Chłodnym okiem: Pogrom faworytów

25.08.2015 (20:01) | autor : Adam Osiński | skomentuj (0)

W lidze po staremu, wszystko jest możliwe. Tym razem hegemoni polskiej piłki przegrali u siebie z rywalami, którzy według prognoz mieli zakotwiczyć w dolnej części tabeli. Z kolei zespół, który już tam jest, zresztą niemal na samym dnie, pojechał na boisko czwartej drużyny ubiegłego sezonu i wywiózł jeden punkt. Jednak błędem byłoby przykładanie do tych meczów jednej miary. W Warszawie wygrał zespół solidny, który miał swój dzień i wykorzystał mniejszą koncentrację faworyta. W Poznaniu mistrz kraju miał trudniej, bo podejmował przeciwnika będącego na fali wznoszącej, a więc odwrotnie proporcjonalnej do własnych poczynań, mimo czwartkowego zwycięstwa ze słabym Videotonem. Natomiast z Wrocławia usatysfakcjonowany wyjechał przecież zespół rozbity, który Śląskowi nie miał prawa w ogóle się postawić.



 

Ale jeśli ktoś pomyślał, że to wstęp do tego, by wylać tu żale sfrustrowanego kibica, to nic z tego. Choć tak naprawdę frustracja wciąż we mnie siedzi, to emocje zostawmy za drzwiami stadionu. Gdyby Flavio trafił z karnego, gdyby piłka choć raz poszybowała dziesięć centymetrów niżej, nie byłoby ani tych słów, ani tego całego hejtu. Przy odrobinie szczęścia Śląsk mógł zaaplikować Podbeskidziu tyle samo goli co miesiąc wcześniej Legia (było ich pięć). Ale wystarczyłby tylko jeden i chłopcy Pawłowskiego byliby w tej chwili na podium. Czy wtedy też wyczytałbym w komentarzach, że to gra zespołu jest winna katastrofalnej frekwencji? Tak się złożyło, że sąsiadem Podbeskidzia w tabeli jest Lech, ale na jego mecz z Piastem, też przecież niemedialnym przeciwnikiem, przyszło ponad 10 tys. ludzi więcej niż we Wrocławiu.

Faworyta na papierze zazwyczaj jest łatwo wskazać, weryfikacja przychodzi na boisku. Śląsk jako jedyny ze wspomnianej trójki zagrał jak na faworyta przystało, a że się nie udało – i takie mecze się zdarzają. Uważam, że zespół swoją grą nie zasłużył na krytykę. Gdyby scenariusz ze spotkania z bielszczanami zaczął się regularnie powtarzać, należałoby bić na alarm. A na razie pech pozostaje pechem. Może nawet nie tak wielkim, bo gdyby goście przyjechali do Wrocławia z jeszcze głębszym workiem szczęścia, to wracaliby nawet z kompletem punktów.



>> NOWSZY
<< STARSZY
KOMENTARZE
Nie skomentowano jeszcze tego newsa.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców ¦ląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane




I liga

Nazwa Mecze Punkty Bramki
1. Wisła Kraków 20 46 51-16
2. Polonia Bytom 19 34 33-21
3. Pogoń Grodzisk Mazowiecki 19 33 37-27
4. Chrobry Głogów 19 31 26-18
5. Śląsk Wrocław 20 31 36-33
6. Ruch Chorzów 20 31 31-28
7. Stal Rzeszów 19 31 30-28
8. Wieczysta Kraków 19 30 40-29
9. Polonia Warszawa 19 30 28-27
10. Miedź Legnica 19 30 35-36
11. ŁKS Łódź 19 26 28-29
12. Odra Opole 20 25 20-23
13. Pogoń Siedlce 20 22 21-22
14. Puszcza Niepołomice 19 19 20-24
15. Znicz Pruszków 19 17 21-41
16. Stal Mielec 19 13 21-40
17. GKS Tychy 20 13 26-46
18. Górnik Łęczna 19 11 22-38

II liga

Nazwa Mecze Punkty Bramki
1. Unia Skierniewice 19 41 38-20
2. Warta Poznań 19 38 32-21
3. Podhale Nowy Targ 19 35 24-15
4. Olimpia Grudziądz 19 34 37-26
5. Świt Szczecin 19 32 37-32
6. Śląsk II Wrocław 20 27 37-30
7. Sandecja Nowy Sącz 19 27 26-28
8. Stal Stalowa Wola 19 26 38-31
9. Resovia 19 25 25-24
10. Podbeskidzie Bielsko-Biała 19 25 28-31
11. Sokół Kleczew 19 24 35-32
12. Chojniczanka Chojnice 19 24 30-29
13. Zagłębie Sosnowiec 20 23 23-33
14. Hutnik Kraków 19 21 27-30
15. Rekord Bielsko-Biała 19 21 27-35
16. KKS 1925 Kalisz 19 19 21-27
17. ŁKS II Łódź 19 13 19-35
18. GKS Jastrzębie 19 7 16-41