Robert Podoliński: Graliśmy na tyle na ile było nas dzisiaj stać
Robert Podoliński: Za podsumowanie chyba wystarczy to, że przegraliśmy z zespołem lepszym i to chyba wszyscy widzieli. Jakość piłkarska była zdecydowanie po stronie Śląska, mają dwie indywidualności, takie jak Pich i Morioka. Między nami a Śląskiem była taka różnica jak między Morioką a Kocheiem Kato. Mnóstwo serca i mnóstwo ambicji, jednak po tej drugiej stronie barykady była futbolowa jakość. To chyba wystarczy na cały komentarz do tego meczu. Przegraliśmy zasłużenie z zespołem, który był dzisiaj naprawdę lepszy.
Trudno myśleć o zwycięstwie ze Śląskiem skoro oddaje się trzy celne strzały w trakcie meczu.
Proszę mi wierzyć, że chcieliśmy oddać więcej strzałów. Natomiast to Śląsk miał inicjatywę w tym spotkaniu. Graliśmy na tyle na ile było nas dzisiaj stać.
Trzeci raz Śląsk wygrywa w Bielsku w tym sezonie. To jest kwestia tej jakości, o której Pan mówi, czy może te mecze miały jakąś dłuższą historię i po prostu nie macie do niego szczęścia?
Myślę, że na szczęście trzeba być przygotowanym. Jak już mówiłem, trzeba oddać sprawiedliwość i Śląsk dzisiaj był po prostu zespołem jakościowo lepszym. Nie wiem czy to nie był najlepszy Śląsk z tych trzech spotkań. Tak mi się wydaje na tą chwilę. Nawet w poprzedniej rundzie, kiedy graliśmy w ostatniej kolejce to oni byli przez ostatnie 30 - 35 minut tamtego meczu w dużych opałach. Natomiast dzisiaj wyglądało to tak, że Śląsk od początku do końca kontroluje rozwój wypadków mimo naszych najszczerszych chęci, dużej ambicji i zdrowia zostawionego przez zespół.
Zrobił Pan dwie ofensywne zmiany, zaniżył wzrost, ale dalej graliśmy wysoką piłkę. Jaki był w tym sens?
Taki, że przesunęliśmy Baranowskiego do przodu. Nie wiem czy obniżyliśmy wzrost, przeciwnicy nie dysponowali dzisiaj bardzo wysokim zespołem, więc jakiś sens to chyba ma.
Dziura się zrobiła w środku jak został Demjan, który musiał zostać, gdy Baranowski poszedł do przodu.
W związku z tym, że gramy dłuższym podaniem, będzie większa dziura w środku. Zabieramy stopera i przesuwamy go wyżej. Mam dokładnie te same spostrzeżenia, co pan, ale jakieś środki musieliśmy podjąć. Nie oddajemy strzałów na bramkę. Jedynym rozwiązaniem było granie długiej piłki, strącenie jej w powietrzu i to chyba tyle. Nie szedł nam atak pozycyjny, bo Śląsk stosował bardzo wysoki, agresywny pressing. Nie byliśmy w stanie wymienić pięciu, sześciu podań, zmienić strony gry. I to była tak naprawdę jedyna broń jaką bylibyśmy w stanie dzisiaj przeciwstawić. Natomiast bramkę straciliśmy po strzale odbitym, mimo tego wzrostu. Główek w polu karnym nie przegrywaliśmy dzisiaj zbyt wiele, a przy swoich fragmentach stałych byliśmy groźni w końcówce meczu, gdy Paweł Baranowski strzelał na bramkę.
Czy Józef Piacek i Oleg Wierietiło odpadają do końca sezonu? Czy jeszcze mogą zagrać w najbliższych meczach?
Mogą zgrać w najbliższych meczach. Nie ma dramatu. Najgorzej sytuacja wygląda z Frankiem. Franek do końca sezonu na pewno nie będzie brany pod uwagę. Natomiast myślę, że w środę się to rozstrzygnie. I Piacek i Oleg do środy będą w Łodzi. Doszło zmartwienie z Markiem Sokołowskim na dwa spotkania, także kłopotów ciąg dalszy.
Co się z Frankiem nagle stało?
Dość poważna kontuzja. Czekamy na diagnozę w tej chwili.
Marek Sokołowski został wykluczony ze składu na dwa spotkania. Kto zajmie jego miejsce? Adam Pazio?
Adam Pazio jest zdrowy. Nie jestem w stanie w tej chwili odpowiedzieć, bo Adam dopiero cztery dni
z nami trenuje. Musimy czegoś szukać może Oleg będzie zdrowy, może zmienimy ustawienie. Jeśli chodzi o bocznych obrońców zostali nam w tej chwili Adam Mójta, Adam Pazio i Bartek Jaroch, więc jakby wracamy do punktu wyjścia z poprzedniego sezonu.