużyn z czołówki mamy już istny rollercoaster. Choćby Śląsk. Z Widzewem i Koroną (do tego również w pucharze z Flotą) pokazał, że ma siły, by w końcówce dokręcić śrubę i wyszarpać punkty. A w Chorzowie WKS zgasł po kilku świetnych minutach i na własne życzenie zafundował sobie dramat. [więcej]