Mam luksusowy problem
Stanislav Levy przed piątkowym meczem z Zagłębiem Lubin mówi, co trzeba zrobić, aby wygrać. Zdradza też, czy nastąpią jakieś zmiany oraz zastanawia się, kogo wystawić tym razem w bramce. Trener Śląska mówi, jak sobie radzi z atmosferą w drużynie w czasach kryzysu właścicielskiego.
To, że jutro nas czekają derby i że derby mają swoje prawa, to wszyscy wiemy. Moim zdaniem nie musimy o tym mówić, ale musimy od pierwszej minuty udowodnić, o co walczymy w tym spotkaniu i o co chodzi w derbach. To będzie najważniejsze.
- Zagłębie ostatnie dwa mecze derbowe wygrało, więc Śląsk powinien być podwójnie zmotywowany, żeby tym razem wygrać.
- To prawda, że ostatnio dwa razy przegraliśmy z Zagłębiem: tutaj i na wyjeździe. My byliśmy tą drużyną, która grała, a Zagłębie nam strzelało z kontrataku bramki. My musimy mieć jutro grę w ofensywie i defensywie tak poukładaną, żebyśmy znowu nie dostali jakiejś prostej kontry.
- Czy zamierza Pan coś zmienić w ofensywnym stylu gry?
- Możliwe, że jakieś zmiany będą w składzie, ale nie chcemy zrezygnować z naszej ofensywnej gry. Chcemy dalej grać ofensywnie, ale to musi być wyważone. Musi cała drużyna pracować i w obronie. Najlepszym przykładem dla mnie był wczorajszy mecz Bayernu z Manchesterem City. Tam nawet największe gwiazdy jak Robben, Ribery czy Muller pracują w obronie. To musi być i dla nas nauką, że wszyscy muszą mieć zadania nie tylko ofensywne, ale i defensywne.
- Marian Kelemen czy Rafał Gikiewicz?
Jeden z tej dwójki będzie bronić jutro (śmiech). Powiem tak: jest to luksusowy problem. Marian bronił bardzo dobrze z Legią. Gikiewicz w poprzednich meczach też udowodnił swoją jakość. To będzie trudna noc przed tą decyzją.
- Na ile stara się Panu odciąć piłkarzy od problemów organizacyjnych klubu?
- Ja to powtarzam cały czas. Nie możemy robić sobie z tego alibi. Dobrze by było, aby ta sytuacja była jak najszybciej rozwiązana. Żeby było jasne, kto jest właścicielem. Ale to nie jest dla nas żadne alibi. Każdy trener i każdy zawodnik musi po prostu przez te 90 minut mieć w głowie tylko mecz.
- Klubowi nie pomagają też kary finansowe nakładane przez UEFA.
- Ja mogę mówić tylko o tym, na co mam wpływ. Z tym, że UEFA dała klubowi kary, ja nic nie zrobię. Moim zdaniem kara za to, że drużyna dostanie pięć żółtych kartek... Nie wiedziałem, że tak jest i zupełnie tego nie rozumiem.