Zapowiedź 23. kolejki: Weryfikacja Jagiellonii, Bruk-Bet przy Łazienkowskiej
Największe emocje sympatycy Śląska przeżywać będą dopiero po weekendzie. W poniedziałek dojdzie bowiem do wyjazdowej potyczki zielono-biało-czerwonych z chorzowskim Ruchem. Przed tym w ramach 23. kolejki Lotto Ekstraklasy odbędzie się siedem innych, ciekawie zapowiadających się ligowych batalii.
Walka o punkty rozpocznie się w Gdyni, gdzie tamtejsza Arka podejmie Koronę Kielce. Goście opromienieni ostatnią przekonującą wygraną u siebie, postarają się urwać punkty żółto-niebieskim. Nie będzie to łatwe zadanie, ponieważ podopieczni trenera Macieja Bartoszka mają duży problem ze zdobywaniem punktów na wyjeździe. Ostatnia ligowa wygrana Korony w delegacji miała miejsce 5 listopada. Negatywna tendencja z zeszłego roku jak dotąd została utrzymana – kielczanie przywitali piłkarską wiosnę w Krakowie, gdzie ulegli Wiśle 0-2. Arka zaś po dwóch przegranych z rzędu coraz bardziej oddala się od pierwszej „ósemki”. Nie dziwi więc zdecydowana reakcja trenera Grzegorza Nicińskiego, który szykuje kilka istotnych roszad w składzie. Po słabym występie w Lubinie na ławce usiąść ma ponoć kapitan Arkowców Miroslav Božok, jak również nieskuteczny Josip Barišić oraz defensor Tadeusz Socha.
Piątkowy wieczór to rywalizacja Pogoni Szczecin z Lechem Poznań. Wydarzenie to zapowiada się niezwykle interesująco, bynajmniej nie ze względu na zapowiadaną przez organizatorów obecność Krzysztofa Zimnocha i Mike’a Mollo (podczas meczu pięściarze mają podobno promować swoją bokserską walkę). Niewątpliwie oczy postronnych widzów skierowane będą bardziej na piłkarzy z Wielkopolski, którzy powalczą o trzeci z rzędu ligowy triumf. Podopieczni Nenada Bjelicy wiosną spisują się bardzo dobrze – są przede wszystkim skuteczni oraz imponują konsekwencją w boiskowych poczynaniach. W Szczecinie nie ma jednak mowy o tym, że „Kolejorz” zostanie potraktowany z nadmiernym respektem. Pogoń nie przegrała u siebie od 1 sierpnia (mecz ze Śląskiem 0-2), a wiosna w wykonaniu szczecinian to cztery zdobyte punkty. Dodatkowo przed własną publicznością Pogoń stawia mocno na ofensywę.
Przy okazji starcia tych dwóch ekip warto przypomnieć spotkanie sprzed niemal trzech lat. 21 lutego 2014 roku Pogoń na obiekcie im. Floriana Krygiera rozgromiła Lecha 5-1 (4-0). Strzelcem wszystkich pięciu goli dla gospodarzy był Marcin Robak, dzisiaj piłkarz… poznańskiego Lecha.
W sobotę sympatycy polskiej Ekstraklasy zasiądą w fotelach już o godzinie 15:30. Wtedy to na plac wybiegną jedenastki Wisły Płock oraz Zagłębia Lubin. Dla tych pierwszych mecz z Miedziowymi to okazja na pierwsze zwycięstwo w nowym roku. Nafciarze po dwóch słabych spotkaniach osunęli się w tabeli na 13. pozycję w lidze. Atutem dla płocczan może być wspomnienie związane z rywalizacją z jesieni ubiegłego roku. Wtedy to dość nieoczekiwanie Wisła pokonała w Lubinie Zagłębie 2-1 (2-0). Szkoleniowiec gospodarzy Marcin Kaczmarek nie ma zapewne nic przeciwko temu, aby na stadionie imienia Kazimierza Górskiego w Płocku powtórzyć taki rezultat. Jeśli chodzi zaś o ekipę z Dolnego Śląska, będzie to dla niej pierwszy wyjazdowy mecz ligowy w tym roku. Lubinianie będą zmuszeni radzić sobie bez Aleksandara Todorovskiego, który pauzuje za nadmiar żółtych kartek. Ponadto z szerokiego składu z powodu kontuzji na kilka tygodni wypadł bramkarz Konrad Forenc.
