Patejuk: Czujemy pewne zmęczenie
Sylwester Patejuk: Jestem zadowolony z naszej predyspozycji jak na ten okres przygotowawczy. Dzisiaj wygraliśmy, więc wynik mnie satysfakcjonuje. Jednak nie jest on najważniejszy w tym okresie. Boisko było dzisiaj fajnie przygotowane. Ogólnie było w porządku, ale nie ustrzegliśmy się popełniania kilku błędów. Czujemy pewne zmęczenie, ciężko trenujemy, ale to wszystko po to aby były później efekty. Wszystko z moim zdrowiem jest w porządku i bez przeszkód mogę trenować. To dobrze, że na testach jest skrzydłowy, bo na tej pozycji akurat brakowało jednego zawodnika aby powiększyć tę konkurencję. Ja uważam, że to dla nas na plus, bo zwiększy się mobilizacja do walki o skład.
Stanislav Levy: Mogę dzisiaj komplementować zarządcę stadionu, który bardzo dobrze przygotował płytę boiska. Nareszcie mieliśmy okazję do gry na zielonej murawie. Myślę, że ten test spełnił to czego od niego oczekiwaliśmy. Chcielibyśmy dać szansę wielu zawodnikom i zobaczyć jak pracują po ciężkich treningach. To było pożyteczne. Cała drużyna ciężko trenuje na sparingach. Wyniki sparingów nie są dla nas ważne, ale chcemy te mecze wygrywać. Krzysztof Ostrowski ma jeszcze tydzień na przekonanie o swojej przydatności do zespołu. Nie powiem czy jest bliżej czy dalej pozostania w zespole. W przyszłym tygodniu ciągle będziemy ciężko trenować, a na Cyprze będziemy więcej grać. Każdy zawodnik dostanie tam swoją szansę w sparingach. Dzisiaj po raz pierwszy od urazu biegał Sebastian Mila. Myślę, że od poniedziałku będzie normalnie trenował z drużyną. 
Prezentujemy poniżej statystyki z dzisiejszego sparingu pomiędzy Śląskiem Wrocław a Chrobrym Głogów. [

Wskazane jest zacząć wyobrażać sobie wrocławski Śląsk bez Sebastiana Mili. O tym, że łatwe to nie będzie, świadczą nie tylko liczby bramek i asyst. Świadczy bezproduktywność zespołu w meczach, kiedy go brakowało. Świadczy ilość momentów, w których jednym zagraniem potrafił wygrać mecz, w trakcie którego trwała w wykonaniu chaotycznie grającego Śląska kolejna zbrodnia na futbolu. W prawie pojawiały się kolejne kwoty, dotyczące jego wymagań finansowych, które przez zarząd zostały uznane za nierealne. Jakich pieniędzy wart jest więc Sebastian Mila? [
Nie od dziś wiadomo, że kilka klubów w Ekstraklasie stara się wykorzystać trudną sytuację braci Gikiewiczów w Śląsku Wrocław. Najbardziej zdesperowanym w poszukiwaniu piłkarzy do misji niemożliwej, pozostania w Ekstraklasie, jest GKS Bełchatów, który zajmuje ostatnie miejsce w tabeli. 25-letni bramkarz, Rafał Gikiewicz jeszcze dziś bronił bramki mistrzów Polski w sparingu z Piastem Gliwice, ale wkrótce może przenieść się do Bełchatowa. "Sondujemy możliwość sprowadzenia Gikiewicza, ale warunkiem jest znalezienie pieniędzy" - mówi rzecznik prasowy GKS-u, Michał Antczak.
