19.10.2013 (15:05) |

W spotkaniu Śląska Wrocław z Górnikiem Zabrze pod lupę wzięliśmy dwóch defensywnych pomocników: Dalibora Stevanovicia i Radosława Sobolewskiego. Słoweniec przez cały mecz skupiony był na zadaniach defensywnych mających za zadanie rozbijanie akcji rywala. Dziewięciokrotnie przechwytywał piłkę i miał 3 odbiory. Za to praktycznie w ogóle nie brał udziału w atakach Śląska i przez to sprawiał wrażenie kompletnie niewidocznego. W 73 minucie został ukarany żółtą kartką za zbyt ekspresyjne wyrażanie swojego niezadowolenia po decyzji sędziego. Radosław Sobolewski natomiast był z pewnością jednym z bohaterów piątkowego meczu. W destrukcji był twardy i nieustępliwy, trudno był z nim wygrać pojedynek główkowy. Walczył na całej szerokości boiska, a dodatkowo wspierał zespół w poczynaniach ofensywnych. W 14 minucie gry po stałym fragmencie dla Górnika po raz pierwszy najlepiej znalazł się w polu karnym Gikiewicza, ale jego uderzenie głową było bardzo niecelne. Krótko po przerwie Sobolewski był już bezbłędny. Po rzucie wolny dostał piłkę na piątym metrze, doskonale się obrócił i strzelił obok bezradnego bramkarza WKS-u. W doliczonym czasie gry, gdy wydawało się że Śląsk wywiezie z Zabrza 3 punkty, Sobolewski dobrze dobrał do Iwana, a ten zdobył wyrównującą bramkę. Poniżej prezentujemy szczegółowe statystyki. [więcej]