Kolejny mecz w ramach 23. serii gier to rywalizacja lidera, Lechii Gdańsk z Cracovią. Szkoleniowiec gdańszczan Piotr Nowak, znany z tego, że jest człowiekiem bardzo ambitnym, na pewno nie pozwoli na zlekceważenie przeciwnika. Lechia z kolejki na kolejkę zdaje się przedkładać boiskowe wyrachowanie nad hurraoptymistyczną ofensywę. Kibice lubujący się w huraganowych atakach i spektakularnych akcjach pod polem karnym rywali gdańszczan raczej nie będą zachwyceni. Fakty są jednak takie, że biało-zieloni to zespół coraz dojrzalszy i przypominający ekipę gotową do walki o najwyższe cele. Tego typu drużyna nie ma prawa pozwalać sobie na utratę punktów w doliczonym czasie gry – dokładnie tak jak miało to miejsce w ostatnim meczu z Bruk-Betem.
Trener Cracovii, Jacek Zieliński przekonuje natomiast, że ma pomysł jak znad morza wywieść korzystny wynik. - Zdajemy sobie sprawę z tego, że gramy z obecnym liderem Lotto Ekstraklasy i to na jego stadionie. Wierzymy jednak w swoje umiejętności i nie jedziemy do Gdańska przestraszeni. Zawsze grało nam się dobrze z Lechią i mamy nadzieję, że tak będzie i w tę sobotę – powiedział na konferencji przedmeczowej szkoleniowiec gości. Weryfikacja dla „Pasów” może okazać się brutalna, a wszystko przez kontuzje podstawowych piłkarzy. Po starciu w powietrzu podczas ostatniego meczu fatalnie wyglądającej kontuzji nabawił się Miroslav Čovilo. Na skutek licznych złamań twarzoczaszki 30-letni Bośniak nie zagra już w tym sezonie. Dodatkowo kibice z Krakowa muszą liczyć się z absencją Damiana Dąbrowskiego oraz Pawła Jaroszyńskiego.
Być może najciekawiej zapowiada się pojedynek zaplanowany na sobotni wieczór. Przy ul. Reymonta Wisła Kraków zmierzy się z Jagiellonią Białystok. Krakowianie przed tygodniem zanotowali bolesną porażkę we Wrocławiu (0-1), jednak jak przekonuje trener Białej Gwiazdy Kiko Ramírez, końcowy rezultat nie do końca oddawał przebieg boiskowych wydarzeń. W najbliższy weekend może być już inaczej, zważywszy, że Wiślacy o wiele lepiej radzą sobie w meczach przed własną publicznością (na wyjeździe najgorszy bilans w lidze). Toteż nie będzie wielką niespodzianką, jeśli zawodnicy prowadzeni przez szkoleniowca rodem z Półwyspu Iberyjskiego, postawią mocny opór swoim najbliższym rywalom. W Krakowie nie mogą już liczyć na Denisa Popovicia, który najprawdopodobniej na dniach przeniesie się do ligi rosyjskiej. Ponadto na lekkie urazy narzeka bramkarz Łukasz Załuska, obrońca Ivan Gonzalez i napastnik Zdenek Ondrasek.
Popularna „Jaga” ma zaś tej wiosny za sobą dwa diametralnie różne spotkania. W pierwszym bezapelacyjnie była słabsza od Lechii (porażka 0-3), drugi zaś mecz to popis piłkarzy z Białegostoku i wysoka wygrana nad Górnikiem Łęczna (5-0). Trudno wszakże na tej podstawie określić formę podopiecznych Michała Probierza – Lechia to czołowy klub Ekstraklasy, Górnik zaś jest faworytem do spadku. Niemniej Jagiellonia to aktualny wicelider rozgrywek – warto dodać, że zespół z Podlasia może pochwalić się najlepszym bilansem w lidze, w meczach rozgrywanych w delegacjach.