W swoim trzecim sparingu tej zimy, Śląsk Wrocław przegrał z Piastem Gliwice. W meczu, który rozegrano w Rybniku podopieczni Stanislava Levy'ego znów zostali podzieleni na dwie jedenastki, lecz tym razem grając z rywalem Ekstraklasowym nie byli w stanie podtrzymać formy strzeleckiej. Gola dla Piasta zdobył Mido, tuż przed przerwą zaskakując Rafała Gikiewicza lobem zza pola karnego. Jak pisze strona oficjalna drużyny z Gliwic, to właśnie podopieczni Marcina Brosza przeważali w pierwszej połowie, wysoko atakując swoich rywali i stwarzając zagrożenie. Raz Gikiewicz sparował piłkę na poprzeczkę, kilka uderzeń blokowali obrońcy Śląska. Po przerwie Śląsk nie potrafił zmienić losów spotkania toczonego na zmrożonej murawie. W rozwinięciu znajdują się składy obydwu drużyn. Na jutro mistrzowie Polski mają zaplanowany mecz z Chrobrym Głogów na bocznym boisku przy Oporowskiej. [
To nie jest ten czas, by się wyróżniać. Pierwsze sparingi, zwłaszcza toczone w tak ekstremalnych warunkach jak ze Ślęzą czy Oławą, to wyłącznie element rozrywki dla zawodników między zajęciami, które mają kształtować ich siłę na cały rok. Ciężko jest wyciągać jakiekolwiek wnioski dotyczące formy piłkarskiej... "To tylko sparing, pograjmy więc piłką bez paniki" - Rafał Gikiewicz zwracał głośniej uwagę swojemu młodszemu koledze, Kamilowi Juraszkowi. W przerwie meczu z MKS-em, między rozbawionymi i rozluźnionymi piłkarzami tylko jeden z nich przechadzał się z kwaśną miną. I z tego już jakieś wnioski można wyciągnąć. [
Znany japoński koncern Toshiba rozważa wykupienie prawa do nazwy Stadionu Miejskiego we Wrocławiu na kilka lat. Firma jest obecna już na arenie od kilku imprez, sponsoruje m.in. lodowisko, lecz teraz pojawiła się możliwość rozszerzenia współpracy z operatorem. Jak donosi "Gazeta Wrocławska" za przejęcie nazwy Toshiba miałaby płacić rocznie pięć milionów złotych. Przy bardzo kiepskim stanie finansów Wrocławia i samego stadionu, byłby to zastrzyk zdecydowanie potrzebny spółce miejskiej, która opiekuje się obiektem. Wcześniejszy potencjalny sponsor, koncern Coca-Cola, odszedł od umowy, gdy wyszła na jaw afera związana ze stadionem.
Trzech piłkarzy Śląska (Tomasz Jodłowiec, Przemysław Kaźmierczak i Waldemar Sobota) znalazło się w gronie powołanych na towarzyski mecz reprezentacji Polski z Rumunią, który odbędzie się 2 lutego w Maladze. Nie jest to oficjalny termin UEFA w grze wezmą udział niemal wyłącznie zawodnicy z polskiej ligi, wyjątkiem jest Piotr Celeban, reprezentujący właśnie rumuński klub FC Vaslui. Najwięcej kadrowiczów zostało powołanych z Legii Warszawa - aż 6 piłkarzy.
Nic obecnie nie wskazuje na to aby w Śląsku doszło do wielu ruchów kadrowych. Okazuje się jednak, że o Cristiana Diaza oraz Przemysława Kaźmierczaka pytały kluby z Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Drużyny z tego regionu sondują możliwość transferu wielu piłkarzy z ciekawym CV. Przypomnijmy, że Kaźmierczak ma za sobą występy w FC Porto, a Diaz był królem strzelców ligi boliwijskiej. Obaj są ponadto mistrzami Polski. Do zaawansowanych rozmów pomiędzy klubami jednak nie doszło.
- Myślę, że jeszcze pokażę, że potrafię grać. Jeszcze się nie zmarnowałem - mówi Janusz Gancarczyk. Piłkarz kiedyś przymierzany do reprezentacji Polski i jedno z objawień ekstraklasy, dziś znów zagrał na Oporowskiej, tyle że w barwach II-ligowca z Oławy. Zawodnik po meczu kontrolnym ze Śląskiem poświęcił chwilę czasu na rozmowę z dziennikarzami. - Powiem tak: Warunki nie były cudowne do grania. Zawodnik z piłką ma trochę łatwiej niż obrońca, wystarczy leki balans i można się poślizgnąć – komentował. [
Piotr Ćwielong: Każdy kto grał wybiegał się po 45 minut i to jest najważniejsze. Wygraliśmy dość znacząco. Był to towarzyski mecz ale każdy walczy o miejsce w składzie i dla wszystkich jest to szansa na wykazanie się. Dla mnie ważne jest, że moja gra wygląda nieźle. Praktycznie w każdym meczu strzelam bramkę. Podoba mi się, że tak często rozgrywamy sparingi. Szkoda jednak, że na śniegu a nie zielonym boisku. Same wyniki świadczą o tym, że drużyna jest zgrana i przygotowuje się do obrony mistrza Polski. [
Śląsk Wrocław pokonał w meczu na śniegu MKS Oława. Zaczęło się od pięknego trafienia Boczarskiego dla gości, ale później to gospodarze stwarzali więcej zagrożenia. Po bramce Elsnera do przerwy był remis, a worek z bramkami rozwiązał się w drugiej połowie. Zmęczeni rywale, przy wielu zmianach, nie dali rady drugiej jedenastce Śląska. Mecz obfitował w wiele przypadkowych zagrań, a dla zawodników miał być tylko i wyłącznie wybieganiem.