22.04.2015 (08:46) |
Los Cracovii jest teraz w rękach Jacka Zielińskiego. Nie mam pojęcia, czy z nim na ławce krakowianie uratują ekstraklasę i nie jestem pewien, czy taką wiedzę posiada prezes tego klubu. Janusz Filipiak w moim odczuciu błądzi po omacku. Nie krytykuję go za to, że zwolnił trenera, choć wcześniej wypowiedział się, że Robert Podoliński będzie u niego pracował w najgorszym razie do końca sezonu. Takich słów nie można traktować poważnie w ustach żadnego prezesa, a już z pewnością nie Filipiaka, który taki już jest, że słowa rzuca na wiatr. Tu chodzi o to, że Podoliński swojej roboty w Krakowie po prostu nie skończył. To właśnie mecze grupy spadkowej pokazałyby, czy udźwignął ciężar prowadzenia klubu w ekstraklasie, w dodatku tak specyficznego jak Cracovia. Tymczasem Filipiak trzymał go w klubie dopóty, dopóki Cracovia miała szanse na awans do ósemki. Gdy je straciła, po dwóch dniach witał już nowego trenera, a od zwolnienia Podolińskiego umył ręce. [więcej]