Niedzielne granie rozpoczyna się w Lublinie, gdzie występujący na Arenie Lublin zespół Górnika Łęczna podejmie Piasta Gliwice. Ekipa z Lubelszczyzny ma za sobą wspomniany już, kompromitujący występ w Białymstoku zakończony klęską 0-5. Osoby dysponujące niezłą pamięcią mają zapewne w głowie także ostatni mecz łęcznian rozegrany tuż przed przerwą zimową. Blamaż Franciszka Smudy przy ul. Łazienkowskiej (także 0-5) przyjęty został z politowaniem. Jednakże ewentualne dalsze niepowodzenia mogą błyskawicznie podkopać pozycję byłego selekcjonera reprezentacji Polski. Najbliższy sprawdzian nie powinien być dla zielono-czarnych tak ciężką przeprawą, jak miało to miejsce podczas dwóch ostatnich ligowych gier. Przeciwnicy to gliwicki Piast, który zaliczył przecież aż cztery porażki z rzędu. Co gorsza, na fatalną serię nakładają się liczne urazy piłkarzy Radoslava Latala. Trener Piasta w najbliższym meczu prawdopodobnie nie będzie mógł skorzystać z Michala Papadopulosa i Heberta. W dodatku od dłuższego czasu kontuzjowany jest Mateusz Mak.
Niedziela to również interesująco zapowiadające się spotkanie Legii Warszawa z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza. Warszawianie z pewnością będą odczuwać jeszcze trudy czwartkowej rywalizacji w 1/16 finału Ligi Europy. To, co nie starczyło do wywalczenia korzystnego rezultatu w Amsterdamie, z powodzeniem może wystarczyć do odniesienia zwycięstwa nad absolutnym kopciuszkiem i ligową rewelacją. Popularne „Słonie” wyraźnie mają jednak na Legionistów patent. Jesień to zwycięstwo Bruk-Betu 2-1 (1-0), natomiast w poprzednim sezonie piłkarze z małej miejscowości położonej w Małopolsce urwali mistrzom Polski aż cztery punkty (zwycięstwo 3-0 u siebie, remis 1-1 w Warszawie). Nie jest wykluczone, że i tym razem dojdzie do sensacji. Dla Wojskowych oznaczałoby to, że upokarzająca porażka z Ruchem przed tygodniem (1-3) nie była wyłącznie dziełem przypadku.
Jak już wspomniano, 23. kolejkę spotkań zamyka pojedynek w Chorzowie. Przy ul. Cichej w poniedziałek pojawią się piłkarze Śląska, aby na murawie Stadionu Miejskiego punktualnie o godz. 18 rozpocząć rywalizację z „Niebieskimi”. Najprawdopodobniej do dyspozycji sztabu szkoleniowego wrocławian będzie już pozyskany w czwartek na zasadzie wypożyczenia Łukasz Zwoliński. 23-letni snajper ma stanowić alternatywę w ataku dla Kamila Bilińskiego. W ekipie z Chorzowa na pewno nie zagra ukarany trzy meczową karą Adam Pazio. Ponadto wobec braku porozumienia dotyczącego nowego kontraktu od pierwszego zespołu odsunięty został Kamil Mazek.
23. kolejka Ekstraklasy:
Piątek, 24 lutego
18:00 Arka Gdynia - Korona Kielce
20:30 Pogoń Szczecin - Lech Poznań
Sobota, 25 lutego
15:30 Wisła Płock - Zagłębie Lubin
18:00 Lechia Gdańsk - Cracovia
20:30 Wisła Kraków - Jagiellonia Białystok
Niedziela, 26 lutego
15:30 Górnik Łęczna - Piast Gliwice
18:00 Legia Warszawa - Bruk-Bet Termalica Nieciecza
Poniedziałek, 27 lutego
18:00 Ruch Chorzów - Śląsk Wrocław