Levy: Byli na boisku ludzie zadowoleni z wyniku 1:1
Wypowiedź trenera Śląska, Stanislava Levego, na konferencji prasowej po meczu z Koroną (1:1):
- Muszę powtórzyć to, co mówiłem po meczach z Podbeskidziem i przeciw Lechii Gdańsku. Dzisiaj nie zdobyliśmy trzech punktów, ale duży komplement dla drużyny za to, jaki charakter trzeci raz z rzędu pokazała. To, że nie wystarczyło to do zwycięstwa, jest osobną kwestią. W pierwszej połowie strzeliliśmy bamkę, spalonego nie było. Był karny, nie został odgwizdany. W końcówce mimo tego wywalczyliśmy punkt. Powinniśmy brać pod uwagę i to, że Korona przede wszystkim na bokach ma bardzo dobrych zawodników, czy to Golańskiego, czy Pylypczuka, którzy nam robili problemy. Musimy sobie cenić ten punkt.
Jak Pan ocenia sytuację z rzutem karnym dla Korony?
Ja powiem tak: nie mam tak dużego kontraktu, żebym kogoś mógł krytykować, więc pozostawię to pytanie bez komentarza.
Jest Pan zadowolony z postawy Mateusza Cetnarskiego?
Mateusz dostał szansę po tym, jak kontuzji doznał Sebastian Mila. Myślę, że zarówno z Podbeskidziem, jak i na Lechii zagrał dobry mecz. Dzisiaj nie było łatwo, bo przeciwnik bronił się w dziesięciu na własnej połowie. Zrobił postęp, ale dzisiejszy mecz trudno oceniać po tej czerwonej kartce.
Ma Pan pretensje za straconą bramkę?
To prawda, że źle zareagowaliśmy przy tej sytuacji. Za wcześnie wyskoczyliśmy do przodu, nie pokryliśmy prostopadłej piłki. Z drugiej strony już wcześniej były sytuacje, które Korona miała. Był pressing z jej strony. Popełniliśmy błąd, ale było wiele sytuacji, kiedy udało nam się obronić strzały.
W końcówce nie udawało się też przytrzymać piłki.
Byli na boisku ludzie zadowoleni z wyniku 1:1.
Wygląda Pan na przybitego. To ze względu na wynik czy bramkę straconą w ostatnie minucie?
Ja jeszcze nie widziałem żadnego trenera, który traci w 89. minucie bramkę walcząc w dziesięciu, który jest szczęśliwy i się śmieje. To normalne, że jestem smutny. Z drugiej strony jestem dumny z mojej drużyny.
Nie dziwią Pana zmiany w Koronie w doliczonym czasie gry?
To mówi o tym, jakim szacunkiem darzyła Korona Śląsk. Nie chcę mówić o taktyce przeciwnika, ale oni dzisiaj po prostu nie chcieli grać otwartej piłki. Mają dobrych zawodników, szczególnie po bokach i udowodnili, że z nowym trenerem mają swoją jakość.